Homilia – VI Niedziela Zwykła

W poszukiwaniu szczęścia

Może być zdjęciem przedstawiającym 2 osoby, na świeżym powietrzu i tekst „A NETFLIX FILM GOOD SAM FOLLOW THE MYSTERE. DISCOWER A MIRACLE. 1 NETFLIX I MAY 16”

Bóg dał człowiekowi wolną wolę. Może wybierać dobro lub zło. Przed każdym człowiekiem staje wybór jednej lub drugiej drogi życia.

W ciągu tygodnia w pierwszym czytaniu słyszeliśmy opowiadanie o królu Salomonie. Król pełen pokory wobec Boga, przedsiębiorca, budowniczy świątyni Jerozolimskiej, zasłynął z wielkiej mądrości. Salomonowi w czasie snu ukazał się Bóg i rzekł: „Proś, co ci mam dać”. Salomon poprosił o serce rozumne, aby mógł właściwie sądzić lud oraz rozróżniać między dobrem i złem.

Dzisiejsza Liturgia Słowa dla zrozumienia tego rozróżnienia i dokonania wyboru dobra, daje nam porównanie, które pobudza naszą wyobraźnię.

Dwie rośliny: Dziki krzew i drzewo zasadzone nad wodą. Człowiek, który pokłada ufność w Bogu jest jak drzewo zasadzone na wodą, które nieustannie wydaje owoce. To człowiek, który idzie drogą szczęścia, błogosławieństwa, idzie drogą do Nieba, drogą do Zmartwychwstania naszego.

Człowiek, który pokłada ufność w człowieku jest jak dziki, spalony słońcem krzew na pustyni, który jest nieużyteczny.

Naukę o dwóch drogach wybrał także Jezus. Ukazał nam 4 błogosławieństwa i 4 „biada”. Człowiek może wybrać drogę błogosławieństw, szczęścia lub drogę przekleństwa opisaną słowami: „biada Wam”: to droga wyśmiewania się z Boga i człowieka, droga, której celem jest osiągnięcie swojej chwały, droga zapatrzenia się tylko w siebie, droga pokładania nadziei w człowieku. Adresatami Jezusowego „biada” są ludzie, którzy zdradzają Jezusa, nie dzielą się tym, co mają z potrzebującymi, zamknięte mają sumienie.

Wszyscy szczęściarze to osoby, które słuchają Jezusa, podążają za duszpasterzami, często korzystają z sakramentu pokuty i pojednania, z miłosierdzia Bożego, zmieniają systemy wartości, przestawiają priorytety w ich życiu, mają wrażliwość sumienia i serca, nie podążają za zemstą. Szczęściarz to ten, który zaufał Bogu, a nie człowiekowi i sobie.Św. Paweł w swoim słowie do Efezjan powiedział: „Pamiętajcie o słowach Pana Jezusa, który powiedział: “Więcej szczęścia jest w dawaniu aniżeli w braniu” (Dz 20,35). Jest to tzw. agrafon, czyli słowo Jezusa, nie zapisane w Ewangelii, lecz żywe w ustnej tradycji.Jako przykład realizacji tej prawdy, że „więcej jest szczęścia w dawaniu niż braniu” może posłużyć film „Samarytanin”- „God Sam”. (https://www.filmweb.pl/film/Samarytanin-2019-830150).

W tym amerykańskim filmie z 2019 roku dociekliwa reporterka odnajduje miłość, próbując odkryć tożsamość nieznajomego, który wręcza potrzebującym pomocy mieszkańcom Nowego Jorku torby pełne gotówki. Pieniądze jak się okazało pochodziły z odszkodowania za zniszczoną łódź. Jeden przykład takiego gestu pociągnął za sobą wiele innych osób. Obdarowani gotówką pieniędzy, zaczęli pomagać innym.

Dzisiaj po Mszy św. wręczane zostaną niewiastom wraz z indywidualnym błogosławieństwem Walentynki z fragmentem hymnu o miłości. Drogie niewiasty, które tę Walentynkę przyjmiecie od nas duszpasterzy, niech będzie dla Was zadaniem na najbliższy czas, abyście jeden z przymiotów miłości, który otrzymacie starały się zrealizować w Waszym życiu. Z pewnością dzięki temu spłynie na Was wiele błogosławieństw.

Za chwilę z ust kapłana podczas modlitwy nad darami usłyszymy takie słowa: „niech ta ofiara oczyści nas i odnowi”.

Niech to uczestnictwo w tej niedzielnej Eucharystii oczyszcza nasze serca, nasz umysł i nasze sumienia, abyśmy wybierali trudniejszą drogę błogosławieństw, ale drogę szczęścia, drogę do Nieba, drogę do naszego Zmartwychwstania. Amen.

ks. kan. dr hab. Franciszek Jabłoński

Witkowo, 13 lutego 2022 rok

Chrzest Jezusa i nasz chrzest

Homilia na niedzielę Chrztu Pańskiego, rok C, Witkowo 9.01.2022 r.

Brak dostępnego opisu zdjęcia.

Św. Ludwik, król Francji, mawiał, że bardziej od katedry, w której został koronowany na króla, ceni sobie kaplicę pałacową, w której został ochrzczony. W katedrze został tylko królem Francji, a w kaplicy pałacowej – dzieckiem Bożym.
Po objawieniu się Jezusa tajemniczym mędrcom ze Wschodu dzisiaj rozważamy objawienie dokonane w czasie chrztu w Jordanie i szukamy jego związku z naszym chrztem.

1. Pan przychodzi!
W pierwszym czytaniu słyszeliśmy fragment mówiący o oczekiwaniu Narodu Wybranego na Mesjasza. Były to czasy niewoli. Ciekawy jest obraz równania drogi. Nie chodzi tu oczywiście o niszczenie krajobrazu, ale o obrazowe przedstawienie, że Bóg ułatwi Izraelowi życie. Że będzie mu łatwiej, niż mógłby oczekiwać. Jest tu jeszcze jeden bardzo ciekawy zwrot pokazujący dobroć Boga. Na początku: „przemawianie do serca”. Tak robią zakochani. Tak też robi matka zakochana w swoim dziecku: mówi do niego, a dziecko, choć nie rozumie cieszy się, bo czuje przez to, że matka go kocha…

2. Pan jest pośród nas.
Taką drogę dla Jezusa przygotował Jan Chrzciciel. Dzisiaj w Ewangelii słyszeliśmy, jak to Jezus od chrztu udzielonego przez Jana w Jordanie rozpoczyna swoją publiczną działalność. Miał wtedy około trzydziestu lat, gdyż dopiero od tego wieku zwyczaj żydowski pozwalał występować publicznie przed ludem i nauczać. Misja Chrystusa została potwierdzona z nieba. Bóg Ojciec dał Mu świadectwo, że jest On Synem Bożym i ma prawo przemawiać w imieniu Boga. W rozdziale Ewangelii, której fragment odczytaliśmy dzisiaj, jest mowa o dwóch chrztach: o chrzcie, który przyjął Jezus w Jordanie i o chrzcie obiecanym przez Jezusa, czyli o naszym chrzcie.

3. Ochrzczeni wskazują na Chrystusa.
Zwracamy więc dzisiaj uwagę na związek chrztu Jezusa i naszego chrztu. Co łączy chrzest Jezusa w Jordanie z naszym chrztem? Ikonografia chrześcijańska chętnie wyraża tę łączność zdobiąc pokrywy chrzcielnic rzeźbą przedstawiającą chrzest Jezusa w Jordanie albo pokazując na nich postać samego Jana Chrzciciela. Tak też jest na chrzcielnicy w naszym kościele. Jan Chrzciciel miał konkretne zadanie przygotowania drogi dla Jezusa. Wypełnił to czego oczekiwał Naród Wybrany od wieków. I my dzisiaj mamy to samo zadanie. Każdy ochrzczony w swoim życiu przygotowuje się na spotkanie z Bogiem czy to na końcu czasów, czy w chwili swojej śmierci. Czy rzeczywiście realizujemy to zadanie? Niedziela Chrztu Pańskiego przypomina nam i nakłania do ponownego przemyślenia faktu naszego chrztu i wszystkich z niego wypływających konsekwencji i zobowiązań. Z bólem trzeba przyznać, że niestety wielu ludzi nie realizuje swojego powołania do bycia chrześcijaninem. Jest tylu ludzi ochrzczonych, wielu deklaruje się jako katolicy, ale żyją przecież jakby z Panem Bogiem w ogóle nie mieli nic wspólnego. Problem zaczyna się bardzo wcześnie, bo od zaniedbań w religijnym wychowaniu dzieci przez rodziców. W wyjaśnieniu tych zadań służą katechezy przed-chrzcielne, które są prowadzone w naszej parafii. Wielu jednak jeszcze rodziców i chrzestnych szuka wymówek – byleby tylko nie uczestniczyć, byleby nie było żadnych wymagań…

4. Pawłowe zalecenia.
Św. Paweł dzisiaj w drugim czytaniu pokazuje nam bardzo konkretnie, jak rozwijać w sobie łaskę chrztu świętego, aby być dobrze przygotowanym na spotkanie z Bogiem. Chodzi o ponawiane i uparte wyrzekanie się bezbożności i żądz światowych oraz o to, aby żyć rozumnie, sprawiedliwie i pobożnie. Oto całe, wielkie wymagania. Na was, którzy jesteście w kościele spoczywa odpowiedzialność, żeby przypominać o tym innym. Piękna swego czasu piosenka zawierała pytanie: „Jak rozpoznać mam Chrystusa, gdzie Go szukać mam? Pomóż mi, bym Go odnalazł i już nie był sam”. Dalej śpiewamy w odpowiedzi: „W Kościele, w rodzinie, w drugim człowieku, a nawet we mnie samym On czeka mnie”. Tak, jak Jezus zaczął swoją misję od chrztu, tak i nasz chrzest zobowiązał nas do misji. Nie zapominajmy o tym

Ks. Prefekt Julian Wawrzyniak

Słowo dla wspólnoty

Homilia na III niedzielę zwykłą C, Witkowo 23.01.2022 r.

Brak dostępnego opisu zdjęcia.

Jakże czasem jesteśmy podobni do owego wędrowca, który zabłądził na pustyni. Wyczerpał już wszystkie zapasy jedzenia i wody i z trudem brnął po rozpalonym piasku. Nagle ujrzał przed sobą zielone palmy i usłyszał szmer wody. Jeszcze bardziej przygnębiony pomyślał, że to złudzenie – fatamorgana. Zrozpaczony, jęcząc i majacząc, upadł na piasek. Wkrótce martwego biedaka odnaleźli dwaj beduini. Dziwili się, jak to możliwe, że zmarł, skoro znajdował się tak blisko wody i daktyli. Jeden z nich stwierdził, że to był nowoczesny człowiek.Niedziela Słowa Bożego przypomina nam, że wszelką pomoc człowiek wierzący ma na wyciągnięcie ręki, czyli w słowie Bożym. W dzisiejszą niedzielę otrzymujemy konkretne zadanie: rozważając słowo Boże, sami mamy nieść drugiemu człowiekowi dobre słowo, dobrą i radosną nowinę. Takie właśnie słowo kruszy różne bariery i sprawia, że powstaje prawdziwa wspólnota.

1. Słowo w centrum.
Pierwsze czytanie przenosi nas do Jerozolimy, gdzie około połowy wieku V przed Chr. rozgrywa się akcja dwóch czołowych postaci ówczesnego Izraela: Ezdrasza i Nehemiasza. Chodzi w niej o podźwignięcie na duchu rozczarowanych Izraelitów, którzy rozpoczęli powracać z niewoli babilońskiej do Ziemi Świętej. Powodem ich rozczarowania by¬ła sytuacja w kraju jeszcze nie w pełni zgodna z obietnicami dotyczącymi Izraela. Trzeba było odbudować kraj, a także odnowić społeczeństwo pod względem religijnym. To zadanie realizuje się przez słowo Boże. Izraelici niezwykle przeżywali czytanie słowa Bożego. Było to jak lekarstwo na ich ówczesną sytuację. Słowo Boże przywracało im, zmęczonym wygnańcom i wędrowcom, siły duchowe, rozpalało wiarę. Dawało ważne, religijne motywy do dalszego postępowania według Prawa Bożego, pośród trudów ludzkiego życia w zrujnowanym przez wrogów kraju.

2. Słowo wypełnia się.
Ewangelista Łukasz przenosi nas się do początku działalności publicznej Jezusa. W rodzinnym Nazarecie Pan Jezus podczas nabożeństwa uroczyście wobec zdumionych rodaków deklaruje, kim jest naprawdę. W Nim wypełnia się Dobra Nowina o zbawieniu. On przynosi radość, wyzwolenie, nadzieję, tym wszystkim którzy tego potrzebują: ubogim, zniewolonym, niewidzącym i uciśnionym.

3. Pouczenia Pawła.
Drugie czytanie ukazuje nam życie pierwotnego Kościoła w Koryncie, obfitującego w charyzmaty, czyli szczególne dary Ducha udzielane jednak nie dla dobra jednostki, ale dla całej wspólnoty. Były one źródłem jej niekiedy przesadnej dumy i radości. W celu wyjaśnienia swoim słuchaczom prawdy o zasadach rządzących się Kościołem Paweł wykorzystuje obraz ciała, tzn. poszczególne członki ciała są od siebie zależne, muszą się więc ze sobą liczyć nawzajem tworząc jeden organizm. Podobnie i wierni w Kościele są wzajemnie współzależni, gdyż tak hierarchia, jak poszczególne charyzmaty mają na celu dobro wspólne.

4. Nasze słowa.
W odczytanym dzisiaj słowie Bożym łatwo zauważamy, że akcent położony jest na dobro wspólne. Tutaj, na Mszy świętej razem słuchamy słowa Bożego, aby ono zaowocowało w nas nie tylko dla nas samych, dla własnej chwały i własnej pozycji, ale żeby owoce były widoczne we wspólnocie. To wszystko wyraża się w codzienności w bardzo praktycznych wymiarach.
Mówiąc bardzo konkretnie na poziomie naszej parafii – dwie pierwsze sprawy z brzegu. Po pierwsze, nie ma w nas takiego umiłowania słowa Bożego, jak u Izraelitów. Gdyby tak było to na każdej Mszy byłaby rywalizacja o to, kto ma czytać czytanie. Tymczasem opadła nawet gorliwość wśród osób, które zadeklarowały chęć czytania. Po drugie, wychodząc z kościoła słyszałem kiedyś uwagę, że w kościele jest zimno nie do wytrzymania… a w tygodniu dwa razy drzwi od kościoła były otwarte na oścież.
Tyle teraz słyszymy przykrych słów, narzekania. W telewizji zdają się ciągle mówić o nieszczęściach. Brakuje nam po prostu dobrej nowiny. Spotykamy wszędzie specjalistów, którzy mówią, jak coś zrobić, wszystko wiedzą najlepiej, ale jednocześnie nie robią nic, żeby było lepiej. Słuchając ich wywodów, można niejednokrotnie odnieść wrażenie, że oto spotkaliśmy naprawdę wyjątkowo światłych ludzi, ale czyny mówią zupełnie coś innego.
Gdybyśmy tylko byli zasłuchani w słowo Boże i starali się je realizować na co dzień wielu przykrości, nieporozumień i problemów moglibyśmy uniknąć. Może w końcu posłuchajmy, co Pan Bóg ma nam do powiedzenia.

Ks. Julian Wawrzyniak, Prefekt

Cuda lepsze niż wino!

Homilia na II niedzielę zwykłą C, Witkowo 16.01.2021 r.

Może być zdjęciem przedstawiającym 1 osoba i stoi

CBOS przeprowadził badania na temat związku katolików ze swoją parafią. Według danych 75 procent wiernych uczęszczających na niedzielną Mszę św. chodzi do swojej parafii. Ci, którzy nie uczestniczą w praktykach religijnych w swojej parafii jako przyczynę podają najczęściej dwie sprawy: albo nie podobają im się księża z parafii, albo twierdzą, że w ich parafii nic się nie dzieje.
Rozpoczęliśmy czas zwykły w liturgii Kościoła, o czym przypomina zielony kolor szat liturgicznych. Opadają więc teraz znaki naszej pobożności związane ze świętami. Przychodzi codzienność. Dzisiaj jednak liturgia słowa odsłania przed nami kolejne objawienie pańskie. Pierwszym etapem Jego Objawienia było świętowane niedawno przybycie mędrców ze Wschodu. Drugi etap to chrzest w Jordanie. Dzisiaj z kolei Chrystus, dokonując cudu przemiany wody w wino, nie tylko ratuje trudną sytuację nowożeńców, ale przede wszystkim rozbudza i umacnia wiarę swoich uczniów, którzy widząc konkretny znak Bożej mocy, przekonali się o tym, że Jezus faktycznie jest kimś wyjątkowym.

1. Oblubieniec.
W pierwszym czytaniu usłyszeliśmy dzisiaj o więzi, jaka łączy Izraelitów z Bogiem. Jest On dla nich kimś wyjątkowym. Tę jedność pokazuje biblijny obraz małżeństwa. Bóg jest zawsze wierny. Jest Oblubieńcem, który przebacza, nawet zdradę. Miłość Pana Boga do człowieka to jest prawdziwy cud.

2. Weselne wino.
Ewangelia opowiada nam o znanym nam dobrze wydarzeniu wesela w Kanie Galilejskiej i o cudownej przemianie wody w wino. Tu taj znów w tle widzimy obraz małżeństwa. Dlatego właśnie ta ewangelia jest tak często odczytywana w czasie uroczystości ślubnych. Chcemy dzisiaj spojrzeć jednak na nią szerzej. Właściwie małżonkowie są w niej na drugim planie – nawet nie znamy ich imion. Jest to więc ewangelia dla każdego z nas, a nie tylko dla małżeństw. Obraz Boga – Oblubieńca, przytoczony we fragmencie z Księgi Izajasza odnajduje tutaj swoją kontynuację. Jezus jest z jednej strony gościem zaproszonym na tę uroczystość – lecz to tylko pewne tło. Tak naprawdę to On jest Oblubieńcem, którego rola stopniowo objawia się podczas tych zaślubin. Bóg pragnie czynić cuda i robi to w życiu każdego człowieka, często nieoczekiwanie, nie od święta, ale w codzienności. Wtedy przecież najbardziej Go potrzebujemy.

3. Też nie mamy już wina.
Tak, jak uczestnikom ewangelicznego wesela zabrakło wina, tak i nam dzisiaj czegoś brakuje. Człowiek pomimo tego, że teraz żyje mu się lepiej niż kiedyś ciągle jeszcze odczuwa jakiś brak. Ciągle nam mało. Tak jest w przypadku np. tych, którzy nawet w Kościele jeszcze czegoś szukają, bo mówią, że mało się dzieje. I tak wiele osób szuka jakichś dodatków, a stawia je na pierwszym miejscu jako rzeczy najważniejsze. Wielu ludzi mówi, że jak ksiądz w parafii zorganizuje jeden festyn, drugi, gdy pojedzie na wyjazd z ministrantami czy inną grupą na tydzień to jest wspaniale. A gdy nie – to nic się nie dzieje. Liczymy więc właśnie na takie cuda, a nie dostrzegamy największego cudu, jakim jest sprawowana Eucharystia, jakim jest głoszone słowo Boże. To są cuda, które dzieją się codziennie i nie ma nic wspanialszego od nich. Nie zastąpią tego najlepsze nawet próby robienia własnych cudów, bo wtedy ważniejszy będzie ksiądz, albo ten czy inny człowiek w parafii, a przecież nie o to chodzi.

4. Różne dary.
W każdej parafii mogą dokonywać się prawdziwe cuda, gdy ci wszyscy, którzy ją tworzą będą chcieli dzielić się swoimi talentami, umiejętnościami. Gdy coś się nie uda to pretensje można mieć tylko do siebie, że uparcie chcieliśmy postawić na swoim. A przecież każdy może dać coś z siebie – o tym przypomniał nam dziś św. Paweł w drugim czytaniu. Różne są dary łaski, lecz ten sam Duch.

Na zakończenie słowa Benedykta XVI, który tak mówił: “Chcemy – jak to się dzisiaj mówi – <tworzyć> Kościół, chcemy <tworzyć> liturgię, sami chcemy wymyślać wiarę, która byłaby <akceptowalna> dla ludzi i do nich przemówiła. We wszystkich tych wysiłkach jesteśmy coraz bardziej skłóceni. <Jeżeli Pan domu nie zbuduje, na próżno trudzą się ci, którzy go wznoszą>(Ps 127,1). Nauczyć się na nowo, że słowa te dotyczą także Kościoła, nauczyć się na nowo ufać, że istnieje Jego święta moc, że Pan jest i działa wśród nas, otworzyć się na Jego działanie – to w tę stronę prowadzi nas Maryja”. Posłuchajmy dzisiaj Jej słów: “Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie”.

Ks. Prefekt Julian Wawrzyniak

Czy Słowo Boże staje się ciałem w moim życiu?

Homilia na II niedzielę po Narodzeniu Pańskim w roku C, Witkowo 2.01.2022 r.

Może być obrazem

Jedna z kartek bożonarodzeniowych, którą otrzymałem wraz z życzeniami na święta przedstawia chłopca, który zostawił sanki i zamiast spędzać czas jedynie na zabawie, odśnieża drogę do kościoła. Chociaż na tej kartce nie ma Nowonarodzonego Jezusa, ani Maryi czy Józefa, to jednak jest ukazany bardzo konkretny przykład wiary – słowo staje się ciałem, a więc widzimy na niej konkretny uczynek płynący z wiary.

Ten bożonarodzeniowy czas, który przeżywamy ma posłużyć każdemu z nas w uświadomieniu sobie, że nasza wiara musi wyrażać się w konkretnym postępowaniu.

1. Mądre oczekiwanie na nadejście Mesjasza.
Pierwsze czytanie z Księgi Mądrości Syracha świadczy o tym, że pod koniec czasów Starego Testamentu nadzieje na niezwykłe wejście Boga w dzieje Izraela i całej ludzkości znacznie się nasiliły. Przemowa Mądrości zapowiada „rozbicie namiotu”, czyli jej zamieszkanie. I to się spełniło. Miejscem absolutnie wyjątkowego objawienia się Boga miał być naród Jego wybrania – i tak się stało. Narodziny Dzieciątka w Betlejem potwierdziły to wszystko.

2. Słowo stało się ciałem.
Po raz kolejny w ostatnim czasie słyszymy początek Ewangelii wg św. Jana, mówiącej nam o Słowie, które stało się ciałem. Ewangelia wg św. Jana została spisana jako ostatnia, dlatego jej autor obok bardzo podniosłej radości płynącej z faktu Bożego Narodzenia dostrzega także pewną trudność: oto obok akceptacji pojawiło się odrzucenie: Na świecie było [Słowo], a świat stał się przez Nie, lecz świat Go nie poznał. To odrzucenie zaistniało także w obrębie ludu Bożego: Słowo przyszło do swojej własności, a swoi Go nie przyjęli. Te słowa, chociaż napisane 2000 lat temu są aktualne i dziś. Od samego początku obok radości i akceptacji pojawiły się zwątpienie, sprzeciw i odrzucenie.

3. Odrzucenie Słowa wśród swoich.
Co więc mówi nam dzisiaj słowo Boże? W atmosferze radosnego przeżywania świąt Bożego Narodzenia, śpiewania kolęd i pastorałek, nie wolno przeoczyć faktu, że odrzucenie Boga powtarza się w naszych czasach. Co więcej, jego przejawy dają o sobie boleśnie znać w obojętności osób, które nie uznają swojej odpowiedzialności za pielęgnowanie i rozwijanie wiary. To nie są jednak ludzie nieznani. Przecież tych, którzy nie przyjęli Słowa, które stało się Ciałem jest coraz więcej. W kościele brakuje naszych bliskich, sąsiadów, kolegów z pracy, ze szkoły. Znamy ich dobrze. W obliczu sprzeciwu i odrzucenia tym bardziej potrzeba ufnej wierności tych, którzy przyjęli Słowo i którym dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi. Tu potrzeba naszej większej gorliwości, odwagi, aby upomnieć się o wiarę. Dlatego trzeba rozmawiać z naszymi bliskimi i znajomymi o Bogu i o Kościele. Nie bójmy dzielić się wiarą, aby słowo stawało się Ciałem konkretnie w naszym życiu; aby ono w nas pięknie owocowało. Stąd na nas wszystkich spoczywa wielka odpowiedzialność, aby dbać o naszą wiarę, aby ją rozwijać, dojrzewać w niej, aby przekazywać ją młodemu pokoleniu, a gdy trzeba nawet jej bronić.
W jednym z kazań transmitowanych w telewizji w Boże Narodzenie mogliśmy usłyszeć tak: “W swych najbardziej głośnych tendencjach dzisiejszy świat nie tylko coraz bardziej żyje, etsi Deus non daretur – „jakby Boga nie było” i jakby nie było wydarzeń Nazaretu i Betlejem, ale coraz usilniej dąży do całkowitego wymazania Go z ludzkiej pamięci i świadomości. (…) musimy usłyszeć także wyraźne wołanie, by bronić Bożego Narodzenia, czyli prawdy o Bogu, który tak umiłował człowieka, iż stał się jednym z nas. Jeżeli bowiem dopuścimy do tego, że Boże Narodzenie zostanie wymazane z naszej narodowej pamięci, nie będzie już więcej ani Polaków, ani Polski.”

Wpatrzeni w Dzieciątko Jezus rozpocznijmy ten nowy rok z postanowieniem uczynienia wszystkiego, co w naszej mocy, aby słowo Boże stawało się naprawdę ciałem w naszym życiu. Nie wystarczą deklaracje czy nasza obecność w kościele od czasu do czasu. Potrzebna jest systematyczna praca. Trzeba odstawić sanki i odśnieżyć drogę do kościoła…

Ks. Prefekt Julian Wawrzyniak

Niedziela Świętej Rodziny 2021

Może być zdjęciem przedstawiającym tekst „PIĘC JEZYKOW MIŁOŚCI Miłe WartoÅciowo Subtelne Służenie Czułe słowa spÄdzony czas podarunki sobie gesty pochwały wspólna rozmowa własnoręcznie wykonane docenienia w drobnych rzeczach wspólne działanie dotyk pamiątki z wyjazdów komplementy wyświadczanie przysług wspólny odpoczynek przytulenie upominki prezenty ulżenie w obowiÄzkach pocałunek Na podstawie: Gary Chapman, "5 jezyków miłości" (The Five Languages), Kraków abłoński, -mail:franusj@wp.p”

W historii biblijnej wielokrotnie się zdarzało, że wielcy słudzy Boży rodzili się z matki, która wcześniej była niepłodna: Izaak, syn Abrahama, urodził się z niepłodnej Sary, Samson – z niepłodnej żony Manoacha, Jan Chrzciciel – z niepłodnej Elżbiety. I dzisiaj mamy przykład Anny, która też była niepłodną i urodziła Samuela, którego imię oznacza „Bóg wysłuchał”. Był on wielkim prorokiem i sędzią. W różnych okolicznościach życia Bóg udowadnia, że to właśnie On kieruje zarówno historią całego narodu, jak i losami każdego człowieka z osobna. U Boga nie ma rzeczy niemożliwych.
Św. Jan zwracam na uwagę, abyśmy zauważali w tej Bożej interwencji objawiającą się Jego wielką miłość. Mamy zobaczyć, jak wielką miłością nas Bóg obdarzył, zostaliśmy bowiem nazwani dziećmi Bożymi. I jeżeli zachowujemy przykazania i czynimy to co Jemu się podoba, to możemy prosić o cokolwiek Boga i to otrzymamy.
Wzorem zachowanie przykazań Bożych, życiem Boża Miłoscią jest dzisiaj Święta Rodzina z Nazaretu: Jezus, Maryja i Józef, która pielgrzymuje do Jerozolimy.
Zgodnie z nakazem prawa do corocznej pielgrzymki byli zobowiązani mężczyźni od 13. roku życia, bowiem – według ówczesnej mentalności żydowskiej – po ukończeniu 12. roku życia chłopiec wchodził w wiek dojrzały i odtąd był zobowiązany do przestrzegania całego Prawa. Jednak pobożni Żydzi, chcąc przyzwyczajać dzieci do wypełniania nakazów Prawa, już wcześniej brali je ze sobą do Jerozolimy. Tak więc uczestnictwo Maryi i dwunastoletniego Jezusa w pielgrzymce na święto Paschy jest wyrazem ich gorliwości religijnej i miłości do świątyni – do kościoła.

Spójrzmy teraz na inne przykłady z życia Świętej Rodziny, które są wzorcem dla współczesnych małżeństw i rodzin.
Bp toruński Wiesław Śmigiel – przewodniczący Rady ds. Rodziny w liście na dzisiejsze święto napisał: „Perykopa dzisiejsza opowiada o relacjach, które łączyły Maryję, Józefa i Jezusa. Święta Rodzina uczy nas czułej, odpowiedzialnej i ofiarnej miłości, umiejętności słuchania, gotowości do pomocy i nieustannego poszukiwania Bożej woli w codziennym życiu”.
Katolickie małżeństwa złączone sakramentem małżeństwa mają piękny wzór do naśladowania.
Po pierwsze, aby Bóg był obecny w życiu małżeńskim i rodzinnym. Cały życie jest sakramentem małżeństwa. Po drugie, aby rodzina razem, jak św. Rodzina uczęszczała do świątyni na Eucharystię.
Po trzecie. Pan Jezus obecny był w każdym momencie ich życie. Znakiem spotkań rodziny w codziennym życiu z Jezusem jest: czytanie Pisma św., wspólna modlitwa i wykonywanie codziennych obowiązków uczciwie i sumiennie.

W Święto Świętej Rodziny Kościół zaprasza małżonków do odnowienia przyrzeczeń małżeńskich składanych w dniu ślubu, aby je odnowić i kolejny raz na nowo je podjąć te zobowiązania w aktualnym czasie. Każde małżeństwo potrzebuje rozwoju i nieustannie nowych wyzwań. Tak jak Tertulian powiedział, że „Nikt nie rodzi się chrześcijaninem, ale się nim staje”, tak o małżeństwie można powiedzieć, że ono nie staje się święte przez przyjęcie sakramentu małżeństwa, ale staje się święte przez codzienność. Miłość – to codzienność, to droga, to rozwój.Wielkim błędem wielu małżonków jest to, że uważają, że oni się świetnie dogadują, że już nic nie muszą w swoim małżeństwie zmieniać. I to jest największa pułapka w jaką wpadacie – Drodzy małżonkowie. W wielu przypadkach ułożyliście sobie życie według Waszych temperamentów i zdolności. Tak po ludzku się dogadaliście albo samo życie napisała swój scenariusz, aby był święty spokój. Ale czy w tym związku małżeńskim jest miejsce na rozwój, na doskonalenie, ćwiczenia duchowe, na wspólną drogę do świętości? Czy Wasze małżeństwo idzie drogą, którą wyznaczył Wam sam Bóg? Spójrzmy chociażby na dwa aspekty.

Małżeństwo katolickie oparte jest na wierze i postawie mężczyzny. On jest głową rodziny. Często słyszymy kobiece dopowiedzenie, a żona szyją. A co może szyja zrobić sama? Główny punkt dowodzenia jest w głowie, skąd wysyłane są impulsy to jakiegokolwiek działania. Św. Augustyn pisał, że ojciec rodziny jest jak biskup diecezji troszczący się o rozwój wiary. Czy w Waszym małżeństwie właśnie tak jest? Czy mąż i ojciec przyjmuje taką właśnie postawę? Czy chociażby w tym roku przy wigilijnym stole proklamował Ewangelię o Bożym Narodzeniu? Każdy kapłan zobowiązany jest raz na roku czy raz na dwa lata do udziału w rekolekcjach kapłańskich, aby mógł usłyszeć specjalne słowo, które pomoże mu dążyć jeszcze lepiej drogą do świętości w tym właśnie sakramencie. A ilu z Was drodzy małżonkowie było kiedyś razem na jakiś rekolekcjach dla małżeństw? A propozycji obecnie jest bardzo wiele. Jest też wiele internetowych rekolekcji. Czy byliście kiedykolwiek razem na jakieś pielgrzymce?

W ostatnim czasie wypracowano wiele projektów duszpasterskich dla małżonków, które służą pomocą w ich stawaniu się świętymi. Prezentowałem ich tutaj kilka w ramach homilii i rozdając je poszczególnym małżonkom. Dla przypomnienia: „Codzienna modlitwa za żonę i męża”, „Życie małżeńskie uczynić Eucharystią”, „8 błogosławieństw dla Rodziny katolickiej”, „Dekalog Rodziny”, „8 błogosławieństw dla Ojca” i „Dziękuję ci, kobieto”.
Chciałbym dzisiaj przedstawić jeszcze jeden projekt, który otrzymuje w naszej parafii każda para nowożeńców. Projekt zatytułowany jest: „5 języków miłości”, autorstwa amerykańskiego pisarza i psychologa Gary Chapmana. Jego książka w oryginale brzmi: „The Five Love Languages”.

W swojej książce wskazuje, że w dialogu małżeńskim oraz w relacjach ogólnoludzkich potrzebne jest aż 5 języków miłości.Pierwszym językiem to są miłe słowa: pochwały, docenienia i komplementy nie wystarczą tylko same słowa. Drugim jest wartościowo spędzony czas: wspólna rozmowa, wspólne działanie, wspólny odpoczynek. Trzecim są subtelne podarunki: własnoręcznie wykonane, pamiątki z wyjazdów, upominki-prezenty. Czwartym językiem jest służenie sobie: w drobnych rzeczach, wyświadczanie przysług, ulżenie w obowiązkach. Piątym językiem są czule gesty: dotyk, przytulenie i pocałunek. Korzystajmy z tych języków miłości w naszych relacjach ludzkich, jak i w relacjach małżeńskich. Drodzy małżonkowie za chwile zaprosimy Was do odnowienia przysięgi małżeńskiej złożonej przed laty. Zapraszam Was do tego, abyście wzbudzili w sobie refleksję nad Waszym małżeństwem, na jakim etapie wspólnej drogi do świętości ono jest.
Łacińskie powiedzenie mówi: „In vino veritas” „W winie prawda”. Nawet odrobina wina powoduje chęć mówienia prawdy, bycia szczerym. W symboliczny sposób przygotowaliśmy dla 200 par małą buteleczkę wina, którą można zakupić po Mszy św. w naszej kawiarence, aby Wam przypominała o tej szczerość i mówieniu prawdy w małżeństwie.
Jest to też poświęcone wino św. Jana, którego wspomnienie jutro będziemy obchodzić. Tradycja mówi, że wróg chrześcijaństwa poddał próbie św. Jana podając jemu do wypicia zatrute wino. Św. Jan pobłogosławił je i w ten sposób uwolnił je od trucizny. Niech tych co je będą spożywać z wiarą, uwolni też od różnych małżeńskich trucizn. Święta Rodzina z Nazaretu!

Wstawiaj się za małżeństwami i rodzinami naszej parafii. Umacniaj sakramentalne małżeństwa, a związkom niesakramentalnym ukazuj drogę do świętości. W młodych wzbudź pragnienie modlenia się o dobą żonę i dobrego męża, aby przyszły współmałżonek stał się darem od Boga. Tym, którzy żyją, jak małżonkiem bez sakramentu i bez przeszkód do jego zawarcia dodaj odwagi, aby podjęli decyzję i doświadczali wielu łask płynących z sakramentu małżeństwa. Jezu, Maryjo i Józefie, Usłyszcie, wysłuchajcie naszego błagania! Amen.

ks. kan. dr hab. Franciszek Jabłoński
Witkowo, 25 grudnia 2021 roku

Bóg jest między nami, abyśmy i my mogli być przy Nim!

Homilia na uroczystość Narodzenia Pańskiego, Msza w dzień, Witkowo 25.12.2021 r.

Brak dostępnego opisu zdjęcia.

“Nie wiem, czy jaki inny kraj może się poszczycić zbiorem podobnym do tego, który posiada Polska. Uczucia w nich wypowiedziane, uczucia macierzyńskie, gorliwej czci Najświętszej Panny dla Boskiego Dzieciątka, są tak delikatne i tak święte, że trudno by znaleźć w jakiejkolwiek innej poezji wyrażenia tak czyste, o takiej słodyczy i takiej delikatności”.

Tak o kolędach mówił Adam Mickiewicz. To właśnie te bożonarodzeniowe pieśni, odwołujące się do prostych symboli, zaczerpniętych z codziennego życia, próbują nam wyjaśnić tajemnicę tych świąt. Oto Słowo stało się Ciałem i zamieszkało między nami. O tym śpiewamy w naszych, tak bardzo lubianych kolędach, które odzwierciedlają przesłanie dzisiejszego słowa Bożego.

1. Bóg wraca do swoich.
Prorok Izajasz przedstawił nam w pierwszym czytaniu pełną wzruszenia dla Izraelitów wizję powrotu z niewoli do Ojczyzny. Jednym z wydarzeń tego powrotu będzie przybycie Boga do świątyni. Dla narodu wybranego fakt zamieszkiwania Boga pośród swojego ludu był bardzo ważny. To dawało ludziom pokój i radość – ponieważ nie byli sami. Prorok Izajasz ukazuje reakcję strażników świętego miasta, którzy widzą Boga powracającego do Jerozolimy, aby ją zbawić. Ale Jerozolima jest zrujnowana. Teraz prorok ogłasza radosną nowinę, która przynosi pokój i zbawienie ludowi. Istotą radosnej nowiny jest fakt, że Bóg powrócił i zajął swoje miejsce na świętej górze Syjon, ustanawiając w ten sposób swoje mieszkanie pośród swojego ludu.

2. Słowo jest między nami.
Ewangelista Jan opowiada nam dzisiaj o Słowie, które stało się Ciałem i zamieszkało między nami. To trochę inny sposób wyrażenia tej samej opowieści, która mówi nam o narodzinach Mesjasza, o Maryi i Józefie, o biegnących do groty pasterzach, o betlejemskiej gwieździe i śpiewających aniołach. Tym właśnie tajemniczym Słowem, o którym pisze Ewangelista Jan jest Jezus Chrystus. On zamieszkał między nami. To prawda trudna do wyobrażenia, do pojęcia. Śpiewamy o tym szczególnie słowami Franciszka Karpińskiego w pięknej kolędzie Bóg się rodzi. Bóg, który jest wszechpotężny, nieogarniony, nieskończony, przewyższający wszystkie nasze kategorie rozumienia jest wśród nas. Narodzenie Pańskie przewyższa więc wszystkie, nawet najbardziej śmiałe wyobrażenia ze Starego Testamentu zapowiadające obecność Boga. Bóg odwieczny staje się człowiekiem. Słowo z miłości do nas staje się człowiekiem i możemy powiedzieć, że odtąd jest Bogiem, który jest obok nas.

3. Nasze Boże Narodzenie.
Zastanawiamy się dzisiaj, co nam w tym roku Bóg pragnie powiedzieć przez swoje urodziny. Ojcowie Kościoła i pisarze pierwszych wieków, bardzo wyraźnie zwracali uwagę na to, że Bóg stał się człowiekiem, abyśmy my mogli być tacy, jak On. Te święta mówią nam więc o wielkiej godności człowieka. Bóg, który jest blisko nas pragnie, abyśmy także byli zawsze blisko Niego. Przychodzący Chrystus mówi nam o wielkiej naszej godności. Jak bardzo ważni jesteśmy dla Boga, jak wielka jest Jego miłość do nas. Czy dzisiaj rzeczywiście jesteśmy blisko Niego? Które to już nasze Boże Narodzenie? Tyle razy już obiecaliśmy, że się zmienimy… Mówiliśmy, że poprawimy swoje wady… Chcieliśmy być bliżej Pana Boga i mieć więcej serca dla drugiego człowieka… Iluż z nas nie może już tego wypełnić… Przypominało nam o nich puste nakrycie przy wigilijnym stole. Głos, którego brakuje przy nuconej kolędzie… To w Boże Narodzenie jak w żaden inny dzień możemy doświadczyć, że jednak nie jesteśmy sami… Dlatego Narodzenie Jezusa pozwala nam na nowo się narodzić!!! Poczuć się kochanym i wyjątkowym. Odkrywając Miłość, odkryć swoją godność, sens życia. Dar nowonarodzonego: Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli, dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi. To dziś każdy z nas może poczuć, że się jest oczekiwanym, otoczonym troską, pomocą, kochanym. Rozważając słowo Boże i wpatrując się w Dzieciątko, czyli słowo, które stało się Ciałem dostrzegamy jednak, jak często zapominamy, że Bóg jest blisko nas, a my zupełnie nie jesteśmy do Niego podobni. Jak bardzo tej atmosfery, o której śpiewamy w kolędach brakuje nam na co dzień. Kiedyś papież Benedykt XVI w czasie Pasterki mówił, że jest dużo pogaństwa, które symbolizuje kamień, bo “pogaństwo to brak wrażliwości, oznacza ono serce z kamienia, niezdolne kochać i odczuć miłość Bożą”. Papież mówił, że “Chrystus jednak pragnie dać nam serce z ciała. Kiedy widzimy Jego, Boga, który stał się dziecięciem, nasze serce się otwiera. (…) Bóg przychodzi do nas jako człowiek, żebyśmy my stali się prawdziwie ludźmi”. Tak, tego nam najbardziej brakuje. Zachować się jak człowiek, czyli jak ci, którzy zostawili nam przykład wiary, jak nasi bliscy, za którymi tęsknimy, jak bohaterscy powstańcy wielkopolscy, których w tym roku będziemy szczególnie wspominać. My też mamy szansę tacy być, tak mogą wspominać i nas. Nigdy nie dajmy sobie powiedzieć, że człowiek to jest jeden z wielu gatunków na ziemi, o którym niektórzy ekolodzy mówią nawet, że bardzo paskudnym. Każdy z nas jest wyjątkowy, bo sam Bóg stał się człowiekiem. Niech ta prawda umocni nas szczególnie we wszystkich trudach naszego życia. Słowo stało się Ciałem i zamieszkało między nami.

Ks. Prefekt Julian Wawrzyniak

Homilia, XXXIII Niedziela Zwykła, 14 listopada

Może być zdjęciem przedstawiającym tekst

W liturgii Kościoła jesteśmy coraz bliżej końca roku liturgicznego, można by powiedzieć kościelnego „Sylwestra”. Ale dzisiejsza liturgia słowa wcale nie napawa nas – na pierwszy rzut oka – „sylwestrowym” optymizmem.
Jak to bywa przy końcu roku, gdy jest czas na retrospekcję, także dzisiejsze Słowo Boże daje nam okazję do podsumowania wszystkiego, co dotychczas przeżyliśmy. Co więcej – otrzymujemy od Jezusa istotne wskazówki, swoisty testament, co do tego, jak mamy postępować.
Kiedy wsłuchujemy się w dzisiejsze Słowo, zaskakują owe szczególne obrazy i porównania odnoszące się do chwili Sądu Ostatecznego.

Pierwsze czytanie zaczerpnięte z Księgi Daniela opowiada nam o końcu świata. Obudzenie się do wiecznego życia symbolizuje zmartwychwstanie ciał. Czas ucisku poprzedzają dni sądu. Ów sąd nadejdzie na pewno; tak naprawdę wcale nie jest ważny termin, ale jego fakt. A to oznacza, że trzeba nam każdego dnia żyć w taki sposób, jak gdyby miał to być ostatni dzień naszego życia. Mamy być czujni.

Może być zdjęciem przedstawiającym samochód, droga i tekst „ZAKOPANE-SZCZECIN SZCZECIN”

„Kiedyś pewna rodzina wracała z wakacji w Tatrach do Szczecina. Do domu brakowało zaledwie 2 km. Rodzina była już “przysłowiową jedną nogą w domu”, była szczęśliwa, że po długiej drodze dotarła do celu. Niestety, wystarczyła chwila nieuwagi, rozprężenie i kierowca spowodował wypadek. Cel drogi nie został osiągnięty, podróżni znaleźli się w ciężkim stanie w szpitalu”. („Idźcie i głoście, ks. Paweł Malecha – Poznań, s. 229-231).

Na podobieństwo kierowcy mamy być czujni, tyle tylko, że nie przez większość naszej drogi, ale podczas całej naszej życiowej podróży.

Dziś Pan Jezus każe nam czerpać z przyrody wskazówki do życia moralnego i religijnego. Mamy uczyć się od drzewa figowego, które zapowiada przyjście lata.

Może być zdjęciem przedstawiającym 1 osoba i tekst

Zobaczmy jakie znaki otrzymujemy w bieżącym czasie:
• Czas modlitwy za zmarłych w całym miesiącu listopadzie – ofiarując za nich m.in. odpust zupełny (do 30 listopada), wymienianki jednorazowe czy roczne.
• Czas pandemii.
• Zagrożenia na naszej wschodniej granicy.
• Przyszła niedziela będziemy dniem modlitwy w intencji imigrantów oraz broniących naszej granicy: żołnierzy i policji jako odpowiedź na apel Przewodniczącego Episkopatu Polski. Od godz. 13.00 do 17.00 zapraszamy na adorację Najświętszego Sakramentu, w czasie której będziemy się modlić w intencji Ojczyzny.
• Innym znakiem jest obchodzony dzisiaj V Światowy Dzień Ubogich, szczególnie mieszkańców Libanu
• Następnie dzisiejszy XIII Dzień Solidarności z Kościołem Prześladowanym.
• Czytelnym znakiem stała się także riposta Rady Rycerzy Kolumba na artykuł szkalujący kolejny raz naszą wspólnotę.

Trzeba „być mądrym”. A być mądrym, to umiejętnie odczytywać znaki czasu jakie Bóg na przesyła w aktualnej sytuacji. Sąd Boży i Drugie przyjście Chrystusa (tzw. Paruzja) – nastąpi przy końcu dziejów i będzie się wiązało z ostatecznym triumfem Bożej prawdy. W czasie drugiego przyjścia Chrystusa nastąpi ostateczne wymierzenie sprawiedliwości, wieczna kara spotka grzeszników, a wieczna nagroda sprawiedliwych, tych, którzy w życiu swoim kierowali się miłością.

Jednym z głównych celów, jaki sobie postawił autor Listu do Hebrajczyków, było przekonanie adresatów o ustaniu ofiar starotestamentalnych. A Żydzi – musimy pamiętać – byli bardzo przyzwyczajeni do kultu ofiarniczego w świątyni jerozolimskiej. Sprawowany on był każdego dnia według najbardziej ścisłego rytuału. Każda ofiara miała własną żertwę i własny obrzęd. Prawo nakazywało składać ofiarę o nazwie ola np. każdej kobiecie po urodzeniu dziecka, każdemu po wypełnieniu ślubu, trędowatemu po uzdrowieniu i wiele innych. Autor Listu do Hebrajczyków głosi ustanie owych wszystkich ofiar świątyni, gdyż jedyna ofiara krzyżowa Chrystusa ma wartość nieskończoną. Ofiara Jezusa jest wzorem bycia ofiarnym dla każdego z nas.

Uczestnicząc w Eucharystii, każdy z nas nie tylko uczestniczy w Ofierze Chrystusa, ale jest zaproszony do tego, aby do Ofiary Chrystusa dołączył swoje ofiary: duchowe i materialne. Duchowe: może to być np. smutek, z którym przyszliśmy na Eucharystię, ból czy cierpienie, a może przeciwnie – radość, której obecnie doświadczamy. Materialne: dzielenie się dorobkiem z tygodniowej pracy na niedzielną tacę oraz do puszki. Msza św. uczy nas składania duchowych i materialnych ofiar.
Dla zobrazowania czym jest prawdziwa ofiara niech posłuży nam leśne opowiadanie.

Może być komiksem przedstawiającym tekst „CHORA PANI ZAJĄCOWA”

„Pani zającowa leżała obłożnie chora. Siedem małych zajączków pozostawionych było praktycznie na łasce losu. Sąsiedzi nie zapomnieli o obowiązku odwiedzenia chorej. I tak przyszedł najpierw jeż, przyniósł parę świeżych listków koniczyny i powiedział: – Z czasem się poprawi! Późnym wieczorem zjawiła się sowa z pocieszeniem: – Cierpliwości, czeka cię nagroda. Nazajutrz wpadła na chwilę ruchliwa mysz polna i przypomniała: – Głowa do góry sąsiadko: każdy ma swój krzyż do dźwigania! Chora zającowa była na granicy rozpaczy: w domu głodno i chłodno, a tu znikąd żadnej pomocy, tylko słowa… słowa… I gdy tak rozmyślała przyszły po cichu mrówki. Przyniosły bukiet niezapominajek, nakarmiły zajączki, posprzątały chatę i odeszły. W panią zającową wstąpił znowu nowy duch” (por. K. Wojtowicz, O chorej zającowej).

Niech przeżycie tej Mszy św. umocni w nas gotowość do ofiarnej miłości, na wzór tego „mrówczego” przykładu byśmy na sądzie ostatecznym otrzymali wieczną nagrodę sprawiedliwych.

ks. kan. dr. hab. Franciszek Jabłoński
Witkowo, 13 listopada 2021 roku

Nieśmiertelna miłość Ojczyzny

Homilia z okazji Narodowego Święta Niepodległości 11 listopada 2021 r.

Brak dostępnego opisu zdjęcia.

Tak, ty jesteś nieśmiertelny, kraju moich przodków, Ojczyzno ukochana, Polsko moja! Nieśmiertelna przez twą wieczną sławę, nieśmiertelna przez twoją sztukę i literaturę, która nie może być wymazana z pamięci narodów, nieśmiertelna przez miłość Ojczyzny, która żyje w sercach twych dzieci i która nie ma równej, śmiem to powiedzieć z czołem wzniesionym, ze szlachetną dumą! (…) Jesteś nieśmiertelna, o moja Polsko, gdyż żyjesz w sercach twych dzieci. My cierpimy, umieramy, ale przez śmierć idzie się ku zmartwychwstaniu. My umrzemy, ale ty zmartwychwstaniesz! Mimo naszych dzisiejszych cierpień, mimo agonii – patrz, twoje dzieci z miłością cię otaczają i śpiewają z nadzieją w sercu: «Jeszcze Polska nie zginęła!».

Tak mówiła w 1916 r. w Kopenhadze, działająca na emigracji polska zakonnica, dzisiaj już św. s. Urszula Ledóchowska. To ona i jej pokolenie, a wcześniej sześć pokoleń Polaków, przez cały czas niewoli pielęgnowali to wszystko, co zawiera się w jednym słowie: Polska. Po 103 latach od odzyskania przez Polskę niepodległości w 1918 r. próbujemy dzisiaj przez pryzmat słowa Bożego spojrzeć na naszą miłość do Ojczyzny.

1. Potrzebujemy mądrości.
W pierwszym czytaniu z Księgi Mądrości usłyszeliśmy słowa wychwalające mądrość. Mijają wieki od napisania tego biblijnego tekstu, a jego przesłanie niczego nie traci na aktualności. Rzeczywiście, Bóg bowiem miłuje tylko tego, kto przebywa z Mądrością. Czy nie jest to pewien wyrzut skierowany do naszego pokolenia? Jak bardzo dzisiaj potrzeba nam mądrości. To niej jest tylko wiedza. Bohaterowie tamtych dni sprzed 103 laty, oprócz wiedzy, inteligencji, mieli jeszcze coś więcej. Byli zdolni do poświęcenia całych swoich sił w służbie Ojczyzny, nie czynili tego dla własnej chwały, dla własnego interesu, ale patrzyli daleko w przyszłość. To jest prawdziwa mądrość. To ona właśnie jest też przejawem działania samego Boga: Jest bowiem tchnieniem mocy Bożej i przeczystym wypływem chwały Wszechmocnego, dlatego nic skażonego do niej nie przylgnie. Jest bowiem odblaskiem wieczystej światłości, zwierciadłem bez skazy działania Boga, obrazem Jego dobroci.

2. Królestwo Boże pośród nas.
Tylko ludzie, którzy wytrwale poszukują mądrości, którzy ją pielęgnują i którzy się modlą o dar mądrości są w stanie wypełnić słowa z dzisiejszej Ewangelii. To dzięki mądrości jesteśmy w stanie zobaczyć, że Królestwo Boże to nie jest sprawa jakiejś odległej przyszłości. Królestwo Boże nie jest przedmiotem naszych marzeń, ale jest w granicach naszych możliwości. Od tego na ile my teraz żyjemy wiarą, troską o drugiego człowieka, miłością do Ojczyzny, zależy to czy przyczyniamy się do tego, aby doświadczyć Królestwa Bożego już tutaj na ziemi. Ewangelia nam dzisiaj zwraca uwagę, że nie możemy ulegać temu, co niesie świat, a więc plotkom, pomówieniom, propagandowym, a nierzadko bardzo agresywnym prądom, które niosą zniszczenie naszego świata wartości. To my przez wiarę, przez sumienną pracę, przez realizację własnego powołania mamy zadanie przemieniania tego świata, aby Królestwo Bożego było widoczne już dzisiaj. To jest przecież zadanie ludzi ochrzczonych. Chrześcijanin ma zmieniać ten świat! W obliczu otaczającego zła, upadku autorytetów, kryzysu, jaki przechodzi polska rodzina, a za nią i Kościół mamy pokazać, że można żyć zupełnie inaczej!

3. Miłość naszej Ojczyzny.
Tylko budując Królestwo Boże jesteśmy w stanie ocalić dziedzictwo, które otrzymaliśmy, od tych, którym jesteśmy dzisiaj winni modlitwę i wdzięczną pamięć. Bohaterowie polskiej drogi do wolności, znani z podręczników historii, a obok nich nasi bliscy: babcia, dziadek, rodzice, nauczyciele i wychowawcy, bohaterowie z naszej codzienności uczyli nas wszystkiego, co Polskę stanowi. Jak wiele zawdzięczamy ich pracy. Dziś, kiedy szybko zmieniający się świat przynosi nam nowe zagrożenia, trzeba nam najpierw pilnej pracy nad sobą, bo inaczej będziemy bezsilni. Mówił o tym nasz nowy błogosławiony, kard. Stefan Wyszyński. W 1969 r. powiedział tak: Nienawiścią nie obronimy naszej Ojczyzny, a musimy jej przecież bronić. Brońmy jej więc miłością! Naprzód między sobą, aby nie podnosić ręki przeciw nikomu w Ojczyźnie, w której ongiś bili nas najeźdźcy. Nie możemy ich naśladować. Nie możemy sami siebie poniewierać i bić. Polacy już dosyć byli bici przez obcych, niechże więc nauczą się czegoś z tych bolesnych doświadczeń. Trzeba spróbować innej drogi porozumienia – przez miłość, która sprawi, że cały świat, patrząc na nas, będzie mówił: ‘Oto, jak oni się miłują’. Wtedy dopiero zapanuje upragniony pokój, zgoda i wzajemne zaufanie” (Niepokalanów, kwiecień 1969).

Pamiętajmy o tym wspominając bohaterów polskiej niepodległości i otaczając modlitwą polskich żołnierzy i funkcjonariuszy strzegących granic naszej Ojczyzny. Niech nam Bóg błogosławi!

Ks, Prefekt, Julian Wawrzyniak

Ofiarować siebie do końca

Homilia na 32. niedzielę zwykłą B, Witkowo 7.11.2021 r.

Może być zdjęciem przedstawiającym 2 osoby

Pewien Europejczyk wyjechał na Daleki Wschód i zakochał się po uszy w pięknej Chince. Wróciwszy do domu, czekał z utęsknieniem na jakiś list od ukochanej. Po pewnym czasie przyszedł wyczekiwany list – pisany chińszczyzną. Nic z tego nie rozumiał, ale wiedział, że jest to znak odwzajemnionej miłości. Poświadczył mu to zresztą tłumacz przysięgły. Pośrednictwo trzeciej osoby nie było jednak najwygodniejszym rozwiązaniem, więc zaczął sam studiować język chiński. Miłość pchała go do szybkiego postępu w nauce. I już po paru latach mógł swobodnie odczytywać chińskie znaki. Ale Europejczyk tak się rozmiłował w tym egzotycznym języku, że wkrótce został profesorem i docentem na katedrze literatury chińskiej. Niestety, w tym czasie zdążył zapomnieć o zasadniczej przyczynie nauki owego obcego języka. Zakochał się w literze, a zapomniał o sercu; oddał się nauczaniu, a przestał być tym, który kocha.

To opowiadanie trafnie przedłuża ważną myśl, którą dzisiaj kieruje do nas Bóg w swoim Słowie. Wiara koniecznie musi wyrażać się w praktyce życia, a najlepszym jej dowodem jest zdolność do ofiarowania tego, co posiadamy, a ostatecznie samych siebie. Tej zdolności bardzo nam dzisiaj brakuje.

1. Z pomocą Boga mąka i oliwa nie wyczerpie się…
Dzisiejszy fragment, który usłyszeliśmy w pierwszym czytaniu opowiada o tym, jak ponad osiemset lat przed Chrystusem prorok Eliasz, odczuwając pragnienie, prosi ubogą wdowę o wodę i chleb. Ona, będąc na skraju nędzy, dzieli się z przybyszem resztkami mąki i oliwy. Obecność proroka wyzwoliła w niej pełne zaufanie do Boga, które sprawiło zbawienne skutki. Wyświadczone dobro nie tylko nie pomniejszyło tego, co posiadała, lecz zapewniło dostatek, jakiego się nie spodziewała. Każde dobro, jak chleb, jest podzielne, zaś podzielonego nie ubywa.

2. Wystarczyły tylko (aż) dwa pieniążki!
Bardzo podobnie brzmi nam przesłanie Ewangelii. Najpierw słyszymy ostrzeżenie przed tymi, którzy – jak niegdyś uczeni w Piśmie – podjęli odpowiedzialność za przekaz i objaśnianie słowa Bożego, ale nie idą drogą zalecaną innym. Co więcej, grzesząc pychą, arogancją i chciwością, potrzebują głębokiego nawrócenia. Po zupełnie przeciwnej stronie jest uboga wdowa. Oto ona, wrzucając do skarbony świątynnej ostatni grosz, daje wyraz dobroci i bezgranicznemu zaufaniu Bogu. Widząc jej czyn, Jezus stawia ją za wzór swoim uczniom, a więc i nam, oraz wskazuje, na czym polega jej heroizm: Wszyscy bowiem wrzucali z tego, co im zbywało; ona zaś ze swego niedostatku wrzuciła wszystko, co miała na swe utrzymanie.

3. Moja (nie)zdolność do ofiarności.
Słowo Boże pyta dzisiaj konkretnie o moją ofiarność. Nie chodzi tu o pieniądze, ale o zdolność do ofiarowania tego, co posiadamy a w ostateczności zdolność do ofiarowania siebie – czasu, talentów, umiejętności, czy nawet jedynie swojej obecności… Dzisiaj odczuwamy jak bardzo takich postaw brakuje. Wielką pochwałę powinna dostać ta młodzież, która ma w sobie zdolność do ofiarowania siebie. Jest wiele akcji, w które włączają się młodzi ludzie, a nie muszą. Obok tego jest jednak także znieczulica… Media informowały o tym, jak ostatnio w Poznaniu ludzie, przechodnie nie pomogli kobiecie, która upadła na chodniku, ani nie pomogli jej dziecku, a jeszcze byli zbulwersowani, że interweniowała straż miejska i zastawiła drogę samochodem… Takie postawy to już dawno nie jest chrześcijaństwo, pomimo tego, że z pewnością przechodzili tamtędy katolicy. Simone Weil (1909–1943) uważała, że zasadniczą postawę wobec każdego człowieka powinno wyrażać pytanie: Czy mogę ci przyjść w czymś z pomocą? Zastanów się dzisiaj: jaka jest moja zdolność do ofiarowania siebie?

Ks. Jan Twardowski napisał tak: Jeśli kochasz czas zawsze odnajdziesz / nie mając nawet ani jednej chwili / na spotkanie na list spowiedź na obmycie rany / na smutku w telefonie długie pół minuty.

Ks. Prefekt, Julian Wawrzyniak