Niedzielna homilia

Uroczystość Chrystusa Króla, Rok A 2020
XXXIV Niedziela Zwykła

I.             Król i Pasterz

„Królewskość Jezusa Chrystusa Króla jest paradoksalna: Jego tronem jest  krzyż; Jego korona zrobiona jest z cierni; nie ma berła, ale dano Mu w rękę trzcinę; nie nosi pięknych szat, ale został odarty z tuniki; nie ma błyszczących pierścieni na palcach, ale ręce przebite gwoździami; nie ma skarbu, ale zostaje sprzedany za trzydzieści srebrników”. Tak  powiedział papież Franciszek w 2016 roku w swojej homilii na Uroczystość Chrystusa Króla.

I dodał jeszcze:

„Wspaniałość Jego królestwa nie jest bowiem władzą według kryteriów świata, lecz Bożą miłością, miłością zdolną by dotrzeć i uzdrowić wszystko”.

Jakie to jest Królestwo – wyjaśnia nam dzisiejsza prefacja, która wskazuje na 7 Jego przymiotów:

  1. Królestwo prawdy,
  2. Królestwo życia,
  3. Królestwo świętości,
  4. Królestwo łaski,
  5. Królestwo sprawiedliwości,
  6. Królestwo miłości,
  7. Królestwo pokoju.

A w jaki sposób mają królować one w naszym życiu? Jak budować to Królestwo miłości, pokoju, sprawiedliwości…? Chrystus pokazał nam jak to czynić.

W czasach Starego Testamentu królowie często nazywali siebie pasterzami, co nie przeszkadzało im uciskać swych poddanych, zniewalać ich i wyzyskiwać. Prorok Ezechiel zapowiada jednak nadejście Dobrego Pasterza, który szuka swych owiec i ma o nie pieczę. Troszczy się o nie. Jest z nimi. Ta zapowiedź zostanie wypełniona w Jezusie Chrystusie – Dobrym Pasterzu, który stał się Królem Wszechświata.

Król i Pasterz, który jest miłosierny, zatroskany o człowieka, pochylający się nad każdym ludzkim cierpieniem, nad każdą ludzką krzywdą. A miłość czyni swoim prawem.

Święta Faustyna opisuje pewną sytuację, która obrazuje panowanie Boga pełnego miłości.

Usłyszałam od Chrystusa takie słowa:

„Córko moja, wyobraź sobie, że jesteś monarchinią ziemi całej i masz możność rozporządzania wszystkim, jak ci się podoba; i wtem puka do drzwi twoich jakaś mała dziecina, cała drżąca, ze łzami w oczach, ale z wielką ufnością w twoją dobroć, i prosi o kawałek chleba, aby nie umrzeć z głodu – jak byś z tym dzieckiem postąpiła?” I rzekłam: Jezu, dałabym mu wszystko to, o co mnie prosi, ale i tysiąc razy więcej. Odpowiedział mi Pan: „Właśnie Ja tak postępuję względem ciebie” (Dz 229).

Każdy z nas jest jak to mała dziecina z tego opowiadania, Jezus zaś Monarchą, która daje nam z miłością nawet 100 razy więcej niż prosimy.

Przypowieść o sądzie ostatecznym w dzisiejszej Ewangelii opisująca wartość okazywania miłości bliźniemu, została zawarta w KKK w ramach  uczynków względem ciała. W KKK czytamy: „Uczynkami miłosierdzia są dzieła miłości, przez które przychodzimy z pomocą naszemu bliźniemu w potrzebach jego ciała i duszy” (KKK 2447).

  1. Głodnych nakarmić.
  2. Spragnionych napoić.
  3. Nagich przyodziać.
  4. Podróżnych w dom przyjąć.
  5. Więźniów pocieszać.
  6. Chorych nawiedzać.
  7. Umarłych pogrzebać

Gdy będziemy te uczynki wypełniali w swoim życiu, będziemy coraz bliżej Królestwa Bożego, a jednocześnie będziemy dla innych, tutaj na ziemi, zaczynem i inspiracją do naśladowania i podążania drogą Królestwa Bożego.

II.            Uroczystość Chrystusa Króla

Uroczystość Chrystusa Króla do liturgii wprowadził papież Pius XI encykliką Quas Primas (W pierwszej encyklice, wydanej na początku pontyfikatu) z 11 grudnia 1925 r. na zakończenie roku jubileuszowego. Nakazał wtedy, aby we wszystkich kościołach tego dnia po głównym nabożeństwie przed wystawionym Najświętszym Sakramentem odmówić litanię do Najświętszego Serca Pana Jezusa oraz akt poświęcenia rodzaju ludzkiego Najświętszemu Sercu. Początkowo uroczystość obchodzono w ostatnią niedzielę października; reforma soborowa przeniosła jej termin na ostatnią niedzielę roku liturgicznego. 

Dzisiejsza uroczystość przypomina nam, że jesteśmy obywatelami Nieba – Królestwa, do którego zdążamy.  Nie możemy więc dawać się prowadzić tym, którzy nas z tej drogi do Królestwa Chrystusa odciągają. 

Nie słuchajmy tych, którzy krzyczą o wolności, a zabierają wolność innym, nie słuchajmy tych, którzy żądni sensacji czy zysku tylko mówią czy piszą negatywne opinie o innych, jednocześnie nastawiając jednych przeciw drugim. Nie naśladujmy tych, którzy bezwzględnie dążą do celu, tych, którzy w żywe oczy kłamią, tych, którzy wszystko i wszystkich krytykują.

Słuchajmy tych, którzy mówią prawdę i dążą do prawdy, tych, którzy są obrońcami życia, naśladujmy tych, którzy dążą do świętości, którzy żyjąc w łasce uświęcającej promieniują nią na innych, naśladujmy tych, którzy są sprawiedliwi, tych, którzy kochają i dążą do pojednania i pokoju. W takich ludziach jest już Królestwo Boże.

Uroczystość Chrystusa Króla jest świętem patronalnym Akcji Katolickiej i Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży. Stąd też w naszym kościele jest wyłożony sztandar KSM naszej parafii. Na etapie reaktywacji jest oddział stowarzyszenia pod kierunkiem ks. Prefekta.

KSM przy parafii powstało w 1991 r. Po roku jego intensywnej działalności, tak oto podsumował Mirosław Ambrożak

„Jesteśmy optymistami i mamy bardzo szerokie plany. Pragniemy służyć w duchu chrześcijańskie miłości. Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży to szansa odnalezienia swego młodego chrześcijańskiego powołania w wirze współczesnego świata. Korzystamy z tej szansy i zachęcamy do tego wszystkich młodych katolików” „Wiadomości Parafialne Parafii Witkowskiej” 1/1992.

III.         Królować to znaczy służyć.

Dwa sakramenty: Małżeństwa i Kapłaństwa nazwane zostały przez KKK sakramentami w służbie komunii, w służbie wspólnocie.

W jaki sposób wprowadzić Królestwo Boże w małżeństwie i rodzinie?

Przede wszystkim dążcie do prawdy. Prawda jest jedna, ale nie zawsze jest łatwo dotrzeć do niej i ją poznać. Wspólnie przyznawajcie sobie rację, ciągle pamiętając, że czasami nie ważne są racje, ale relacje. Bądźcie też sprawiedliwi. Sprawiedliwie dzielcie się dobrym słowem, swoim wolnym czasem, ale też dobrem materialnym z całą rodziną.

A w jaki sposób my, duszpasterze, mamy szerzyć Królestwo Boże w parafii?

W I czytaniu Bóg przez usta proroka Ezechiela mówi: „Oto Ja sam będę szukał moich owiec i będę miał o nie pieczę”. Jako duszpasterze wraz z PRD i PRE przygotowaliśmy już 4 numer naszej gazetki „Parafialne Wiadomości Witkowskie” i w niej, na 24. stronach zawarliśmy program naszego pasterzowania – nasz program duszpasterski na najbliższe miesiące, do czerwca przyszłego roku. Chcemy, aby dotarła ona do wszystkich mieszkańców parafii, do całej wspólnoty. Ufamy, że ją życzliwie przyjmiecie, przeczytacie i włączycie się we wszystkie proponowane tam inicjatywy. Niech ta gazetka znajdzie stałe miejsce w Waszych domach, tak, by zawsze można było do niej zajrzeć – w informacjach Z życia wspólnoty parafialnej nie będziemy już do tych treści powracać. A dołączony do gazetki opłatek przyjmijcie, prosimy jako znak naszej miłości do Was i do wciąż budowanej wspólnoty parafialnej.

IV.          Króluj nam Chryste! Vivat Jezus! Viva Christo Rey!

W naszej zakrystii na drzwiach jest napis: Króluj nam Chryste! Tak wita się przychodząc do zakrystii Liturgiczna Służba Ołtarza, odpowiadając: Zawsze i wszędzie! Z kolei zawołaniem Rycerzy Kolumba jest: Vivat Jezus! Niech żyje Jezus!

Meksykanin – św. Jose Sanchez del Rio (1913-1928) był jednym z uczestników Powstania Cristeros w Meksyku. Było to powstanie katolików w latach 1926-1929, którzy zbrojnie sprzeciwili się restrykcjom rządu prezydenta Plutarch Eliasa Callesa. Wprowadzając antykościelne ustawy (tzw. Prawa Callesa) zabronił on m.in. publicznych nabożeństw, konfiskował kościelne nieruchomości, zakazał święceń kapłańskich, pozbawił księży prawa wyborczego, zabronił nosić sutanny. W Powstaniu Cristeros zginęło około 90 tys. osób – wśród nich św. Jose Sanchez del Rio. Czternastolatek zmarł z okrzykiem na ustach „Viva Christo Rey!” – „Niech żyje Chrystus Król!”. Przed śmiercią poddano go torturom, zmuszając do wyrzeczenia się wiary.

Warto obejrzeć bardzo przejmujący film „Cristiada”, którego jednym z głównych bohaterów jest właśnie Jose Sanchez.

Ale warto też zastanowić się: czy, gdyby mi przyszło – może nawet nie poświęcić życie, ale po prostu przyznać się publicznie do Chrystusa Króla – czy wystarczyłoby mi odwagi?

Prośmy dziś o odwagę, aby Królestwo Boże było w nas. Aby zawsze w naszym życiu zwyciężał i królował Chrystus Król. Amen.

Ks. kan. Franciszek Jabłoński
Witkowo, dn. 21.11.2020 r.

Homilia na XXXIII niedzielę zwykłą A, 15.11.2020 r. IV Światowy Dzień Ubogich

Wyciągnij rękę do ubogiego

,,Nie wystarczy wiernie zachować Kościół takim, jakim on był do tej pory. Ksiądz musi przyprowadzić Bogu dwóch nowych księży. Małżeństwo powinno wychować czwórkę młodych, wierzących chrześcijan. Parafia powinna przyciągnąć do Chrystusa dwa razy więcej ludzi, niż obecnie liczy” .
Taki tekst przeczytałem kiedyś jako komentarz do dzisiejszej Ewangelii. Kiedy dobiega końca rok liturgiczny słowo Boże zachęca nas do refleksji nad mijającym czasem, jak również nakazuje spojrzeć ku przyszłości, ku temu, co przed nami. Dzisiaj Pan Bóg chce zapytać o nasze zaangażowanie.
1. Dzielna niewiasta!
Dlatego dzisiaj w pierwszym czytaniu wychodzi nam jako wzór mężna niewiasta, która spieszy z pomocą ku potrzebującym. Nie siedzi biernie z założonymi rękami, ale działa, angażuje się pomaga.
2. Pomnażanie talentów.
Do zaangażowania wzywa nas dzisiaj Ewangelia – przypowieść o talentach. Znamy ją dobrze. Pewnie słyszeliśmy nie raz, zdumiewając się nad bohaterem, który nie pomnożył talentu, nie zrobił nic i w konsekwencji nie usłyszał od swojego Pana, tak jak inni, zaproszenia do radości w jego domu. Zdumiewamy się historią ewangeliczną, ale jednocześnie chcemy siebie zapytać, czy czasami też nie ma w naszym życiu takich momentów, kiedy zamiast zaangażować się, wolimy przeczekać, zakopać talent. Spójrzmy na siebie, jak na bohaterów Ewangelii. To my otrzymaliśmy od Boga drogocenny dar, a otrzymaliśmy go po to, aby go pomnożyć. Pomnożyć tak, aby mógł cieszyć także innych.
3. IV Światowy Dzień Ubogich.
Dzisiaj przeżywamy po raz 4, ustanowiony przez papieża Franciszka Światowy Dzień Ubogich. W tym roku towarzyszy mu hasło Wyciągnij rękę do ubogiego. Jakże blisko jest to hasło przesłania dzisiejszego słowa Bożego. Tu znów mamy refleksję na temat naszego zaangażowania. Dobrze wiemy, jak ważne jest pomaganie w czasie, który przeżywamy. Wielu potrzebuje pomocy, dlatego spieszą z nią samorządy, organizacje, straż pożarna. Śpieszą z pomocą także Rycerze Kolumba z naszej parafii, bo to ich charyzmat. Można zwrócić się do nich z prośbą o pomoc…
Nie wchodząc w dyskusję nad tym komu i kiedy mamy pomagać, warto zwrócić uwagę na to, że bez wątpienia wspieranie potrzebujących przynosi korzyść jednej i drugiej stronie. W tym kontekście papież Franciszek w swoim orędziu na ten dzień napisał do nas tak:
,,Wyciąganie ręki pozwala odkryć przede wszystkim temu, który to robi, że istnieje w nas zdolność do wykonywania gestów, które nadają życiu sens. Ileż wyciągniętych rąk widzimy codziennie! Niestety, coraz częściej zdarza się, że pośpiech wciąga nas w wir obojętności do takiego stopnia, że nie potrafimy docenić ogromu dobra, które codziennie dokonuje się w ciszy i z wielką szczodrością. Zdarza się, iż dopiero wtedy, gdy dzieją się rzeczy wywracające kurs naszego życia, nasze oczy stają się zdolne do zobaczenia dobroci „świętych z sąsiedztwa”, którzy „żyją blisko nas i są odblaskiem obecności Boga” (Adhort. apost. Gaudete et esultate, 7) ,ale o których nikt nie mówi. Złe wiadomości są obficie obecne na stronach gazet, w internecie, na ekranach telewizorów, do tego stopnia, że wydaje się, iż zło króluje niezwyciężone. Tak jednak nie jest. Z pewnością nie brakuje złości i przemocy, nadużywania władzy oraz korupcji, ale życie jest utkane przede wszystkim aktami szacunku i szczodrości, które nie tylko równoważą zło, ale popychają do wzniesienia się ponad i do bycia pełnymi nadziei”.
Teraz właśnie, pod koniec roku liturgicznego, pomyślmy i wykorzystajmy szansę pomnożenia naszych talentów. Pomyślmy, co możemy zrobić, aby okazać się dla innych – dla sąsiadów, dla potrzebujących, dla wspólnoty parafialnej, takimi świętymi z sąsiedztwa. Oby nasze zaangażowanie sprawiło, że, gdy już skończy się nasz czas tutaj na ziemi, usłyszymy zaproszenie do bycia w niebie.

Witkowo, dn. 21.11.2020 r.
ks. Prefekt Julian Wawrzyniak

Homilia: 19. Niedziela zwykła

Bóg przychodzi

  1. W lekkim powiewie przychodzisz do mnie, Panie. Nie przez wicher ogromny i nie przez ogień, ale w lekkim powiewie przychodzisz do mnie, w lekkim powiewie nawiedzasz duszę mą.
  2. Słowa tej religijnej piosenki odzwierciedlają opis przyjścia Boga do proroka Eliasza. Eliasz, oczekując przyjścia Boga nastawił się na spektakularne widowisko. Być może to jego nastawienie spowodowało, że Bóg uczynił zupełnie inaczej – przyszedł do proroka po cichu, w „szmerze łagodnego powiewu”.
  3. Ks. Mirosław Maliński w „Przewodniku Katolickim” w komentarzu do tego czytania podaje taki przykład: „Kiedyś na jednej z górskich wypraw kardynała Wojtyły, gdy już robiło się ciemno, Kardynał nagle zatrzymał się
    w górskiej ciszy i stał zamyślony. Kompletnie nic się nie działo. Po jakieś chwili nieodłączny jego sekretarz podszedł i szepnął: Już czas. Trzeba wracać…. Na to Wojtyła spojrzał na niego marszcząc brwi i powiedział: Cicho bądź, On tu był.
  4. W tym czasie urlopowym pewnie częściej niż zwykle mamy możliwość patrzeć na piękno stworzonego świata: na piękno gór, zachodów słońca nad morzem, jeziorem… Zachwycać się ciszą.
  5. Adam Mickiewicz, nasz wspaniały poeta napisał:
    „Głośniej niźli w rozmowach Bóg przemawia w ciszy, I kto w sercu ucichnie, zaraz go usłyszy”.
  6. W miniony piątek w naszym kościele można było nakarmić się ciszą podczas całodziennej adoracji Pana Jezusa. Ilu z nas z tego skorzystało?
  7. Bóg zaprasza Cię do podjęcia trudu wyjścia na „górę naszego życia”, aby tam doświadczyć Jego obecności – miejsca które nas uspokoi, wyciszy. Odetnijmy się chociaż na chwilę od hałasu, jakie niesie codzienność – od zalewu informacji, hałaśliwej muzyki, gonitwy myśli. Ta umiejętność wyciszenia jest niezbędna. Aby nam się to udało potrzeba jeszcze jednego: zapanować nad swoim czasem, kontrolować go, gdyż ciągłe poczucie braku czasu powoduje stres i zniechęcenie.
  8. Liturgia Mszy św. zachęca nas do wyciszenia i chwil milczenia. Cisza, milczenie czasie Mszy św. nigdy nie jest pasywne, bezczynne. Wręcz przeciwnie – to jest jeden ze sposobów, w jaki odpowiadamy na obecność Boga. Sacrum silentium – święta cisza – to narzędzie do spotkania z Bogiem. Nie tylko słowa, nie tylko śpiew i gra na instrumentach, ale także milczenie jest koniecznym elementem każdej liturgii.
  9. Milczenie jest przepisane w czasie Mszy świętej w wielu miejscach:
    • Milczenie na początku aktu pokuty – pomaga uświadomić sobie własną grzeszność i umożliwia uznanie swej winy wobec Boga i drugiego człowieka. Mamy możliwość i szansę zatrzymania się i spojrzenia w głąb naszego sumienia.
    • Kolekta modlitwa dnia po akcie pokuty – w chwili ciszy po wezwaniu: Módlmy się, każdy może sformułować swoją osobistą intencję, z którą przyszedł na Mszę świętą.
    • Zachowanie krótkiego milczenia po czytaniach i homilii pozwala nam na chwile refleksji i odniesienia do siebie, do swojego życia.
    • Można zachować chwilę ciszy także po Komunii świętej, aby uwielbić Boga w sercu poprzez ciszę.
  10. Dzisiaj zapraszamy Was do doświadczenia tego po Komunii św.: do minutowej ciszy, nawet gdy nie będzie ona idealna. Może ktoś poczuje jak Eliasz przychodzącego Boga w „szmerze łagodnego powiewu”, w pulsie serca, obecności Tego, który jest ponad wszystkim, Boga błogosławionego na wieki – jak napisał św. Paweł w Liście do Rzymian w dzisiejszym drugim czytaniu.
  11. O 4 straży nocnej czyli między 3 a 6 rano, kiedy było jeszcze ciemno i nic nie zakłóca ciszy jeziora, przychodzi do uczniów Jezus kroczący po wodzie. Ciemność jest symbolem zła, a z kolei dla Żydów przestworza morskie symbolizowały królestwo Szatana. Tam mieszkał Lewiatan – potwór morski – wspominany w Księdze Hioba i Psalmach. Zatem idący po morzu Pan Jezus deptał królestwo Szatana. Bóg jest silniejszy od zła.
  12. Statystycznie najwięcej zgonów następuje między trzecią a piątą nad ranem. Wtedy najłatwiej zasnąć za kierownicą. Złodzieje właśnie wtedy zabierają się za „czyszczenie”. Czwarta straż nocna. Czas słabości. Wtedy przychodzi Pan i mówi: Odwagi! Ja jestem… Bóg jest blisko nas w czasie naszej słabości, o „czwartej straży nocnej naszego życia”.
  13. Św. Piotr, kroczący po wodzie, dopóki był wpatrzony w Jezusa, tak długo szedł po jeziorze, pokonywał zło, szatana, a nawet prawa fizyki. Gdy odwrócił wzrok i spojrzał na tworzące się od silnego wiatru fale – zaczął tonąć.
  14. Wsłuchujmy się w Boga na tej liturgii, w ciszy niech serce nasze utuli lekki powiew Jego obecności. Wpatrujmy się w tę piękną naszą biała hostię, która stanie się już za chwilę Ciałem naszego Pana i na kielich Krwi Pańskiej podczas podniesienia. Przypomnijmy sobie postawę św. Piotra kroczącego po jeziorze i wpatrującego się w Jezusa. A gdy przyjdzie w naszym życiu czwarta straż nocna naszego życia, chwila zawahania, burzy i silnego wiatru przeciwności w życiu – On doda nam odwagi. I powie: Nie bój się! Ja jestem. Amen.

ks. kan. dr hab. Franciszek Jabłoński
Witkowo, 8 sierpnia 2020 r.

Homilia – VII Niedziela Wielkanocna Wniebowstąpienie Pańskie

  1. Przez 40 dni Wielkiego Postu przygotowywaliśmy się do najważniejszych Świąt w ciągu roku – Zmartwychwstania Pańskiego.  Czerpaliśmy wzór od Izraelitów, którzy 40 lat na pustyni po wyjściu z niewoli Egipskiej  oczyszczali swoje myślenie, wyrzucali Egipt ze swojego serca, aby kolejny raz zaufać Bogu. Naśladowaliśmy Chrystusa, który 40 dni przeżywał post na pustyni. Uczestniczyliśmy w rekolekcjach wielkopostnych, nabożeństwach Gorzkich Żalów i Drogi Krzyżowej, podejmowaliśmy wielkopostne postanowienia.
  2. Po Świętach Wielkanocnych przeżywaliśmy 40 kolejnych dni, dni radości. I choć w tym roku same Święta i czas po nich były wyjątkowo trudne, to jednak fakt Zmartwychwstania i płynąca z niego radość pozostały niezmienne. W liturgii Słowa słyszeliśmy o Chrystofaniach, objawianiu się Chrystusa: niewiastom, Apostołom – „ukazywał się im przez czterdzieści dni i mówił o królestwie Bożym”- jak słyszeliśmy w opisie św. Łukasza z Dziejów Apostolskich.
  3. Jako wspólnota parafialna włączyliśmy się w to świętowanie, chociaż w bardzo ograniczonych możliwościach. Zewnętrznym wyrazem tego świętowania były:
  • wielkanocne pieśni, których niestety jest bardzo mało; często też, z powodu archaicznych słów, bywają niezrozumiałe dla współczesnego pokolenia,
  • zapalony Paschał z prawdziwego wosku,
  • figura Zmartwychwstałego Pana Jezusa, która stała przez te 40 dni na ołtarzu; a także piękna drewniana figura zmartwychwstałego Pana Jezusa, którą postawimy na stałe w jednej z krucht,
  • biały kolor nowych ornatów,
  • biały dywanik pod mszał i na koszykach do zbierania składki oraz przy dzwonku obwieszczającym rozpoczęcie Mszy św.,
  • Droga Światła – pierwszą odprawialiśmy w piątek w oktawie Wielkanocy, na II Drogę światła zapraszamy na zakończenie okresu wielkanocnego w najbliższy piątek: „Oto Wielka tajemnica Wiary. Obraz uczty zapowiedzią Eucharystii”.
  1. Dzisiaj śpiewamy wraz z Psalmistą: „Pan wśród radości wstępuje do nieba”. To właśnie dziś wspominamy to wydarzenie. Najpierw Pan Jezus spożywa posiłek z uczniami, potem daje im konkretne wskazania:
  • mają oczekiwać na Zesłanie Ducha Świętego
  • mają być cierpliwi
  • poleca im pozyskiwać ludzi z wszystkich narodów
  • mają udzielać chrztu
  • i nauczać tego, co On sam im przekazał.
  1. Po tych wszystkich wskazaniach  „uniósł się w ich obecności w górę i obłok zabrał Go im sprzed oczu”. Pan Jezus z Góry Oliwnej, gdzie ponad 40 dni wcześniej w czasie modlitwy krwawy pot zalewał Mu twarz, teraz wznosi się, jak mówią Anglicy „The Ascension of Jesus Christ” lub jedzie do Nieba, jak mówią Niemcy: „Christi Himmelfahrt”. Pan Jezus  przechodzi tam, gdzie „Bóg posadził Go po swojej prawicy na wyżynach niebieskich, ponad wszelką Zwierzchnością i Władzą, i Mocą, i Panowaniem”.
  2. Nam też Pan Jezus zostawił te wszystkie wskazania, swój misyjny mandat. Wraz ze świętym Pawłem prośmy Boga, Ojca chwały, abyśmy otrzymali:
  • Ducha mądrości i
  • światłe oczy serca,
  • oraz gorliwość w pozyskiwaniu wiernych dla Chrystusa – wypełniając misyjny mandat.
  1. Przed nami wiele pracy. Michał Szułdrzynski w swoim felietonie zatytułowanym „Czy wierni powrócą?” opublikowanym w ostatnim numerze „Przewodnika katolickiego” komentuje wynik sondażu wykonanego parę dni temu, tuż przed kolejnym poluzowaniem restrykcji związanych z koronawirusem. Polacy odpowiadali w nim na pytanie, które ze sfer życia powinny zostać odmrożone najszybciej.
  • Pierwsze miejsce (67 proc. odpowiedzi) zajęły salony fryzjerskie i kosmetyczne.
  • Na drugim (54 proc. wskazań) znalazły się prywatne gabinety lekarskie,
  • później szkoły, przedszkola, żłobki, restauracje i bary, siłownie i obiekty treningowe.
  • Kościoły znalazły się na szóstym miejscu (ich odmrożenie za ważne uznało 14 proc. respondentów).
  • Dalsze miejsca zajęły kina, teatry, koncerty, zgromadzenia publiczne i manifestacje czy dyskoteki.
  • Autor artykułu zadaje pytanie:

„To znamienne, że potrzeby religijne znajdują się tak nisko w tej stawce. Czyżby chodzenie do kościoła stało się dla ludzi takim samym luksusem jak wizyta w teatrze czy udział w manifestacji politycznej?”.

Następnie stwierdza:

„Okazuje się, że potrzeby kosmetyczne czy nawet wizyta na siłowni, jest dla wielu Polaków znacznie ważniejsza niż możliwość uczestnictwa na żywo w nabożeństwie religijnym. To pokazuje, jak bardzo zmieniło się polskie społeczeństwo”.

  1. To zjawisko już obserwujemy w naszej parafii. W dzień powszedni nie ma już kompletu wiernych w kościele, podobnie jest i z niedzielą. Możemy więc zadać pytanie: „Czy nasi wierni parafianie powrócą na liturgie? Czy powrócą do kościoła?”. Pewnie część tak, ale czy wszyscy, którzy chodzili regularnie przed czasem pandemii? Jest to wielka niewiadoma. Nie możemy jednak czekać i tylko „wpatrywać się w niebo” – czy wypatrywać biernie, tego, co przyniesie czas. To nasze wspólne zdanie, nasz obowiązek, to każdy z nas otrzymał misyjny mandat „Idźcie i pozyskujecie”. Co więc konkretnie mamy robić?
  2. W Kościele katolickim w Anglii i Walii, każdego roku obchodzony jest dzień, który nosi nazwę „Home mission Sunday” (Domowa niedziela misyjna).  Wydane na tę okazję foldery ukazują, jak można zachęcić osoby niepraktykujące, by powróciły do obecności w Kościele. Ukazana jest postać Jezusa, który mów: «Oto stoję u drzwi i kołaczę: jeśli kto posłyszy Mój głos i drzwi otworzy, wejdę do niego i będę z nim wieczerzał, a on ze Mną» (Ap 3,20)”. Następnie ukazane są otwarte drzwi kościoła parafialnego. „Nigdy nie jest za późno – piszą autorzy przesłania – aby rozpocząć na nowo. Kościół jest nie tylko budynkiem, ale także żywą wspólnotą i rodziną. Nikt z nas nie jest doskonały, ale próbujemy się nawzajem miłować i chcemy jako katolicy wprowadzić w praktykę taki sposób życia, jakiego nauczył nas Jezus. Miliony ludzi na świecie doświadczają tego, że dzięki zaangażowaniu we wspólnotę kościelną odradza się ich wiara. Wiele osób mówi, że ich wiara i udział w życiu parafialnym wypełniają pustkę wewnętrzną i nadają nowy sens całemu życiu”.
  3. Myślę, że przed nami stoi podobne zadanie. Zapraszanie bezpośrednie, jeden drugiego na liturgię. Czasami wystarczy pewnie zacząć od tych z którymi spotykamy się najczęściej. Zrobić wszystko, by na nowo pozyskać ich dla Chrystusa. Abyśmy po zdjęciu masek i  odsłonięciu twarzy na nowo odnaleźli się wszyscy we wspólnocie naszego kościoła – na swoich stałych miejscach  czy ulubionych godzinach Mszy św.
  4. Na zakończenie postawmy sobie pytanie. W jaki sposób my byśmy zareklamowali nasz kościół, nasze wspólnotę? Jaki słów byśmy użyli, aby zachęcić do przyjścia na Eucharystię?, przekonać do naszej wspólnoty?
  5. Każdy z nas otrzymał misyjny mandat, abyśmy innych pozyskiwali dla Niego. Jednak tylko pozyskany pozyskuje innych, ten kto jest zapalny, zapala innych.

 

Panie, który wstąpiłeś do Nieba, rozpal w nas misyjny zapał. Amen.

 kan. dr hab. Franciszek Jabłoński
Witkowo, 22 maja 2020 r

V Niedziela Wielkanocna

  1. Jezus odchodzi do Domu Ojca. Idzie, aby przygotować miejsce dla każdego z nas, bez wyjątku. Te słowa z dzisiejszej Ewangelii najmocniejszy wydźwięk mają podczas mszy św. pogrzebowej. Gdy życie człowieka zmienia się i wchodzi na ostatni etap na tej drodze do Domu Ojca.
  2. Wiemy już, że nasze życie zmierza w tym samym kierunku – do Domu Ojca. Jednak, podobnie jak Filip, pytamy: gdzie ten Dom jest, gdzie jest nasz Ojciec?
  3. „Kto Mnie widzi, widzi także Ojca”- odpowiada Filipowi i nam Chrystus.  Dzięki Chrystusowi mamy wyobrażenie kim jest Ojciec – Bóg Ojciec. Przez Chrystusa idziemy do Ojca.  A na tej drodze  wzmacniani jesteśmy mocą sakramentów, mocą Ducha świętego.
  4. Sakramenty przyjmujemy we wspólnocie. Aby dotrzeć do domu Ojca potrzebujemy więc wspólnoty, bo to właśnie przez życie we wspólnocie dokonuje się nasze zbawienie.
  5. Pierwszą tą wspólnotą jest rodzina, szczególnie rodzina budowana na sakramencie małżeństwa. Przez życie wspólne małżonków z Chrystusem dokonuje się ich zbawienie: w codziennym trudzie życia we dwoje i w przyjmowaniu oraz wychowywaniu potomstwa.
  6. Drugą wspólnotą są nasi sąsiedzi oraz ci, z którymi się spotykamy, pracujemy. Weźmy to czasami pod uwagę – zwłaszcza, gdy zamykamy się na relacje z nimi, czy wręcz się od nich odwracamy. U progu Domu Ojca będziemy również z tych relacji rozliczani.
  7. Trzecią jest nasza wspólnota parafialna. I to od naszych relacji wobec siebie, od zaangażowania w rozwój tej wspólnoty,  także zależy nasze dotarcie do celu, jakim jest Dom Ojca. W kościele nikt nie jest anonimowy. 
  8. Dzieje Apostolskie informują nas dzisiaj o  posłudze diakonów we wspólnocie.  Chwila wyboru diakonów była niezwykle ważna dla rozwoju Kościoła. Wybrano 7 diakonów: „Szczepana, męża pełnego wiary i Ducha Świętego, oraz Filipa, Prochora, Nikanora, Tymona, Parmenasa i Mikołaja, prozelitę z Antiochii. Przedstawili ich apostołom, którzy, modląc się, nałożyli na nich ręce (Dz 6,5-7).
  9. Ich obecność stała się integralną częścią życia wspólnoty chrześcijan.
  10. Niestety, przez wieki zapomniano w Kościele o tej posłudze. Przywrócono ją dopiero po II Soborze Watykańskim.
  11. Dziś mamy już stałych, żonatych diakonów. Jest ich w świecie ponad 40 tysięcy, w Polsce dopiero kilkudziesięciu.
  12. Posługa diakonów jest obrazem dla wszystkich żyjących we wspólnocie – tzw. diakonii – czyli naśladowania najpierw Chrystusa – Sługi. „Nie przyszedłem aby mi służono, ale abym służył”- tak mówił Chrystus. On przyjął postać sługi (Flp 2,6), a doświadczając ludzkiej biedy, potrafił współczuć ludzkim słabościom (Hbr 4,15). Chociaż był prawdziwym Panem i Królem wszechświata, wykazał wolę służenia bliźnim (Mk 10,45), a w czasie Ostatniej Wieczerzy umył nogi swoim uczniom (J 13,5).
  13. Ta postawa diakonijna jest też główną ideą odnowy naszej wspólnoty parafialnej. W naszej pierwszej, ubiegłorocznej Jednodniówce zostaliście, Kochani, zaproszeni do podjęcia tej diakonii w naszej parafii. Wprowadzenie w życie tej idei zostało jakby przyspieszone listem siostry Prowincjalnej sióstr służebniczek, które w tym roku obchodzą 100–lecie swego pobytu w Witkowie, w którym poinformowała, że siostry od 1 września 2019 r. ze względu na braki personalne w Zgromadzeniu „nie będą zajmowały się bielizną kościelną, dekoracjami oraz wystrojem ołtarzy w kościele”.
  14. Dla przypomnienia w tej Jednodniówce zostało napisane: http://parafiawitkowo.pl/category/gazetka-parafialna/page/5/
  15. Wówczas, gdy to ukazało się w Jednodniówce, wiele osób miało „oczy jakby na uwięzi” – niczym uczniowie idący do  Emaus z Jezusem: nie rozumieli tej idei, tego zaproszenia.
  16. Z perspektywy prawie roku widać już, jak bardzo duży przełom nastąpił w podejściu do  służby (czyli diakoni właśnie) na rzecz wspólnoty. Większość wymienionych diakonii jest już realizowana, co zwłaszcza nas – duszpasterzy – bardzo cieszy.
  17. Czwartym, ważnym miejscem służby – diakonii,  jest cmentarz: miejsce spotkań i modlitwy wielu ludzi, o różnej przynależności do Kościoła i o różnej wrażliwości wiary. Zobaczmy jaką przyjmujemy tam postawę. Czy tylko liczy się grób naszych bliskich zmarłych i to, co jest przy grobie?  Przecież cały cmentarz to nasze wspólne dobro, choć wielu z nas ciągle o tym zapomina. Stąd też zrodziła się idea banerów informacyjnych i formacyjnych, by w ten sposób przypomnieć wszystkim o obowiązku wspólnej troski o cmentarz.
  18. Chcielibyśmy wraz ks. Prefektem skierować do Was, jeszcze raz, tę samą prośbę, którą rok temu zamieściliśmy w Jednodniówce: „Każdego bez wyjątku pragniemy gorąco zachęcić do czynnego udziału w życiu parafialnym. Wszyscy mamy jakieś talenty, którymi obdarzył nas sam Bóg. W tej służbie chodzi o to, aby podzielić się tymi talen­tami (zdolnościami). Diakonia – służba zakłada wolontariat. Dajcie sobie szansę, aby poczuć się potrzebnymi. Przynajmniej powinniście spróbować”.
  19. Św. Piotr przemówił dziś do nas w swoim Pierwszym Liście. Powiedział w nim, że każdy ochrzczony uczestniczy w powszechnym kapłaństwie, że każdy powinien czuć się wybranym: „Wy zaś jesteście wybranym plemieniem, królewskim kapłaństwem, narodem świętym”.  A skoro jesteśmy wybrani, to powołani do służby we wspólnocie. Królować – to znaczy służyć.  Amen.

ks. kan. dr hab. Franciszek Jabłoński
Witkowo, 9 maja 2020 r.

Homilia na zakończenie Nadzwyczajnego Miesiąca Misyjnego

Rocznica poświęcenia kościoła własnego,

Witkowo, 27 październik 2019 r.

Parafia św. Mikołaja została erygowana już w XIII w. przez Gryfitów (dynastia książąt pomorskich panująca na Pomorzu Zachodnim). Pierwotna świątynia była zbudowana z drewna i konsekrowana. Niestety pożar w 1823 r. strawił cały kościół, plebanię, organistówkę i zabudowania gospodarcze. Podjęto wówczas wspólny wysiłek nad budową nowej świątyni. Ostatecznie kościół został konsekrowany 11.11.1889 r. (130 lat temu) przez Edwarda Likowskiego – biskupa pomocniczego z Poznania. W kolejnych latach dobudowano: kruchty, wieżę i dwie kaplice oraz zakupiono dzwony. Obecna polichromia kościoła została wykonana w 1955 r. Stan dzisiejszej świątyni jest owocem wieloletnich i systematycznych prac duszpasterzy i parafian, zarówno wewnątrz, jak i na zewnątrz kościoła.

Przeżywając dzisiaj liturgiczną uroczystość rocznicy poświęcenia kościoła, Bogu dziękujemy za tę piękną świątynię, do której od tylu lat przychodzą wierni, aby oddawać Jemu cześć i prosząc Go o pomoc w potrzebach. Tutaj też oddają cześć Matce Bożej i świętym Kościoła. Dziś otaczamy modlitwą wszystkich tych, którzy pełni poświęcenia i ofiarności dbali i dbają o ten kościół wraz z całym jego zapleczem. Jako obecni duszpasterze dziękujemy za Wasze modlitwy i ofiary materialne, które są wsparciem w trosce o kościół i całe jego zaplecze. Dziękujemy też za to, że w tak krótkim czasie – 4 miesięcy – udało nam się podjąć kolejne inicjatywy w kościele, wokół kościoła, w salkach duszpasterskich, na plebanii i wokół niej oraz na cmentarzu. Pokładamy też dużą nadzieję w powołanej nowej Parafialnej Radzie Ekonomicznej, składającej się z członków i konsultorów.

Kościół jako budynek jest znakiem, że tutaj żyje i istnieje wspólnota wyznająca wiarę w Chrystusa. Kościół jako budynek jest jednak tylko narzędziem do jedności z Bogiem i ludźmi między sobą.  Prawdziwy bowiem Kościół składa się nie z martwych kamieni, ale z żywych osób. Św. Paweł w 1 Liście do Koryntian pisze: „Bracia, wy jesteście Bożą budowlą! Czyż nie wiecie, żeście świątynią Boga, że Duch Boży mieszka w was?” (por. 1 Kor 3, 9b-17). Tak – my wszyscy jesteśmy Bożą budowlą!

Przez te lata, ze względu na obecność w pobliżu bazy wojskowej, wierni przychodzący się tutaj modlić pochodzą z różnych stron Polski. Stąd kościół parafialny spełnia też rolę jednoczącą różne środowiska: autochtonów (z tej ziemi, miejscowych), jak i osoby, które się tutaj osiedliły na stałe lub też czasowo.

Tutaj przychodzą kapłani, siostry zakonne, wierni, mający w sercu sposób myślenia zarówno pokornego celnika, jak i ci, myślący jak pogardliwy faryzeusz z dzisiejszej Ewangelii. A ponieważ „Pan jest sędzią, który nie ma względu na osoby” – jak mówi nam Księga Syracha z pierwszego czytania –  On wysłucha każdego, nie zlekceważy nikogo. Każdy w tej duchowej świątyni ma swoje miejsce, jest potrzebny i niezastąpiony. I co ważne – każdy może przychodząc tutaj z Bożą pomocą odmienić swoje życie.

Dopóki nasze życie tu na ziemi trwa, dopóty trwa ten nasz „życiowy bieg”, najważniejszym zaś zadaniem każdego z nas jest, aby „wiarę ustrzec”, by na „ostatek odłożono dla nas wieniec sprawiedliwości”. Tak nas zachęcał św. Paweł w 2 Liście do Tymoteusza, swego umiłowanego ucznia, towarzysza jego misyjnych dróg. Aby to osiągnąć wspólnota parafialna, jak powietrza, jak wody, potrzebuje wspólnego zaangażowania, wspólnej troski każdego z nas! Więcej jeszcze: wspólnota parafialna potrzebuje miłości, potrzebuje ciągłego duchowego odnowienia.

W tę ostatnią niedzielę kończącego się Nadzwyczajnego Miesiąca Misyjnego spójrzmy szerzej na Kościół, widoczny znak Jezusa Chrystusa. Kościół ma naturę misyjną, dynamiczną. Chrystus swoich wyznawców, czyli nas, nieustannie posyła: „Idźcie i pozyskujcie nowych uczniów”, „Wzmacniajcie tych co osłabli, poszukujcie tych co się zagubili”. Papież Franciszek napisał w adhortacji o radosnym głoszeniu Ewangelii, że „Parafia jest wspólnotą wspólnot, sanktuarium, gdzie spragnieni przychodzą i piją, by dalej kroczyć drogą, jest centrum stałego misyjnego posyłania” (EG 28).

Każdy z nas od chwili chrztu św. ma w sobie ducha misyjnego. Jest ochrzczony i posłany.  I dla dzieła misyjnego Kościoła może, a nawet więcej: powinien ofiarować swoją cząstkę. Można to robić na różne sposoby.

Pierwszy to świadectwo, że jestem katolikiem, że dla mnie w życiu najważniejsza jest niedzielna Msza św. i karmienie się słowem Bożymi i Bożym Ciałem. Korzystanie z sakramentów uzdrowienia: pokuty i pojednania oraz namaszczenia chorych i przyjmowanie tych sakramentów ze świadomością misji – czyli posłania do swoich bliźnich z miłością w sercu, która przekładając się na czyny jest najwłaściwszą  postawą eucharystyczną.

Drugi sposób – będąc we wspólnocie Kościoła, która posiada misyjną naturę, mogę starać się podjąć współpracę na rzecz ewangelizacji opartą na 4 filarach. Bardzo wyraźnie, a przy tym barwnie zostały te filary ukazane w „Rodzinnym Kalendarzu Misyjnym”, a są nimi: modlitwa, pomoc materialna, informacja oraz podjęcie pracy misyjnej.

Widzimy jako duszpasterze, co bardzo cieszy, że nie brakuje w naszej wspólnocie parafialnej pierwszego z tych filarów – modlitwy za misje. Przy tej okazji pragniemy podziękować wszystkim, którzy tak licznie uczestniczyli na modlitwie różańcowej za misje, ubogaconej listami misjonarzy. Dziękujemy także za wasze osobiste modlitwy, które ufamy, były udziałem waszych rodzin w domach. Przy tej okazji, w te ostatnie dni października, zapraszamy do kościoła te osoby, które jeszcze nie były w tym miesiącu na modlitwie różańcowej. Może uda się wygospodarować choć pół godziny na wspólne przeżycie nabożeństwa w intencji misji?

Drugi filar – pomoc materialna również spotyka się z dużym zrozumieniem w naszej parafii. Dziękujemy za wsparcie materialne misjonarzy poprzez dodatkową zbiórkę do puszek oraz zakup tak wielu kalendarzy misyjnych – ponad 400 egzemplarzy – co jest swoistym rekordem w diecezji. Przy tej okazji serdecznie dziękujemy kandydatom do bierzmowania, którzy tak chętnie podjęli się przeprowadzenia zbiórki, oraz dzieciom sprzedającym kalendarze i ich opiekunom.

Trzeci filar – informacja misyjna – także znajduje swoje miejsce w parafii. Cieszymy się, że tak wiele osób zabiera ze sobą wykładane czasopisma misyjne i religijne, „Przewodnik katolicki” i w ten sposób pogłębia swoją świadomość i odpowiedzialność za misje oraz za Kościół.

I ostatni filar: podjęcie pracy misyjnej, co jest na pewno najtrudniejsze –  ofiarować misjom swój czas, wyjeżdżając do pracy misyjnej choć na kilka tygodni, na pewno nie jest łatwo. Ale jest to możliwe. W ostatnim czasie, o czym już wspominaliśmy, podjęli półroczną pracę misyjną jako wolontariusze w Kamerunie Państwo Stelmaszykowie z Gniezna. Z kolei jedna z lekarek z Wrześni, Pani Danuta Mikołajewska, pojechała pomagać w szpitalu w Angoli na jeden miesiąc. A może w kimś z naszej wspólnoty zrodzi się chęć pomocy misjom, by być darem wiary dla innej wspólnoty, a potem wrócić i ubogacić naszą swoim doświadczeniem?

Na zakończenie chciałbym odmówić modlitwę za naszą wspólnotę parafialną, którą będziemy odmawiali w każdy poniedziałek, polecając wszystkie nasze sprawy Bogu przez wstawiennictwo św. Mikołaja – patrona parafii.

Boże Ojcze wszechmogący, wejrzyj na naszą wspólnotę parafialną, którą powołałeś, aby stawała się wspólnotą zjednoczoną z Tobą i między sobą. Prowadź nas drogą odnowy życia duchowego i spraw, aby nie zabrakło nam siły oraz wytrwałości w dążeniu do celu.

Panie Jezu Chryste, który towarzyszysz nam na drodze misyjnego nawrócenia, otwórz nasze serca na Twoje słowo, abyśmy zdołali uczynić z naszej parafii miejsce odkrywania powołania i misji dla każdego parafianina i wszystkich, którzy będą u nas gościć.

Duchu Święty, daj nam serca czyste, proste i uległe, abyśmy odważnie dzielili się wiarą, umieli słuchać się wzajemnie a przez to otwierali się na pełnienie Twojej woli.

Maryjo – Gwiazdo ewangelizacji i Patronko misji świętych – wspomagaj nas we wszystkich działaniach i wysiłkach nad odnową i ewangelizacją naszej wspólnoty parafialnej.

Święty Mikołaju spojrzyj na nas z Nieba, wzywaj łaski z niebios, bo nam ich potrzeba. Łaski swe nas zlej, o Patronie nasz, w serca nam miłość wlej i nasz kościół w swej opiece miej. Amen.

ks. kan. dr hab. Franciszek Jabłoński