Homilia na Wniebowstąpienie Pańskie 2021

Na szczycie Góry Oliwnej, na wysokości 808 m npm znajduje się miejsce wniebowstąpienia Pana Jezusa, określone w Dziejach Apostolskich jako oddalone od Jerozolimy o odległość “drogi szabatowej” (ok. 1.8 km), tj. taką, jaką wolno było Żydowi przejść w dzień szabatu – czyli w sobotę. Na szczycie tej góry pobożna kobieta rzymska – Pomenia – wybudowała w 376 r. rotundę z otwartą kopułą.
Wewnątrz kaplicy jest kamień, na którym wg. tradycji można zobaczyć odciśniętą prawą stopę Chrystusa. Obecnie jest tam meczet. OO. franciszkanie odprawiać mogą tutaj liturgię tylko w Uroczystość Wniebowstąpienia. Dlatego w tym dniu wszyscy franciszkanie z Ziemi Świętej przybywają do tego miejsca i rozbijają namioty wokół obecnego meczetu, by móc co pół godziny odprawiać tam Mszę św.Od 2004 roku obchodzimy w naszym kraju Uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego w niedzielę; wcześniej obchodzona była w 40 dni po Uroczystości Zmartwychwstania Pańskiego.
W naszym Credo, czyli w wyznaniu wiary, mówimy: „wstąpił do nieba, siedzi po prawicy Ojca”. Wyznajemy w ten sposób naszą wiarę, wiarę całego Kościoła we wniebowstąpienie. Jak rozumieć tę tajemnicę naszej wiary? Jak interpretować to wydarzenie, które św. Łukasz opisał na początku Dziejów Apostolskich? Jakie są jego konsekwencje dla naszego życia? W zakończeniu Ewangelii wg św. Marka usłyszeliśmy, że „Pan współdziałał z nimi i potwierdzał naukę znakami, które jej towarzyszyły” (Mk 16,15-20).
Papież Franiczek interpretując ten fragment Ewangelii w czasie jednej z katechez powiedział: „Wniebowstąpienie nie wskazuje na nieobecność Jezusa, ale mówi nam, że żyje On pośród nas w nowy sposób. Nie jest już więcej w określonym miejscu świata, jak to było przed wniebowstąpieniem. Obecnie jest w panowaniu Boga, obecny w każdym miejscu i czasie, bliski każdego z nas. W naszym życiu nigdy nie jesteśmy sami, mamy owego Obrońcę, który na nas oczekuje, broni nas. Nigdy nie jesteśmy sami” (Franciszek, Katecheza podczas audiencji ogólnej, 17 kwietnia 2013 roku).
Robert Kasprzycki tak o śpiewa Niebie:
„Niebo do wynajęcia
Niebo z widokiem na raj
Tam, gdzie spokój jest święty, no bo…Święci są pańscy
Szklanką ciepłej herbaty
Poczęstuje Cię Pan”.
Jezus «wstępuje tam, gdzie był przedtem (J 6,62). On wraca do Taty. Jednocześnie zaś chce, żebyśmy my też byli «tam, gdzie On jest» (J17,24) i poznali niewyobrażalne jeszcze dla nas życie w Bogu, gdzie poszedł «przygotować nam miejsce» (J14,2)” (Michał Golubiewski OP, Bliskość nad niebiosa. O wniebowstąpieniu, „Przewodnik Katolicki” 19/2015).
W Domu Ojca chce „poczęstować nas szklanką ciepłej herbaty”… Jak powiada św. Jan Maria Vianney „człowiek został stworzony dla nieba, ale szatan złamał drabinę, która tam prowadziła”. Pierwsi ludzie utracili niebo. Człowiek ciągle jednak tęskni za rajem i marzy, by znów w nim zamieszkać.Opowieści o niebie, z którego anioły spoglądają życie ludzi na ziemi, niektórzy traktują jak baśnie, bajki, historie przeznaczone dla dzieci. Ale my, wyznawcy Chrystusa, wierzymy, że Niebo to miejsce, gdzie spotkamy się z Bogiem, Panem Jezusem, Duchem Świętym, Maryją, aniołami i wszystkimi świętymi. Wierzymy, że życie na ziemi jest początkiem drogi, która prowadzi człowieka do nieba.W roku 2014 został nakręcony film pt.: „Heaven is for real” – “Niebo istnieje naprawdę”. Opowiada on prawdziwą historię Coltona Burpo, czteroletniego chłopca, który przeżył ciężką operację, w czasie której był w Niebie. Gdy się obudził i wyzdrowiał, opowiedział co zobaczył “po drugiej stronie”. Gdy ciało Coltona leżało na stole operacyjnym, jego dusza odwiedziła anioły, Jezusa i Boga, który według relacji chłopca “jest bardzo, bardzo duży” i z pewnością kocha ludzi. Chłopiec poznał także swojego nieżyjącego dziadka i nienarodzoną siostrę, która zmarła jeszcze w łonie matki. Na potwierdzenie tego, że rzeczywiście odwiedził niebo, że szczegółami opisał swoim rodzicom, co robili, gdy patrzył na nich z góry. Nie mógł tego wiedzieć, gdyż w tym czasie leżał nieprzytomny w szpitalu.
W dzisiejszą Uroczystość warto sobie uświadomić, nie tylko to, że Niebo istnieje naprawdę, ale także to, że Niebo już jest w nas. Niebo to przecież także miejsce spotkania z Bogiem, który przychodzi do nas poprzez sakramenty. W tym miesiącu tak pięknie doświadczają tego Nieba dzieci z naszej parafii, które uroczyście przyjmują swoją I Komunię św. dzieci, a my jako wspólnota parafialna jesteśmy świadkami tego, jak kolejne pokolenie przybliża się do Boga. To przecież ważny moment w życiu każdego katolika. „Bóg zstępuje z Nieba pod postacią Chleba”. Na pamiątkę tego wydarzenia dzieci otrzymują w Białym tygodniu różne pamiątki, aż po Pamiątkę Pierwszej Komunii św. Będąc ostatnio na cmentarzu w rodzinnej parafii z zaskoczeniem zobaczyłem na grobie proboszcza, że oprócz daty urodzenia i śmierci, została tam umieszczona data jego I Komunii św. Nawet nie święceń kapłańskich. Tak, to dla ks. kan. Bogdana Woldańskiego było ważne wydarzenie, że chciał, aby także ta data umieszczona była na jego grobie. (Drogie dzieci przystępujące dzisiaj do I Komunii św. I Wy o tym dniu nie zapomnijcie nigdy!).
Pan Jezus dzisiaj posyła nas: „Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu” (Mk 16, 15). Parafrazując opis z Dziejów Apostolskich daje nam radę: „nie wpatrujcie się w Niebo”, ale „idźcie i głoście”. Nie mówi nam: idźcie i plotkujcie, oczerniajcie innych, okłamujcie, opluwajcie Kościół i pasterzy. Nie mówi: idźcie i pokątnie szeptajcie, piszcie i mówcie negatywnie, szerzcie zło. On mówi: „Idźcie i głoście”, mówcie o Niebie, realizujcie swoje powołanie: w kapłaństwie, w małżeństwie, bycia wdową i wdowcem, żyjąc w stanie wolnym.
Jednym z tych, którzy przemawiają do nas z Nieba jest patron dzisiejszego dnia – św. Peregryn, którego relikwie znajdują się w naszym kościele od 1677 roku. To już prawie 350 lat. On także chce nam pomóc, abyśmy dostali się do Nieba. Dlatego módlmy się często do tego świętego męczennika, który był pierwszym biskupem w diecezji Auxerre, gdzie zginął za wiarę ok. 305 roku. Przyzywajmy Go, zwłaszcza gdy dopada nas złość i nienawiść. Nie bez powodu jest patronem w przypadkach napadu szału i ukąszenia węży. Może być także naszym patronem w czasie epidemii Covidowej.
Po Mszy św. zapraszam do przyjęcia błogosławieństwa relikwiami tego Świętego i zabrania ze sobą specjalnego obrazka.Św. Peregrynie, pomagaj nam wszystkim: dzieciom, które przeżywają dziś swój uroczysty dzień przyjęcia I Komunii św., ich rodzicom i bliskim, i całej naszej wspólnocie, w naszej parafialnej drodze do Nieba. Amen.

ks. kan. dr hab. Franciszek Jabłoński
Witkowo, 15 maja 2021 r.

Relacje na wzór Jezusa

Homilia na VI niedzielę wielkanocną B,
Witkowo 9.05.2021 r.

W 2013 r. ukazała się książka autorstwa aktora Michaela Lonsdalea, zatytułowana Jezu, ja wierzę. To w niej właśnie zapisał takie świadectwo:
Jezus wkraczał w moje życie bardzo powoli. Mój ojciec był niepraktykującym protestantem. Mama była katoliczką, pochodziła z rodziny osiadłej w Algierii. Odkryła Kościół pod presją rodziny, co nie pomogło jej poznać prawdziwego oblicza Jezusa. (…) Jezus jest jak przyjaciel, któremu mogę wszystko opowiedzieć. Nie daje odpowiedzi bezpośrednio, ale czuję Jego obecność w wielu ludziach, a także przez różne wydarzenia.
To wyznanie aktora i malarza, który największą sławę zyskał dzięki roli jednego z mnichów w filmie Ludzie Boga. W swoim życiu często odwoływał się do Boga i do wiary. W wielu wywiadach dzielił się tą wyjątkową relacją.

1. Z kroniki pierwotnego Kościoła. Znów słyszymy świadectwo z Dziejów Apostolskich. Dzisiaj mamy piękną katechezę o tym, jak ta najstarsza wspólnota Kościoła doświadczała mocy działania Bożego Ducha. Ta działalność wymykała się poza ramy pewnych przepisów, zwyczajów, nawet i szlachetnych. Widać to wyraźnie w relacjach pomiędzy bohaterami dzisiejszego pierwszego czytania: u Piotra, u Korneliusza i innych wierzących w Chrystusa, ale i tych ciągle poszukujących, otwartych na Boże działanie. W taki właśnie sposób był od początku i jest po dziś dzień kształtowany Kościół. Nie zamknięty w sobie, ale otwarty na Boże natchnienia. To Kościół poszukujący rożnych rozwiązań, które najlepiej odpowiadałyby dziełu głoszenia Dobrej Nowiny. To, co się dokonuje we wspólnocie Kościoła nie może być tylko teoretycznym założeniem, przygotowanym przy biurku i oderwanym od rzeczywistości.

2. O miłości i przyjaźni u Jana. Można postawić dzisiaj pytanie: Dlaczego tak właśnie ma być? Dlaczego powinniśmy bardziej nasłuchiwać, co Pan Bóg chce nam przekazać, a nie co mówią nam przepisy, nawet najbardziej pobożne i szlachetne? Bardzo prosta odpowiedź płynie dzisiaj z Ewangelii. To sam Pan Jezus nas ciągle przekonuje, że wiara to nie są przepisy, ale szczególna relacja, wieź, która zawiązuje się między Bogiem, a człowiekiem, a także między nami tak, jak jesteśmy tutaj zgromadzeni. Żeby zrozumieć tę prawdę Pan Jezus tyle nam mówi dzisiaj w Ewangelii o miłości i o przyjaźni. Tylko ten, kto ma miłość jest w stanie właściwie wypełnić przykazania. Jest w stanie dać coś z siebie. Kto tak spogląda na sprawy wiary, to szybko rozpoznaje, że nawet nie musi być idealny np. w wypełnianiu przykazań, nawet to nie jest możliwe. Jednak, gdy będą one wypełniane, choć niedokładnie, ale z miłości to przyniosą piękne owoce.

3. Nasze budowanie relacji przyjaźni i miłości. Skoro dzisiaj tyle słyszymy o przyjaźni i miłości trzeba zapytać o te szczególne postawy także w naszym życiu i w życiu naszej parafii. Tak też staramy się tak kształtować wszystkie wysiłki duszpasterskie: aby ukazać, że najważniejsze jest właśnie takie prowadzenie do Boga, które będzie oparte na solidnych, dobrych relacjach. Tak winno być od samego początku od chrztu, a nawet szczególnej trosce, jaką zostają otoczeni narzeczeni, potem małżonkowie, rodzice oczekujący potomstwa, aż po odejście z tego świata. Szczególnie ważne, a i pewnie najtrudniejsze wydaje się być przygotowanie do życia eucharystycznego, tzn. stworzenie wraz z rodzicami i dziećmi takich relacji, które sprawią, że Komunia to nie będzie wydarzenie przygotowane z pompą, bo po to, do kościoła nie trzeba przychodzić, lecz będzie to trwała relacja, szczególna wieź, mówiąc językiem dzisiejszej Ewangelii: będzie to miłość i przyjaźń z Bogiem i wzajemnie między sobą.
Przywołany na początku Michael Lonsdale napisał tak: ludzki wymiar życia powinniśmy czynić Ciałem i Krwią Pana. Hostia –to jest człowiek, ponieważ Pan Jezus przebywał z nami, jest wśród nas, by być dla nas zaczynem, który nas przebóstwia i przekształca w Niego. Do takiego ideału wszyscy razem powinniśmy dążyć. Przyjmowany z wiarą Chrystus ma nas tak wewnętrznie przemieniać, abyśmy byli do niego coraz bardziej podobni, a Kościół tak jak w pierwszych wiekach mógł się teraz rozwijać dzięki nam i naszej wierze. Amen.

Ks. mgr Julian Wawrzyniak, Prefekt

Homilia – Uroczystość Matki Bożej Królowej Polski

Liturgia Słowa przypisana na Uroczystość Matki Bożej Królowej Polski, przepełniona wieloma obrazami i symbolami, ukazuje rolę Maryi w dziejach zbawienia i w życiu Kościoła.

1. Walka ze Smokiem
Apokaliptyczna wizja św. Jana opisuje walkę między „Niewiastą” z Dziecięciem a Smokiem, która rozgrywa się w niebie. Dla starożytnych czytelników obraz ten nawiązywał do historii Izraela – „Niewiasty” i „szatana” – przeciwnika Bożego ludu. Z biegiem lat tradycja chrześcijańska utożsamiła ową „Niewiastę” z Maryją.

2. Pierwszeństwo i królewskość Chrystusa
W drugim czytaniu św. Paweł w Liście do Kolosan ukazuje pierwszeństwo Chrystusa i Jego królewskość. On ma pierwszeństwo:
• w stosunku do stworzenia• w sensie czasowym – istnieje od wieczności
• pod względem godności
• pod względem władzy.
Nie chodzi w Nim o pierwszeństwo i królewskość rozumianą w sposób, który naturalnie kojarzymy z władzą, przepychem i bogactwem, czy też wyzwoleniem spod panowania innego królestwa, innej władzy. Jezus ogłoszony został Królem na krzyżu. Jest Królem, który służy cierpiąc z nami, za nas i kochając do końca (por. Benedykt XVI, Królowa, która jest służebnicą, Audiencja generalna, 22 sierpnia 2012 roku).

3. Testament Pana Jezusa
Dzisiejszy fragment Ewangelii ukazuje akt powierzenia Matki umiłowanemu synowi, dokonany w słowach „Oto Matka twoja” – to skuteczny na ówczesne czasy testament. Naturalnym było przekazywanie na łożu śmierci opieki nad matką. Wynikało to przede wszystkim z tego, że w tamtych czasach kobiety nie były w stanie utrzymać się samodzielnie. Ten przejmujący akt w obliczu śmierci Chrystusa – po ludzku patrząc – jest pięknym gestem troski o najbliższą osobę.

4. Maryja jako pomoc
Maryja została nam dana jako pomoc w walce ze Smokiem i ciemnością, symbolami współczesnego zła, przeciwnikami Boga. Maryja jest dla nas także wzorem „królewskości” – służby, w naśladowaniu Chrystusa Króla – Sługi.

5. Maryja – Królowa Polski jako pomoc dla Narodu Polskiego Kult Matki Bożej tak jak w całym Kościele powszechnym, rozwijał się także w naszej Ojczyźnie, przenikał do świadomości Polaków.
• Pierwsze kościoły były pod wezwaniem Matki Bożej, np. nasza gnieźnieńska katedra jest pod wezwaniem Wniebowzięcia NMP.
• Przed oczyma naszej wyobraźni stają zastępy polskich i litewskich rycerzy, którzy ruszając do boju pod Grunwaldem śpiewają „Bogurodzica Dziewica, Bogiem sławiena Maryja…”. Nasz pierwszy polski hymn.
• Król Zygmunt I Stary (Król Polski: 1507-1548) przy katedrze krakowskiej właśnie Najświętszej Panience ofiarował kaplicę nazywaną potem Zygmuntowską.
• Wielki wojownik, ale i pisarz i pamiętnikarz – hetman wielki koronny Stanisław Żółkiewski (+1620) nosił pierścień z napisem: „Mancipium Mariae”, czyli „własność Maryi”.
• W XVI wieku Grzegorz z Sambora w dziele „Częstochowa”, opisującym dzieje „Cudownego Obrazu”, nazywał Matkę Bożą Częstochowską Królową Polski i Polaków.
• 1 kwietnia 1656 roku we Lwowie – w jednym z niewielu wolnych wówczas miast Rzeczypospolitej (reszta była zajęta przez Szwedów lub przez Rosjan) król Jan Kazimierz oddał Maryi we władanie cały naród, zobowiązując się m.in. dbać o sprawiedliwość społeczną. Nie wypełniono jednak złożonych przed obliczem Maryi obietnic.
• Próbą naprawy sytuacji była, uchwalona 130 lat po szwedzkim potopie, Konstytucja 3 maja w 1791 roku, której rocznicę (230.) dziś obchodzimy. Najważniejsza jej część dotyczyła organizacji w nowy sposób życia społecznego narodów zamieszkujących wspólną Rzeczpospolitą. Niestety, Konstytucja 3 maja nie uratowała nas przed okupacją.
• Nadeszły czasy rozbiorów, prześladowania ze strony zaborców, powstań, emigracji. Polacy w tamtym czasie przyzywali wstawiennictwa Maryi, nazywając ją Królową Polski.
• Kiedy Polska odzyskała niepodległość w 1918 roku, Episkopat Polski zwrócił się do Stolicy Apostolskiej o wprowadzenie święta „Królowej Polski”. Biskupi zaproponowali dzień 3 maja, aby podkreślić nierozerwalną łączność tego święta z Sejmem Czteroletnim i uchwaloną 3 maja 1791 r. konstytucją. Pius X ustanowił święto Królowej Polski najpierw dla archidiecezji lwowskiej, a Pius XI, w roku 1924 rozszerzył je na całą Polskę. W 1962 r. Jan XXIII ogłosił NMP Królową Polski, główną patronką naszej Ojczyzny.
• W naszym kościele, w nawie głównej, przez wiele lat znajdował się ołtarz z obrazem Matki Bożej Królowej Polski.
• Następnie przeniesiono ten obraz wraz z nowym ołtarzem do kaplicy Matki Bożej. Obraz ten, dzięki inicjatywie kilku osób, został odnowiony i w sobotę uroczyście poświęcony.
• W ramach porządków został odnaleziony inny obraz Matki Bożej Królowej Polski, który czeka na renowację i odpowiednie uhonorowanie (historia tych obrazów wymaga także pełnego opracowania – prosimy o informacje o tych obrazach).
• Ten obraz jest także wyzwaniem dla naszej wspólnoty o nabożeństwo i modlitwy do Matki Bożej Królowej Polski w ciągu roku liturgicznego. Mamy bowiem środową nowennę, nabożeństwo fatimskie, a I czwartek miesiąca Apel Jasnogórski na zakończenie adoracji. Może zrodzi się jakieś pragnienie takiego nabożeństwa?

6. Nasze oddanie się Maryi Królowej Polski
• Wsłuchując się w główne przesłanie dzisiejszej liturgii Słowa, że Maryja została nam dana jako pomoc w walce ze Smokiem i ciemnością, symbolami współczesnego zła, przeciwnikami Boga oraz że jest dla nas wzorem „królewskości” – służby w naśladowaniu Chrystusa Króla – Sługi, uczestniczymy w tej uroczystej Eucharystii, w otoczeniu biało-czerwonych flag, wspominając historię naszego Narodu tak bardzo przepełnioną obecnością Maryi.
• Stajemy przed wizerunkiem Maryi Królowej Polski dziś, w Jej święto, i także dziś wzywamy Jej wstawiennictwa.
• Stajemy jako obywatele naszego państwa – jako potomkowie tych, na których nasz naród zawsze mógł liczyć.
• Stajemy dumni z tego wszystkiego, co piękne w naszej ojczyźnie i zatroskani o to, co niepokoi i zasmuca.
• Stajemy w duchu dobrze rozumianego patriotyzmu, który jest przekonaniem, że Ojczyzna to nasz wspólny dom, za który jesteśmy odpowiedzialni.
• Stajemy, wiedząc, że od naszej pracowitości i uczciwości zależy dobro wielu ludzi, a zwłaszcza młodych pokoleń.Prośmy dziś Maryję, Królową Polski, by nam, Polakom, dawała moc w walce ze złem, uczyła służby i patriotyzmu. Miej w opiece naród cały, nasze miasto i nasza parafię.
Amen.

ks. kan. dr hab. Franciszek Jabłoński
Witkowo, 2 maja 2021 roku
Por. „Biblioteka Kaznodziejska” 3/2021, s. 16-22.

Jak latorośle w winnym krzewie

Homilia na V niedzielę wielkanocną B,
Witkowo 2.05.2021 r.

Winorośl może uchodzić za najważniejszą roślinę wymienioną w Biblii. Wielokrotnie pojawia się w przypowieściach, najczęściej będąc utożsamiana z bogactwem, dostatkiem i szczęściem. Sam Jezus określa siebie jako krzew winny. Ten kto uprawia w swoim ogrodzie winogrona ten wie, że każdego roku ze zdrewniałego pnącza pojawiają się nowe odrosty, czyli latorośle, na których zawiązują się i dojrzewają owoce. To z nich można przygotować dobre wino, szlachetne wino.

W V niedzielę po Wielkanocy słowo Boże zwraca naszą uwagę na stałość, która jest ważną cechą wiary. W połączeniu gorliwością sprawia, że człowiek, który na trwałe związał swoje życie z Bogiem może przynosić dobre owoce.

1. Gorliwość w wierze potwierdzeniem wiarygodności Pawła.
W pierwszym czytaniu słyszymy dzisiaj fragment z Dziejów Apostolskich, który nam ukazuje losy św. Pawła. Dowiadujemy się, z jak wielką ostrożnością uczniowie Jezusa odnosili się do nawróconego Pawła. Znali go przecież jako prześladowcę chrześcijan, jako wroga. Powoli więc teraz badają, czy rzeczywiście Paweł przeszedł nawrócenie… bo może to tylko jakaś gra, może zasadzka, niczym tajny agent. Potwierdzeniem wiarygodności staje się gorliwość Pawła. On jest stały w wierze, ugruntowany. Ta zmiana nie jest na chwilę, ale na całe życie. Całe życie Paweł poświęca na głoszenie Ewangelii; na to, aby słowo Boże dotarło do krańców ówczesnego świata. To właśnie dzięki takiej gorliwości i ugruntowaniu w wierze Kościół się rozwija.

2. Latorośl i winny krzew.
Niezwykle przemawiający jest ten obraz winnego krzewu i latorośli. Latorośle, młode pędy mogą przynieść obfity, dobry owoc jedynie wtedy, gdy będą złączone z krzewem. To w nim przecież płyną wszystkie substancje ożywcze potrzebne do wzrostu. Czasami potrzebne jest też przycinanie krzewu, oczyszczenie z tych części, które są bezużyteczne. Ewangelista Jan podkreśla dzisiaj, jak wielkie znaczenie ma nieustanne trwanie przy Chrystusie, w Chrystusie. Przez chrzest każdy z nas zostaje wszczepiony w winny krzew, którym jest Chrystus. Przez chrzest każdy z nas należy do wspólnoty Kościoła. Latorośl nie przyniesie dobrego owocu, nie będzie miała pięknego winogrona, gdy będzie odcięta od krzewu, albo chociaż trochę oderwana. Chrześcijanin nie przyniesie dobrego owocu, gdy będzie swoje życie układał bez Boga i bez wspólnoty, do której przynależy. Jest to wielkie znaczenie dla życia tak pojedynczego człowieka – chrześcijanina, jak i całej wspólnoty Kościoła.

3. Czynem i prawdą.
Autor Pierwszego Listu św. Jana Apostoła przekonuje nas dzisiaj, że nasze związanie z Chrystusem musi być bardzo konkretne. To nie może być tylko deklaracja, tylko słowo. Nasza wiara to jest konkret życia, czyli miłowanie czynem i prawdą. To jest potwierdzenie naszej przynależności do Chrystusa.

4. Nasze trwanie w Chrystusie.
Przesłanie dzisiejszych czytań możemy sprowadzić do jednego pytania: Jak wygląda moje trwanie, jak latorośl w Chrystusie i wspólnocie Kościoła? To pytanie powinno nas prowadzić do stwierdzenia, że wiara to nie jest jakieś jednorazowe wydarzenie, to nie jest rzeczywistość o której mamy przypominać sobie od czasu do czasu, czyli chrzest, komunia, bierzmowanie, ślub, śmierć kogoś bliskiego. Przypominanie sobie o Bogu od czasu do czasu – od święta, albo wtedy gdy nam się źle dzieje to wiara nie jest. Prawdziwa wiara cechuje się stałością. Bycie we wspólnocie Kościoła, bycie we wspólnocie konkretnej parafii, także naszej ma się wyrażać w stałej, a nie tylko okazyjnej trosce o tą wspólnotę w różnej jej wymiarach.
Tą niedzielą rozpoczynamy całą serię uroczystości pierwszokomunijnych w naszej parafii. Tak będzie przez sześć kolejnych niedziel. Widzimy, jak naglące jest zadanie właściwej formacji, która sprawi, że nie będziemy wiary przeżywali od czasu do czasu, od sakramentu do sakramentu, a potem jakoś to będzie. Jakoś to będzie, ale to nie będzie wiara, tylko oszukiwanie Pana Boga, wspólnoty wierzących i samych siebie.
Potrzeba więc dużej pracy nas wszystkich, aby wiara nie była traktowana przelotnie, powierzchownie, ale była doświadczeniem głębokim, stałym, zakorzenionym, jak latorośl w winnym krzewie. Przed współczesnym człowiekiem w ogóle jest wielka praca nad tym, aby swoje emocje, uczucia przeobrazić w trwałe postawy. Najlepiej widać to na przykładzie miłości, którą często mylimy z uczuciem. Bóg zaprasza nas do miłości, która jest czymś więcej; jest decyzją o tym, że będziemy czynić dobro wobec jakiegoś człowieka niezależnie od naszych uczuć w stosunku do niego. Chrześcijanin służy drugiemu człowiekowi niezależnie od tego, czy go lubi czy nie. Jeżeli zaś zatrzymujemy się tylko na jakieś atrakcyjności zewnętrznej to nigdy nie będziemy mieli gwarancji tego, co stałe. Jutro już możemy być nieatrakcyjni…

Aby cieszyć się dobrym, szlachetnym winem potrzeba wytrwałości. Winiarstwo to jednocześnie wspaniałe rzemiosło i ciężka, skomplikowana praca wymagająca ogromnej wiedzy. Od sadzonki do zakorkowanej butelki jest długa droga, ale warto. Tym bardziej warto podjąć trud dla Boga i wiary.

Ks. Prefekt Julian Wawrzyniak

Uwierzyć i czynić miłosierdzie…

Homilia na II niedzielę wielkanocną B, Witkowo 11.04.2021 r.

Chciałem dać coś dobrego
Dałem tylko siebie
Los okrutnie ze mnie drwił
Gorzkich nauk nie oszczędził mi
Chciałem wnieść coś nowego
Chciałem mieć więcej wiary
Los okrutnie ze mnie drwił
Mojej wiary nie odebrał mi

Tak śpiewał w jednej ze swoich piosenek Krzysztof Krawczyk, który, jak podkreślano w tych ostatnich dniach, pozostawił świadectwo wiary w Boga i dobroci dla drugiego człowieka. Chciałem dać coś dobrego, Dałem tylko siebie: To jest miłosierdzie. To jest świadectwo człowieka, który doświadczył miłosierdzia Bożego. Na koniec oktawy wielkanocnej otrzymujemy przesłanie płynące z czytań: mówią one mianowicie, o tym jak Zmartwychwstały Chrystus żyje w swoim Kościele. Słyszymy o tym, jak zmartwychwstanie przynosi konkretne owoce wiary i dobrych uczynków w życiu uczniów Chrystusa.

1. Z dziejów młodego Kościoła. Pierwsze czytanie zaczerpnięte z Dziejów Apostolskich, czyli świadectwa pierwszych lat funkcjonowania Kościoła ukazuje nam, że sprawa Jezusa nie zakończyła się wraz z Jego śmiercią. Chociaż było wielu orędowników takiego właśnie przebiegu sprawy. Zmartwychwstanie było wydarzeniem, które odmieniło Jego uczniów. Kościół rozwijał się, było coraz więcej osób wierzących w Chrystusa i Ewangelię, czego konkretnym owocem była jedność. Z tego też rodziła się wrażliwość na potrzeby drugiego człowieka. Chciałem dać coś dobrego, Dałem tylko siebie.Wszystko działo się w czasie, kiedy ten młody Kościół był od samego początku prześladowany. Dlatego wspólnota szczególnie była wyczulona na potrzeby braci, pełniła dzieła miłosierdzia. Nie była to tylko zwyczajna działalność charytatywna, ale najgłębszy wyraz wiary.

2. Droga do wiary. Ewangelia ukazuje nam dzisiaj trudną drogę do wiary, można powiedzieć naznaczoną ranami, które pokazuje Zmartwychwstały Jezus. Apostołowie są zgromadzeni w Wieczerniku, drzwi są zamknięte, a więc boją się, są przygnębieni, że nie z Jezusem nie stało się to, co po ludzku sobie wyobrażali. Przechodzą kryzys. To do takich właśnie uczniów przychodzi Zmartwychwstały Pan. W takiej sytuacji dostrzegamy Tomasza Apostoła, który często traktowany jest trochę, jak czarny charakter. Tymczasem to właśnie on reprezentuje każdego człowieka poszukującego, odważnie pytającego, myślącego, a więc człowieka wierzącego. Często nie zwracamy uwagi na jeden mały szczegół. Ewangelista nie zapisał tego, że Tomasz włożył palec w rany Jezusa. Może nie musiał tego robić. Wystarczyło mu, że zobaczył i uwierzył…

3. Wiara i dzieła miłosierdzia. Wobec wielu argumentów przeciwnych wierze otrzymujemy dzisiaj piękną definicję wiary. Wiara to nie jest podręcznikowa wiedza, efekt naukowych rozważań, ale często jest to długi proces, który zaczyna się od spotkania z Jezusem. To spotkanie jednak nie rozwiewa wątpliwości, nie odpowiada na wszystkie pytania. Jest to jednak doświadczenie tak niezwykłe, że człowiek odtąd nie może być skoncentrowany na sobie, ale widzi potrzeby i braki innych i nie jest na nie obojętny. Dzieje się tak dlatego, że przez wiarę właśnie odkrywamy, że pierwszym miłosiernym jest wobec nas Pan Bóg. Trudno nam to przyjąć, bo że jest miłosierny wobec nas to dobrze, ale że wobec kogoś kto jest moim wrogiem też jest miłosierny to jest to trudne do zaakceptowania. Tu pojawia się też cały temat powodów, z jakich chrześcijanie podejmują działalność charytatywną, czyli czynią miłosierdzie… Czy zawsze jest to z wiary? Czy czasami nie ma w tym wyrachowania? Jakiejś zimnej kalkulacji, aby i tak wyjść na swoje? W tej trudnej rzeczywistości, w jakiej znajduje się cały świat zauważamy także nowe przestrzenie, w których brakuje miłosierdzia… Przykładem mogą być chociażby zapisy na Mszę św. Wielką dojrzałością wspólnoty, także i naszej parafii byłoby to, gdyby np. miejsce w kościele w czasie świąt zajęła jedna osoba, a pozostała rodzina na zewnątrz… To byłoby miłosierdzie w praktyce. Wiele moglibyśmy znaleźć takich przykładów, kiedy sami licząc na miłosierdzie dla siebie, zapominamy o tym, że taką postawę mamy mieć też dla innych. Chciałem dać coś dobrego, Dałem tylko siebie.
Cieszy fakt, że w Niedzielę Miłosierdzia można podkreślić, że i Caritas w naszej parafii prowadzi działalność charytatywną, że i Rycerze Kolumba dotarli do potrzebujących przed świętami… To wszystko jednak nie wystarczy, bo same dzieła charytatywne to jeszcze miłosierdzie nie jest. Musi być właściwa postawa wynikająca ze spotkania z Chrystusem. O tym, że jej brakuje przekonujemy się nie od święta, ale w dzień powszedni – na ulicy, w biurze parafialnym, przy śmietniku na cmentarzu…

W Muzeum Sztuk Pięknych w Houston jest obraz pt. Niedowiarstwo św. Tomasza. Uwagę przykuwa nie św. Tomasz, badający ranę Jezusa, ale sam Jezus Zmartwychwstały. Nie patrzy On ani na Tomasza, ani na pozostałych apostołów, ale patrzy na nas. Żadna z postaci nie patrzy na nas tylko Jezus. Także rany na rękach są ukazane tylko nam, nie mogą zobaczyć ich apostołowie.

Tomasz ujrzał i uwierzył, a przed nami często jest długa droga do wiary i miłosierdzia, do tego, żeby dać innym naprawdę siebie, tak jak dawali siebie apostołowie Bożego Miłosierdzia: Faustyna, Jan Paweł II, Michał Sopoćko… Jak dawali siebie nasi bliscy, którzy byli zawsze dla nas miłosierni… Jak nasi bohaterowie, wspominani w tych dniach polegli za Ojczyznę w Katyniu, Smoleńsku, Charkowie, Twerze… Jak polegli w służbie Ojczyzny prezydent prof. Lech Kaczyński, jego małżonka i wszystkie ofiary katastrofy sprzed 11 lat. Dlaczego pamiętamy? Dlaczego to ważne? Dlatego, że

Jest gdzieś niebo jak len
Noc za krótka na sen
Dom gdzie czeka znów ktoś
I gdzie miejsca już dość
Dla spóźnionych gości.

Obyśmy znaleźli tam swoje miejsce. Amen.

Ks. Prefekt Julian Wawrzyniak

Przekazujemy prawdę o Zmartwychwstaniu…

Homilia na poniedziałek w oktawie Wielkanocy,
Witkowo 5.04.2021 r.

Może być zdjęciem przedstawiającym 1 osoba

W Galerii Sztuki w australijskiej Adelajdzie znajduje się obraz zatytułowany „Chrystus i dwie Marie”. Świadkami Zmartwychwstałego są kobiety Maryja i Maria Magdalena, które wobec tak wielkiego cudu nie mają śmiałości nawet podnieść oczu. Ta scena jest w ogóle bardzo rzadko przedstawiana w malarstwie, a tutaj dodatkowo podkreślona przez zastosowanie odważnych kolorów. Ten obraz ma także bardzo ciekawą historię. Jego autor William Holman Hunt zaczął go malować jako dwudziestoletni artysta. W trakcie pracy doszedł jednak do wniosku, że jego wiara i duchowość są zbyt słabe, żeby namalować go tak, jak na to zasługuje. Potem, w kolejnych latach, stawał się stopniowo człowiekiem coraz bardziej religijnym, aż stwierdził że wreszcie może kontynuować obraz. Dzieło dokończył 50 lat po jego rozpoczęciu.

Mówię, o tym, bo my też jesteśmy właściwie zbyt słabi, żeby zrozumieć prawdę o zmartwychwstaniu. Dlatego właśnie tę tajemnicę rozważamy w trakcie oktawy wielkanocnej, czyli przez osiem kolejnych dni. Czynimy to z taką samą intensywnością, jak w Niedzielę Zmartwychwstania.

1. Świadectwo Piotra.
Dzisiaj w pierwszym czytaniu słyszeliśmy świadectwo Piotra Apostoła ukazujące prawdę o zmartwychwstaniu. To czytanie zaczerpnięte zostało z księgi Dziejów Apostolskich, które są historią pierwszych lat funkcjonowania wspólnoty Kościoła. Od samego początku ta prawda była w centrum życia Kościoła. Wiele lat obchodzono Wielkanoc jako jedyne święto w ciągu roku. Pamiątką Zmartwychwstania, małą Wielkanocą jest też każda niedziela. Zmartwychwstanie to jest prawda, która zmienia życie. Św. Piotr wie co mówi, on, który niemalże przed chwilą wyparł się Jezusa, teraz jest jego świadkiem. To przemówienie Piotra, które nazywamy mową misyjną pokazuje także, jak ważne jest osobiste świadectwo.

2. Dwie prawdy o Zmartwychwstaniu?
Próbujemy stawiać sobie dzisiaj pytania: Jak jest w praktyce z tym głoszeniem prawdy o Zmartwychwstaniu? Jak jest z moim świadectwem wiary? Wreszcie, czy ja rzeczywiście wierzę w Zmartwychwstanie? Z pomocą przychodzi nam dzisiejsza Ewangelia i jej bohaterowie. Z jednej strony kobiety, które wybrały się do grobu Jezusa, a z drugiej strony żołnierze i przywódcy żydowscy. Pokazują nam oni dwie, jakże odmienne postawy wobec faktu Zmartwychwstania. Wobec tego wydarzenia nie można pozostać obojętnym, nie można twierdzić, iż nic się nie stało, co miałoby związek z naszym życiem.
W postawie kobiet widać tę właściwą odpowiedź daną Bogu. Pewnie jeszcze nic nie rozumiały, z tego co się wydarzyło, ale miały w sobie otwartość na Pana Boga i pokorę. Gdyby nie to moglibyśmy nie świętować Wielkanocy. My wierzymy w zmartwychwstanie dlatego, że kobiety, które przyszły wczesnym rankiem na miejsce pochówku Jezusa, powiedziały nam o swoim spotkaniu. Nasza wiara opiera się na zaufaniu świadkom, którzy widzieli Zmartwychwstałego. I ten przekaz wiary trwa. Doświadczenie Zmartwychwstania ciągle trwa, to nie jest jakieś wydarzenie z przeszłości. Wierzymy dlatego, że w historii ludzkości, w historii Kościoła, w życiu świętych znanych i nieznanych widać konkretne owoce zmartwychwstania. Ta moc Chrystusa Zmartwychwstałego trwa wszędzie tam, gdzie i my przezwyciężamy zło, gdzie ludzie narażają swoje życie, gdzie je tracą dla innych. Wreszcie mamy też całkowicie przeciwną postawę wobec pustego grobu Jezusa. To jest kłamstwo rozpowiadane za pieniądze przez żołnierzy i im podobnych. Ewangelista stwierdza, że pogłoska ta, chociaż tak nielogiczna, trwa nadal. Przekonują nas o tym często media i ciągle znajdują się tacy, którzy im wierzą. Wychodzą na ulice i krzyczą przeciwko Bogu. Ludzie bardzo często gotowi są uwierzyć w każdą bzdurę, byle tylko nie wierzyć w prawdę, gdyż prawda jest wymagająca. Prawda domaga się ciągłego zmieniania swojego życia, aby było ono na wzór Jezusa.
Wczoraj w Internecie czytałem różne nieprzychylne komentarze pod różnymi życzeniami, które składały instytucje publiczne. Było wielu oburzonych, że autorzy życzeń odwoływali się do zmartwychwstania Chrystusa. Przecież powinno być tak neutralnie: o zajączku, o jajeczkach, o wiośnie. Wszystko dlatego, że Chrystus jest wymagający. Dlatego fałszywa pogłoska ciągle trwa.
Który ze sposobów przekazywania nowiny o zmartwychwstaniu wybiorę to zależy tylko ode mnie… Czy następne pokolenia będą żyły wiarą w zmartwychwstanie to zależy ode mnie… Jak zabraknie świadectwa to będzie żyła plotka, kłamstwo, oszczerstwo…

Kroniki podają, że gdy w 1555 r. odsłonięto kamień, na którym spoczywało ciało Jezusa to towarzyszyły temu cudowne znaki: Słońce wirujące wokół swej osi i intensywny różany zapach. Kiedy badano Grób Pański w 2016 r. to na 60 sekund z niewiadomych przyczyn przestały działać wszystkie urządzenia elektroniczne. Zmartwychwstanie wymyka się naszym zmysłom. Pewnie dlatego jest takie ciekawe. Dzisiaj chcielibyśmy i my do grobu zajrzeć, nawet jeżeli dzieją się tam cudowne znaki, to najważniejsze jest to, że grób naprawdę jest pusty. Nie ma Go tam, bo zmartwychwstał! I to jest nadzieja dla każdego z nas.

Ks. Prefekt, Julian Wawrzyniak

Drogi do Chrystusa Zmartwychwstałego – Homilia Wielkanoc 2021

Brama nieba została dla nas wszystkich otwarta na oścież. Przypatrzmy się na podstawie opisów zmartwychwstania drogom kilku ewangelicznych postaci prowadzącym do Chrystusa Zmartwychwstałego. Zechciejmy wyruszyć dziś razem z nimi i razem z nimi przemierzyć drogi, które doprowadziły ich do pustego grobu.

1. Droga św. Marii Magdaleny – droga serca
Pierwszą drogę wyznacza św. Maria Magdalena, próbując rozświetlić mrok tego poranka płomieniem miłości do Boskiego Mistrza. Miłości, która tli się w jej sercu wbrew wszelkiej nadziei i wbrew twardej rzeczywistości śmierci. Właśnie św. Maria Magdalena, jak gdyby w nagrodę za tę heroiczną postawę, jako pierwsza staje przed pustym grobem. Z jednej strony dostrzegamy w niej iskrę biblijnej intuicji, że miłość jest potężniejsza niż śmierć. Z drugiej, jednak, uderza fakt, że nawet największa i najpiękniejsza ludzka miłość, to nadal zbyt mało, żeby uczynić ten poranek naprawdę „wielkanocnym”, czyli przepełnionym nadzieją, która da ukojenie. Doświadczenie św. Marii Magdaleny uczy, że tajemnica Wielkiej Nocy przerasta możliwości ludzkiego serca: „Zabrano Pana z grobu i nie wiemy, gdzie Go położono”. Serce, to jedynie kompas lub punkt wyjścia. Ono przynagla, by szukać dalej…

2. Droga św. Piotra – droga rozumu
Inną drogę do Zmartwychwstałego wytyczył św. Piotr. Odkąd wylał na ziemię łzy żalu po trzykrotnym zaparciu się Chrystusa, on sam również zaczął po niej mocniej stąpać. Chociaż pusty grób odnajduje jako trzeci, jako pierwszy wchodzi do jego wnętrza, aby na własne oczy przekonać się, co tam zaszło. Okazuje się jednak, że nawet oczy, które patrzą na tak niezwykłe znaki, a nawet ręce, które mogą dotknąć grobowych płócien po Zmartwychwstałym, to nadal zbyt mało. Ludzki rozum i zmysły wbrew oczekiwaniom nie dają odpowiedzi, a jedynie stawiają kolejne pytania. One również nie są w stanie zgłębić wielkanocnej tajemnicy a jedynie zapraszają, by szukać dalej…

3. Droga św. Jana – droga pokory i wiary
Jeszcze inną drogę przebiegł św. Jan. Z całą pokorą zagląda do pustego grobu ustępując Piotrowi. Słowa w odniesieniu do św. Jana: „jednakże nie wszedł do środka”, są tłumaczone jako wyraz uznania pierwszeństwa św. Piotra wśród wszystkich apostołów. Pomimo że ich oczy patrzą na to samo, to jednak św. Jan dostrzega znacznie więcej. Jakkolwiek obaj nie rozumieją jeszcze słów Pisma mówiących o powstaniu z martwych, św. Jan już przyjmuje je zmysłem wiary – jako pierwszy wierzy w zmartwychwstanie. Dopiero z perspektywy, którą opromienia żywa wiara, widać wielkanocne zwycięstwo (por. „Biblioteka Kaznodziejska” 2/2021).

4. Apocalypto
Ramą splatającą te wszystkie drogi jest jeden cel – grób i sposób dotarcia do niego – bieg. Z zadziwieniem w Jerozolimie można zobaczyć jak niektórzy Żydzi się poruszają, zawłaszcza w piątek na rozpoczęcie szabatu – są w nieustannym biegu. Ten ciągły bieg, pośpiech można zobaczyć w filmie Mela Gibsona: „Apocalypto” z 2006 roku – przez cały czas poruszamy się z głównymi bohaterami, wszystko rozgrywa się w nieustannym ruchu i kończy równie niespodziewanie jak w dziele Gibsona. Jego bohater, uciekający przed pościgiem Majów, wybiega na plażę, do której właśnie przybijają okręty Corteza. Wpatrzeni w przybyszów i ich gigantyczne łodzie ścigający go Indianie, zdezorientowani i oszołomieni, wycofują się do dżungli. Główny bohater ocalał dzięki przybyciu obcych. Przypatrując się nieznajomym, przeczuwa, że nadchodzi nowa era naznaczona nieodwracalnymi zmianami.

5. Moja droga. Zaproszenie do radosnego świętowania Zmartwychwstania Pana Jezusa
Na banerach przygotowanych w naszej parafii na Święta Wielkiej Nocy mamy dwa przesłania.
Pierwsze, na zewnątrz kościoła, to hasło: „Twoje światło jest w nas!”, zilustrowane pięknym światłem bijącym z pustego Grobu Chrystusa.
Drugie, w środku kościoła, to widniejące na dekoracji Grobu Pańskiego ogromne zdjęcie, na którym od strony pustego grobu widać Jerozolimę i piękne wschodzące słońce. Możemy sobie wyobrazić, że jest to widok Witkowa. Co widzi Zmartwychwstały Chrystus w naszej parafii? Czy zauważy radość na naszych twarzach, nadzieję płynąca z naszych słów, czy widzi miłość między nami? Co przeczyta na pierwszej stronie miejscowych gazet? Przesłanie dobrych życzeń? Słowa budujące? A gdyby był to obraz naszej rodziny? Co zobaczy Zmartwychwstały Chrystus w naszych małżeństwach i rodzinach, czy autentyczną radość? Jakże by to było pięknie, gdyby właśnie autentyczną radość uczynić drogą, którą cała nasza parafia będzie zmierzać do pustego grobu Chrystusa…

A jaka jest moja droga do Chrystusa Zmartwychwstałego? Czy jest to droga serca, rozumu, pokory, wiary, radości?
Amen!

Ks. kan. dr hab. Franciszek Jabłoński,
Witkowo, 03.04.2021

Niedziela Palmowa – homilia

Podczas piątkowych przygotowań do odczytania w dzisiejszą niedzielę opisu Męki Pańskiej z podziałem na role: narratora, tłumu i Pana Jezusa, po raz kolejny uzmysłowiłem sobie, że najważniejsza osoba – Pan Jezus – w całym tym opisie wypowiada najmniej słów. A przecież prorok Izajasz w pierwszym czytaniu mówiąc o Jezusie jako Słudze Boga podkreśla, że jest On obdarzony językiem wymownym. Jednak nie skorzystał z tego daru przyjmując „postawę sługi”– jak wskazał na to św. Paweł w Liście do Filipian. Przyjął obelgi, zelżywości, cierpienie i śmierć. Milczał. Językiem Pana Jezusa stał się język krzyża.

Czym tak naprawdę jest język krzyża? Na ostatnich wykładach dla sióstr pallotynek zadałem im pytanie: Jakie jest główne przesłanie Drogi krzyżowej? Każda podkreśliła, że to: wielka miłość Boga do człowieka.
I to właśnie ta Miłość jest językiem krzyża; miłość nie cofająca się przed największym cierpieniem i największym darem: darem własnego życia.
Dzisiaj jesteśmy zaproszeni „aby uklęknąć pod krzyżem” i do pracy nad kolejnym z grzechów głównych – gniewem.
Czytanie Męki Pańskiej w Niedzielę Palmową rozpoczyna obchody Wielkiego Tygodnia.
Te wydarzenia zbawcze możemy sobie przybliżyć także poprzez film czy muzykę (my mieliśmy przygotowane mini przedstawienie z dziećmi na Mszę św. o 10.30).
Zachęcam więc do obejrzenia w Wielkim Tygodniu być może po raz kolejny film „Pasja” (The Passion) w reżyserii Mela Gibsona z 2004 roku.

Przy okazji warto wysłuchać “Przesłanie do świata” z 2018 roku odtwórcy roli Pana Jezusa w tym filmie, Jima Caviezela https://www.youtube.com/watch?v=VLrEw-VgHSs, który powiedział m.in.: „Kiedy wisiałem tam na krzyżu, nauczyłem się, że w Jego cierpieniu było nasze odkupienie. Każdy z nas musi nieść swój własny krzyż. Jest to cena za naszą wiarę, za naszą wolność. (Podczas skręcenia filmu) Byłem dosłownie uderzony biczem, krzyżowany i zostałem uderzony przez piorun”.

W piątek wspominaliśmy w liturgii Świętego Dyzmę – określanego „Dobrym Łotrem”.
Najnowsze wydanie „Dobrych Nowin” zachęca nas do obejrzenia filmu z 2020 roku zatytułowanego „Dobry Łotr”. Jego premiera miała miejsce 19 marca tego roku. (https://www.youtube.com/watch?v=67FRjWhMsko). Bohater filmy spotyka Trzech Mędrców przy betlejemskim żłóbku. Nie raz spotka jeszcze Jezusa i znane z kart Ewangelii postacie. W tym drugiego Łotra. Film „Dobry Łotr” (w oryginale The Penitent Thief – Pokutujący złodziej) prowokuje do bardzo osobistych przemyśleń nie tylko na temat wiary, ale też natury człowieka. To piękny i wartościowy film dla… grzeszników. Czyli dla nas wszystkich.

A może dla kogoś bardziej wymowna od filmu będzie muzyka? Zachęcam do wysłuchania śpiewu artystów z całego świata w amerykańskim musicalu „The Passion” nakręconym w Nowym Orleanie w 2016 roku (https://www.youtube.com/watch?v=EHn0ijTE4zw). Wśród wielu utworów mnie osobiście bardzo wzrusza utwór dialogowany Judasza i Jezusa, zatytułowany: „Demony”, gdzie w refrenie słyszymy takie słowa Judasza: „Kiedy poczujesz moje ciepło, spójrz mi w oczy. To tam chowają się moje demony. Nie podchodź zbyt blisko, w środku jest ciemno. To tam chowają się moje demony”.Jezus na bardzo różne sposoby chce dotrzeć do naszych serc. Daje nam tyle możliwości. Co z tego wybierzemy, zależy już tylko od nas.

Mam też dwie propozycje na ten przedświąteczny czas.
Pierwsza. Zdejmiemy krzyż z naszej ściany, odkurzymy go i zwyczajnie ucałujemy? Może ten prosty gest poruszy jakąś delikatną strunę w naszym sercu. A może to będzie nasze jedyne wyznanie wiary w te święta?
Druga propozycja to odnowę naszego parafialnego krzyża-drewniany z pasyjką, który jest zakurzony i wymaga renowacji. Może ktoś chciałby to uczynić?
Dzisiaj przemawia do nas najpiękniej język krzyża, dlatego kończąc posłuchajmy jeszcze raz fragmentu przesłania do świata Jima Cavizela: „Obejmij swój krzyż, i podążaj w kierunku swojego celu. Chcę abyście mieli odwagę wyjść do tego pogańskiego świata i bez wstydu wyrazili swoją wiarę publicznie. Świat potrzebuje dumnych wojowników! Którzy zaryzykują swoje imię i reputację, by nieść wiarę i miłość Jezusa całemu światu”.

W miarę naszych możliwości i w obliczu różnych ograniczeń, dobrze wykorzystajmy ten piękny czas Wielkiego Tygodnia – niech stanie się czasem ponownego odkrycia wielkiej Miłości Boga do każdego z nas.
Amen.

ks. kan. dr hab. Franciszek Jabłoński
Witkowo, 27 marca 2021 r.

Przymierze głęboko w sercu

Homilia na V niedzielę Wielkiego Postu B,
Witkowo 21.03.2021 r.

Tysiąc lat temu pojawił się w Kościele wielkopostny zwyczaj zasłaniania fioletowym materiałem, tzw. suknem postnym całych ołtarzy. Od XIII w. zasłaniano obrazy i krzyże. Obecny w polskich kościołach zwyczaj zasłaniania krzyża jest właśnie pamiątką tamtych tradycji. Co nam mówi? Odpowiedź jest bardzo prosta: aby nam ten szczególny znak, którym jest krzyż nie spowszedniał. Często jest tak, że rzeczy na które często patrzymy są przez nas nie zauważone. Często doceniamy coś wtedy, gdy tego zabraknie. Cenę zdrowia docenimy w chwili choroby. Wartość jedzenia w momencie głodu. Bliską osobę, gdy już jej z nami nie ma.
Ta piąta już niedziela Wielkiego Postu zaprasza nas, abyśmy dzisiaj spojrzeli w głąb siebie. Pan Bóg szczególnie dzisiaj nam przypomina, że On ciągle na nas czeka. Pomimo ludzkich niewierności, słabości, grzechów, jak nikt inny daje nam zawsze nową szansę.

1. Jeremiaszowa zapowiedź Nowego Przymierza.
W pierwszym czytaniu słyszymy dzisiaj pełną nadziei zapowiedź nowego przymierza. Będzie miało ono zupełnie inny wymiar. Nie będzie, jak Dekalog zapisane na kamiennych tablicach i złożone w Arce, ale będzie wyryte w sercach i umysłach ludzi. To jest zupełna zmiana myślenia, jakie było do tej pory. Prorok Jeremiasz działał w VII w. przed Chr. Wówczas to niepodległe królestwo Judy chyliło się ku upadkowi. Izraelici szukali wtedy sojuszy, np. z potężnym Egiptem. Swojego ratunku upatrywali w umowach militarnych, politycznych… A prorok cierpliwie przepowiadał, że trzeba innej perspektywy – umowy nic nie dadzą, jeżeli naród się nie nawróci do Boga. Stąd to pierwsze czytanie roztacza przed nami wizję nowego przymierza – szczególnej relacji człowieka z Bogiem. Ta relacja będzie sięgała bardzo głęboko, będzie dotykała serca.

2. Godzina Syna Człowieczego już blisko.
I to się spełniło. Pan Jezus przepowiada w Ewangelii dzisiaj bliską już godzinę swojej śmierci, a więc także i bliskość zmartwychwstania. To jest ten czas, kiedy ziarno ma wydać obfity plon. Jest to też najlepsze potwierdzenie wierności Pana Boga. Tak właśnie wypełnia się nowe przymierze – na krzyżu. Krzyż ukazuje nam największą miłość, a nic nie pociąga człowieka bardziej niż miłość, ponieważ to miłość dotyka człowieka do głębi.

3. W głębi mojego jestestwa…
W świecie, który woli relacje powierzchowne, płytkie, niewymagające chrześcijanin wezwany jest do tego, aby szukać tego, co jest głębiej… Tu można przyjrzeć się naszym rozmowom, myślom… Gazetom, książkom, jakie czytamy… Filmom, które nas interesują… Muzyce, której słuchamy… Ludziom, z którymi się spotykamy. W naszej kilkutysięcznej parafii nie można rozprowadzić dwudziestu paru Przewodników Katolickich… W gazetnikach zostają nawet gazety, które są darmowe.. Człowiek powierzchowny uważa, że co z oczu, to z myśli. Człowiek refleksyjny sięga w głąb… Słucha, pyta, rozważa, czasami milczy… Gdy Wielki Post biegnie szybko ku końcowi może teraz właśnie jest ten dobry moment, aby przyjrzeć się sobie… Zajrzeć w głąb i odpowiedzieć sobie na pytanie: Czy widać w głębi mojego serca owoce nawrócenia? Bo może ciągle jeszcze tkwię na wierzchu, przy tym co jest może i szlachetne, pobożne, ale tylko zewnętrzne, płytkie, co nie zmienia mojego serca… Może po tylu wielkopostnych dniach jeszcze siebie nawet odrobinę nie zmieniłem…
Pan Bóg jest cierpliwy i ciągle daje nam nowe szanse… To my możemy tylko ich kiedyś nie wykorzystać…

Ks. Prefekt, Julian Wawrzyniak