Komunikat Prymasa Polski do wiernych archidiecezji gnieźnieńskiej

Drodzy Siostry i Bracia

Od kilku dni żyjemy w cieniu wojny. Z niepokojem i niedowierzaniem śledzimy wydarzenia za naszą wschodnią granicą, gdzie trwają walki i spadają bomby, gdzie giną niewinni ludzie. Zapewne nikt z nas nie przypuszczał, że podobne tragedie są możliwie w XXI wieku, po tym, czego doświadczyła ludzkość, a zwłaszcza Europa, w czasie II wojny światowej. I choć z lękiem myślimy, że to, czego jesteśmy świadkami, może przerodzić się w kolejną wojnę o zasięgu europejskim, a nawet światowym, choć czujemy się wobec tego zagrożenia bezradni, nie upadajmy na duchu i nie bądźmy obojętni. Od kilku dni trwamy na modlitwie za Siostry i Braci Ukraińców. Myślą, słowem, solidarnością, wieloma drobnymi gestami jesteśmy z tymi, którzy z odwagą i determinacją bronią suwerenności i niepodległości swojego kraju. Otwieramy nasze serca i nasze domy dla tych, którzy uciekając przed wojną, szukają u nas bezpieczeństwa i schronienia i to schronienie znajdują. Już dziś dziękuję za każdy gest solidarności i pomocy – za modlitwy, zbiórki rzeczowe, gotowość przyjęcia potrzebujących. Proszę, nie ustawajmy w tej pomocy. Jeśli coś możemy zrobić wobec potęgi zła, to właśnie ofiarować modlitwę i dobro.

Jeszcze raz zwracam się do wszystkich Diecezjan z gorącym apelem o podjęcie modlitwy i postu w intencji pokoju na Ukrainie, a także o niesienie konkretnej pomocy uchodźcom przybywającym do naszego kraju. Proszę, aby w każdej parafii odprawiano dodatkowe Msze święte o pokój oraz odmawiano suplikacje. Na czas Wielkiego Postu udzielam wszystkim kapłanom pozwolenia, aby w dni powszednie Wielkiego Postu mogli sprawować Mszę świętą z formularza o pokój. Proszę Was, Siostry i Bracia, abyśmy gromadzili się w kościołach na odmawianie Różańca i Koronki do Bożego Miłosierdzia, upraszając powstrzymanie działań wojennych. Proszę również o modlitwę w rodzinach i o wystawianie zapalonych świec w oknach w godzinie Apelu Jasnogórskiego.

Kto może i jest gotowy pomóc niech włączy się w wolontariat. Caritas Archidiecezji Gnieźnieńskiej www.caritas.gniezno.pl uruchomiła specjalny formularz, gdzie można zgłosić gotowość pomocy – noclegu, transportu, pomocy rzeczowej, ale także pomocy psychologicznej i prawnej. Pomoc materialna będzie przekazywana poszkodowanym przez Caritas i inne organizacje.

Modlę się za wszystkich, którzy podejmą ten apel i za wszystkich ludzi dobrej woli, którzy służą sprawie pokoju.

Wszystkim z serca błogosławię

abp Wojciech Polak

Podziękowanie z Watykanu dla Margaretek

Nasze Margaretki odpowiedziały na inicjatywę ks. Proboszcza o podjęcie indywidualnych modlitw w intencji papieza Franciszka. Utworzyły grupę Margaretek które modla się codziennie za papieza. Napisaly list z ta informacja i otrzymały z Watykanu podziękowanie.

Może być zdjęciem przedstawiającym tekst „SEKRETARIAT STANU OGOLNE 528.004 Watykan. 10 stycznia 2022 Szanowne Panie, wiątobliwość Franciszek ogarniając pasterską miłością troską dziękuje życzliwości, ÅwiÄ…tecznej posób szczegolny duchową Adorując Dzieciątko dostrzegamy potkanie odmiennych Bożego. Bliskimi. przybyłymi daleka. któr połączyło uwielbie- ubóstwo bogactwo. wszystkow uczeni bogaci. Jezusjes Żyjący źródeł: powróćmy Betlejem, powróćmy adoracjı1 Jego zawierza Panie Rodziny udziela Apostolskiego Błogosławieństwa Nowy opiece ŚwiÄtej ZChrystusowym pozdrowieniem L. Roberto Covo Mons. Roberto Cona Asesor Szanowne MalgorzataPRETKOWSKA Barbara DUTKO Małgorzata PRETKOWSKA zymskokatolicka. Parafia Mikołaja 62-230 Witkowo POLONIA”

LIST RADY DS. RODZINY KONFERENCJI EPISKOPATU POLSKI NA NIEDZIELĘ ŚWIĘTEJ RODZINY

Może być zdjęciem przedstawiającym 1 osoba

Umiłowani w Chrystusie siostry i bracia!
Liturgia dzisiejszej niedzieli zachęca nas do ufnego zawierzenia naszych rodzin Świętej Rodzinie oraz do odnowienia przyrzeczeń małżeńskich. Perykopa ewangeliczna o odnalezieniu Jezusa przez rodziców w świątyni opowiada o relacjach, które łączyły Maryję, Józefa i Jezusa. Rodzice odnaleźli bezpieczeństwo, radość szczęśliwej rodziny i pokój serca, gdy budowali wzajemne więzi na Bogu. Święta Rodzina uczy nas czułej, odpowiedzialnej i ofiarnej miłości, umiejętności słuchania, gotowości do pomocy i nieustannego poszukiwania Bożej woli w codziennym życiu.

Małżeństwo chrześcijańskie nie opiera się wyłącznie na uczuciach i wzajemnej umowie. Miłość jest wzniosła i piękna, ale też bywa zmienna i ulotna. Kobieta i mężczyzna w sakramencie małżeństwa otrzymują pomoc od Boga: to co ludzkie i kruche zostaje potwierdzone i wzmocnione Bożą łaską. Jakże budujący jest obraz pełnych szacunku dla siebie małżonków, otwartych na życie i troszczących się o dzieci, którzy traktują rodzinę jak skarb i dar od Boga. Godne uznania są również rodziny wielopokoleniowe. Jednak byłoby naiwnością nie dostrzegać kryzysu małżeństwa i rodziny. Zasmucają rozpadające się małżeństwa, przeróżne uzależnienia, ucieczka przed odpowiedzialnością, materializm i konsumpcjonizm. Podważane są fundamenty rodziny, co uderza w samą istotę małżeństwa jako związku kobiety i mężczyzny oraz lekceważona jest wartość życia od poczęcia do naturalnej śmierci. Rodzina jest święta i kluczowa dla właściwego rozwoju człowieka, dlatego nie należy jej poddawać eksperymentom społecznym lub wpływom współczesnych utopii. Warto więc przypomnieć pewne podstawowe elementy nauczania Kościoła na temat małżeństwa i rodziny.

Rodzina Bogiem silna
Św. Jan Paweł II określił rodzinę jako pierwszą i podstawową drogę Kościoła (LdR 2). Rodzina jest w wymiarze ogólnospołecznym i religijnym najstarszą, powszechną i naturalną wspólnotą, która funkcjonuje we wszystkich kulturach. Można stwierdzić, że jest ona najcenniejszym dobrem ludzkości (FC 1). Rodzina stanowi egzystencjalny horyzont człowieka i w niej rodzą się życiowe powołania. Pełne oddania życie w rodzinie zgodnie z zamysłem Boga jest drogą prowadzącą do zbawienia. Pomimo kryzysu życia rodzinnego pragnienie trwałej miłości małżeńskiej i bezpiecznej rodziny jest wciąż zapisane głęboko w sercu człowieka.Bł. kard. Stefan Wyszyński wielokrotnie wzywał rodziny, aby były silne Bogiem, gdyż tylko wówczas będą zdolne pokonać trudności i przetrwać nawet największe życiowe burze. Znaczenie rodziny staje się w pełni zrozumiałe dopiero w powiązaniu z Bożym Narodzeniem i osobą Jezusa Chrystusa. W Chrystusie zawiera się pełna prawda o człowieku, widzianym zarówno w perspektywie tajemnicy Stworzenia, jak i Odkupienia. Ten, który jest obrazem Boga niewidzialnego (Kol 1, 15), jest zarazem doskonałym człowiekiem. Chrystus objawia w pełni człowieka samemu człowiekowi. Wzrastał w Nazarecie w zaciszu środowiska domowego, wśród codziennych zajęć, modlitwy i kontaktów z sąsiadami. Jego rodzina przyjęła i strzegła Go z miłością, wprowadzała w życie w posłuszeństwie wobec tradycji religijnej i towarzyszyła Mu aż do osiągnięcia dojrzałości i rozpoczęcia publicznej działalności. W rodzinie Jezus czynił postępy w mądrości, w latach i łasce u Boga i u ludzi (Łk 2,52).

Wkroczenie Boga w historię świata pozostaje w ścisłym związku z ludzką rodziną. Nic już bardziej doniosłego i świętego nie może wydarzyć się w rodzinie. Od momentu Wcielenia rodzina jest swoistym sanktuarium, w którym zamieszkał Bóg. Szczególnym wyróżnieniem dla rodziny jest podniesienie małżeństwa do godności sakramentu, a więc widzialnego i skutecznego znaku łaski Bożej. O znaczeniu rodziny przekonuje również fakt, że bywa ona nazywana Kościołem domowym, a Kościół, próbując opisać swoją istotę, sięga wiele razy do obrazów z życia rodzinnego. Kościół określa siebie rodziną Bożą, Oblubienicą Chrystusa lub Matką, a Boga nazywa Ojcem. Wewnętrzna jedność rodziny, jej nakierowanie na życie w kontekście relacji ofiarnej miłości, sprawiają, że jest ona obrazem Kościoła.

Zadania rodziny
Pierwszym i podstawowym celem rodziny chrześcijańskiej jest komunia osób, a także wspólnota pokoleniowa, czyli jedność matki, ojca, dzieci i krewnych. Rodzina, zapoczątkowana w przymierzu małżeńskim, urzeczywistnia się w pełni w rodzicielstwie. Zatem rodzina ma obowiązek pogłębiać więź na płaszczyźnie związku ciał i dusz, charakterów, serc, umysłów i dążeń osób ją tworzących. Podejmując te zadania, rodzina uczestniczy w potrójnym urzędzie Chrystusa – nauczyciela, kapłana i pasterza.
Rodzina realizuje misję nauczania jako wspólnota ewangelizowana i ewangelizująca. Sama przyjmuje słowo Boże, żyje Pismem Świętym, wsłuchuje się w nauczanie Kościoła, ale i przekazuje to słowo wszystkim poszukującym. Dlatego tak ważną rolę formacyjną w rodzinie spełnia lektura Pisma Świętego, czytanie dokumentów kościelnych, książek religijnych i prasy katolickiej.Rodzina spełnia zadania wychowawcze, przede wszystkim przez dawania dobrego przykładu, przyznawanie się do błędów, unikanie fałszywych kompromisów i uczenie dzieci szeroko pojętej odpowiedzialności. Wychowanie religijne i katecheza udzielana przez matkę, ojca, babcię, dziadka i starsze rodzeństwo czynią z rodziny prawdziwą wspólnotę wiary. Rodzice mają prawo wybrać dla dzieci taki model wychowania moralnego i religijnego, który odpowiada ich własnym przekonaniom! Względem tych praw i obowiązków społeczności wyższego rzędu, takie jak Kościół i państwo, spełniają rolę pomocniczą.
W rodzinie realizuje się posługa liturgiczna przez kapłaństwo powszechne ojca, matki, dzieci oraz innych krewnych (KKK 1657). Każdy spełnia w rodzinie charakterystyczne dla siebie zadania. W praktyce polega to na świadomym i aktywnym uczestnictwie w Eucharystii, w sakramencie pokuty i pojednania oraz w innych sakramentach. Ważnym zadaniem jest praktykowanie modlitwy małżeńskiej i rodzinnej, wspólnotowe świętowanie niedzieli, jubileuszy, rocznic rodzinnych, uroczystości kościelnych i rodzinnych, a także codzienna ofiara z siebie oraz wspólnotowe dźwiganie krzyża cierpienia, trosk i niedogodności.
Coraz ważniejszym zadaniem rodziny jest mądre wykorzystywanie czasu wolnego, który został człowiekowi dany dla odpoczynku, ale i wszechstronnego rozwoju w sferze szeroko pojętej kultury. Bardzo ważne jest wspólne spędzanie czasu oraz dyskusja na temat przeczytanych treści, obejrzanych programów, sztuk teatralnych lub filmów. Coraz większego znaczenia nabiera umiejętność roztropnego i krytycznego korzystania z Internetu.
Zadania pasterskie rodzina realizuje poprzez praktykowanie ducha służby oraz przezwyciężanie niezgody, niewierności i zazdrości. Realizacja przykazania miłości i służby dokonuje się najpierw wobec najbliższych, a potem wobec innych rodzin tworzących środowisko parafialne (por. FC 56-71). Rodzina jest też naturalnym środowiskiem, które może stać się szkołą poświęcenia, przezwyciężania egoizmu oraz niesienia pomocy ubogim i potrzebującym. W rodzinie człowiek uczy się kierować swoim życiem według zamysłu Bożego, a także uczy się posłuszeństwa i odpowiedzialności za siebie i innych. W rodzinie również uczymy się troski o środowisko naturalne, integralnej ekologii i odpowiedzialności za przyszłość świata.

Rodzina drogą do świętości
Życie w małżeństwie i rodzinie jest dla zdecydowanej większości chrześcijan drogą, na której realizują oni swoje wezwanie do świętości i uczestniczą w życiu i misji Kościoła. W ciągu wieków zapewne wiele małżeństw i rodzin żyło w świętości. Również dzisiaj nie brakuje ludzi głębokiej wiary, którzy w małżeństwie i rodzinie zmierzają do świętości przez sumienne i pełne oddania spełnianie swoich obowiązków. Papież Franciszek nazwał ich świętymi z sąsiedztwa. Świętość niektórych z nich została potwierdzona przez Kościół, aby byli dla nas przykładem i pomocą.

Biblia wskazuje na świętych małżonków, takich jak Elżbieta i Zachariasz, rodziców św. Jana Chrzciciela a Tradycja pokazuje nam przykład Anny i Joachima, rodziców Matki Bożej. Wielu małżonków wynoszono na ołtarze, ale dopiero św. Jan Paweł II, papież rodziny, w 2001 roku beatyfikował małżeństwo Marię i Luigiego Beltrame Quatrocchich, wskazując, że osiągnęli świętość właśnie w życiu rodzinnym i małżeńskim. Była to pierwsza w historii beatyfikacja małżonków dokonana w tym samym czasie i jednym aktem. W 2008 roku w Lisieux odbyła się beatyfikacja Zelii i Ludwika Martin, rodziców św. Teresy od Dzieciątka Jezus.W Polsce mamy nadzieję na beatyfikację rodziny Wiktorii i Józefa Ulmów wraz z ich siedmiorgiem dzieci, z których jedno żyło pod sercem matki. Mieszkali oni w Markowej na Podkarpaciu. W czasie II wojny światowej bezinteresownie udzielili schronienia Żydom za co ponieśli męczeńską śmierć, gdyż wyżej od własnych spraw cenili wierność przykazaniu miłości Boga i bliźniego. Rozpoczął się także proces beatyfikacyjny Emilii i Karola Wojtyłów, rodziców św. Jana Pawła II.

Przykłady świętych małżonków i rodzin przekonują, że pomimo trudnych okoliczności i kryzysu wartości, można pozostać wiernym Bogu, wspierać się wzajemnie w rodzinie i przez to być również uczciwym i dobrym człowiekiem. Papież Franciszek przypomniał tę prawdę w posynodalnej adhortacji apostolskiej Amoris laetitia, którą rozpoczął takimi słowami: radość przeżywana w rodzinach jest także radością Kościoła… Pomimo licznych oznak kryzysu małżeństwa, pragnienie rodziny jest stale żywe, zwłaszcza wśród ludzi młodych i motywuje Kościół (AL 1). Dlatego chrześcijańskie nauczanie na temat rodziny jest dobrą nowiną, która niesie światu nadzieję i wskazuje drogę odnowy.

Z tego też powodu Kościół uznaje troskę o rodziny za jedno ze swych najistotniejszych zadań, za pierwszą i z wielu względów najważniejszą drogę posłannictwa i posługi (LdR 1-2). Pomoc duszpasterska jest niezbędna najpierw wobec tych osób, które znają wartość rodziny i chcą pozostawać wierne nauczaniu kościelnemu, ale również potrzebują tej pomocy rodziny, które są zagubione, poszukują prawdy lub napotykają na przeszkody w realizacji swojego powołania. Każdy kto szczerze pragnie Boga i otwiera się na wspólnotę Kościoła, powinien zostać przyjęty. Takie osoby wymagają także towarzyszenia i rozeznawania w dochodzeniu do prawdy oraz integracji ze wspólnotą wiary (por. AL 291-312).

Zakończmy nasze rozważanie słowami modlitwy do Świętej Rodziny z adhortacji Amoris laetitia:
Święta Rodzino z Nazaretu,
Niech nigdy więcej w naszych rodzinach
Nikt nie doświadcza przemocy, zamknięcia i podziałów:
Ktokolwiek został zraniony albo zgorszony,
niech szybko zazna pocieszenia i uleczenia.
Święta Rodzino z Nazaretu,
Przywróć wszystkim świadomość
Sakralnego i nienaruszalnego charakteru rodziny,
Jej piękna w Bożym zamyśle.
Jezu, Maryjo i Józefie,
Usłyszcie, wysłuchajcie naszego błagania! Amen (AL 325).

Niech czas Bożego Narodzenia przyniesie pokój i radość naszym rodzinom.
Z modlitwą i błogosławieństwem
Bp Wiesław Śmigiel
Przewodniczący Rady ds. Rodziny KEP
Toruń, 26 grudnia 2021 r.

List pasterski abp. Wojciecha Polaka, metropolity gnieźnieńskiego, prymasa Polski na pierwszą niedzielę Adwentu, 28 listopada 2021.

Brak dostępnego opisu zdjęcia.

Nabierzcie ducha i podnieście głowy

Umiłowani Siostry i Bracia!
Nabierzcie ducha i podnieście głowy. Słowa, które Chrystus na progu Adwentu kieruje do każdej i każdego z nas, na pierwszy rzut oka mogą nas zaskakiwać. Jak można na-brać ducha i podnieść głowę wobec wydarzeń, o których On nam dziś mówi? Ewangeliczne obrazy nie nastrajają przecież do optymizmu: znaki na słońcu, księżycu i gwiazdach; trwoga narodów; huk morza i jego nawałnica; omdlenia ze strachu w obliczu wydarzeń zagrażających ziemi (…) Mamy jednak nabrać ducha i podnieść głowę. Nasz los i los całego świata jest przecież w rękach Pana Boga. Bóg nie chce kreślić nam szczegółów dotyczących apokaliptycznych wizji końca świata. On nas tylko zapewnia, że ostatnie słowo nie należy i nie będzie nigdy należeć do zła. Nawet gdybyśmy znajdowali się w samym epicentrum tragedii, możemy podnieść głowę i zobaczyć, że nad tym wszystkim jest On sam. Nikt inny, tylko my – mówił papież Franciszek – mamy bowiem tę łaskę, by mieć Boga tak blisko siebie. Adwent oznacza zarówno „przyjście” jak i „obecność”. To czas, aby na nowo odkryć w naszym życiu Boga bliskiego, czułego i troskliwego. W czasie adwentowej drogi spełniają się bowiem słowa proroka Jeremiasza o dniach, w których Juda dostąpi zbawienia, a Jerozolima będzie trwać bezpiecznie.

Moi kochani!
Trudne doświadczenia są częścią naszego życia. Niczym wstrząsy tektoniczne wywołują drżenia naszej egzystencji. Budzą paraliżujący lęk czy obawę. Burzą to, co wcześniej wydawało się być solidnym fundamentem: sytuacje, w których załamuje się zdrowie; gdy zrujnowane jest małżeńskie zaufanie i uczciwość; gdy pojawiają się poważne problemy w pracy; gdy zawiódł autorytet i zaufanie do ludzi Kościoła; gdy zagrożony jest pokój i bezpieczeństwo; gdy człowiek popadł w poczucie bezsensu z powodu grzechu wysysającego resztki życia; gdy młody człowiek zostaje sam ze swoimi problemami; gdy cały czas przychodzi nam zmagać się z pandemią koronawirusa; gdy wobec różnych sytuacji pojawia się strach i niepewność.

Burza – jak mówił papież Franciszek w czasie pamiętnego nabożeństwa na pustym Placu Świętego Piotra – odsłania naszą bezradność i odkrywa te fałszywe i niepotrzebne pewniki, z jakimi zbudowaliśmy nasze programy działania, nasze plany, nasze nawyki i priorytety. Pokazuje nam, jak uśpiliśmy i porzuciliśmy to, co karmi, podtrzymuje i daje siłę naszemu życiu i naszej wspólnocie. Pan jednak nam wciąż powtarza: Nabierzcie ducha i podnieście głowy, ponieważ zbliża się wasze odkupienie! Widząc, jak rozpadają się fałszywe pewniki, zdajemy sobie sprawę, że potrzebujemy niezawodnej nadziei i że można ją znaleźć tylko w Chrystusie (Benedykt XVI) On jest naszą nadzieją! On jest z nami! On zawsze pozostaje nam wierny! Adwent jest czasem oczekiwania i nadziei. Wzywa nas do wiary w Tego, Który jest, i Który był, i Który przychodzi! I choć wiara nie jest światłem rozpraszającym wszystkie nasze ciemności, jest jednak lampą, która w nocy prowadzi nasze kroki, a to wystarcza, by iść (Lumen Fidei, 57).

Drodzy Siostry i Bracia!
W pierwszą niedzielę Adwentu rozpoczynamy nowy rok liturgiczny. Będzie to w naszej archidiecezji również czas nawiedzenia Kopii Cudownego Obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej. Rozpocznie się ono w Gnieźnie w kwietniu 2022 roku, w czasie uroczystości odpustowych ku czci św. Wojciecha. Następnie kopia Cudownego Obrazu dotrze do na-szych parafii. Jak wiemy, peregrynacja miała rozpocząć się już rok temu, jednak z powodu pandemii było to niemożliwe. Obecnie, z wielką tęsknotą czekamy na Matkę Bożą, chcąc dobrze przygotować się do tego wydarzenia. Ufam, że czas nawiedzenia i spotkanie z naszą Matką to kolejna szansa dana nam od Boga. Oby był to czas, w którym będziemy mogli na nowo nabrać ducha i podnieść głowy. Życzmy sobie słowami św. Pawła Apostoła, by Pan Jezus przez ten czas nawiedzenia spotęgował miłość naszą nawzajem do siebie i do wszystkich; aby serca nasze utwierdzone zostały w nienagannej świętości wobec Boga. Niech służą temu również organizowane w parafiach misje i rekolekcje. Niech wyrazem naszej radości będą przyozdobione kościoły, domy i ulice. Pamiętajmy, że Maryja przynosi nam Jezusa – nasze odkupienie.

Ufam, że przestrzenią, w której możemy nabrać ducha i podnieść głowy będzie także trwający w Kościele synod. Jak wiecie, Moi Kochani, papież Franciszek zechciał włączyć w ten proces synodalny nie tylko biskupów, ale każdego ochrzczonego. Proszę więc, by wszystkie parafie i wspólnoty naszej archidiecezji przeprowadziły spotkania synodalne i przeżyły je, jak podpowiada nam Ojciec Święty, nie jako kościelny „zjazd” czy konferencje naukowe, lecz jako wydarzenie łaski, proces uzdrowienia prowadzony przez Ducha (…). Wszystko się zmienia, gdy jesteśmy zdolni do prawdziwego spotkania z Bogiem i ze sobą nawzajem. Bez formalności, bez udawania, bez sztuczek. Niech zatem wzajemne słuchanie siebie w Kościele oraz rozeznawanie woli Pana umacnia naszą wiarę i nadzieję. Niech i ono przygotuje nas na czas nawiedzenia Maryi, na czas łaski i spotkania, na czas nawrócenia i pojednania, na czas odnowy naszej wiary i umocnienia naszej wzajemnej miłości.

Moi drodzy!
Uczestniczymy w Eucharystii. To tutaj prawdziwie i rzeczywiście, pod sakramentalnymi znakami chleba i wina przychodzi Syn Człowieczy. Przychodzi, by udzielić nam obiecanych darów, których czuwając z ufnością oczekujemy. Chcemy czuwać i uważać, by nasze serca nie były ociężałe, także w czasie przeżywania każdej Mszy świętej. Dzięki słowom Jezusa i dzięki Jego łasce udzielanej w Komunii świętej każda i każdy z nas może z radością zawołać: Wstanę i podniosę głowę, ponieważ zbliża się moje odkupienie.

Wiemy dobrze, że tego doświadczenia łaski nie możemy zachować tylko dla siebie. Słowa, które słyszymy na końcu każdej Mszy świętej: Idźcie w pokoju Chrystusa, zobowiązują nas do świadectwa. Są wezwaniem i posłaniem. W nowym roku duszpasterskim, który przeżywamy pod hasłem: Posłani w pokoju Chrystusa, chcemy sobie o tym jeszcze raz przypominać. Eucharystia musi mieć bowiem przedłużenie w naszym życiu! Jak uczy nas Papież, wychodzimy z kościoła, aby „iść w pokoju” niosąc Boże błogosławieństwo w codzienne działania, do naszych domów, w miejsca pracy, „wielbiąc Pana naszym życiem” (…). Za każdym razem, gdy wychodzę ze Mszy św., powinienem wychodzić lepszym niż wszedłem, mając więcej życia, więcej sił. I wreszcie – udział w Eucharystii zobowiązuje do pomocy innym, a zwłaszcza ubogim ucząc nas przechodzenia od ciała Chrystusa do ciała braci, gdzie oczekuje, że Go rozpoznamy, będziemy Jemu usługiwali, oddawali cześć i miłowali. Udział w Eucharystii nas do tego zobowiązuje.

Prośmy, aby Bóg obdarzał nasze serca pokojem, by obdarzał pokojem nasze wspólnoty, naszą Ojczyznę, wszystkie miejsca, gdzie panuje niepokój i niepewność. Prośmy, byśmy przyjmując Chrystusowy pokój, potrafili go zanosić innym, szczególnie chorym i cierpiącym, tym, którzy nie mogą zatroszczyć się sami o siebie, tym, którzy uciekają przed wojną, niesprawiedliwością i wykorzystaniem, tym, którzy cierpiąc, wołają o naszą solidarność i konkretną braterską pomoc. Niebiosa, rosę spuście nam z góry, Sprawiedliwego wylejcie, chmury. O, spojrzyj, spojrzyj na lud Twój znękany i ześlij Tego, co ma być zesłany.

Na dni Adwentu, czasu oczekiwania i nadziei, oraz na owocne przeżywanie wydarzeń nowego roku liturgicznego z serca Wam błogosławię, jednocząc się z Wami w adwentowej modlitwie i o nią Was wszystkich pokornie proszę.

† Wojciech Polak
Arcybiskup Metropolita Gnieźnieński
Prymas Polski

ORĘDZIE NA ŚWIATOWY DZIEŃ MISYJNY 2021

Może być zdjęciem przedstawiającym 1 osoba i stoi

„Nie możemy nie mówić tego, cośmy widzieli i słyszeli” (Dz 4,20)

Drodzy bracia i siostry,

Gdy doświadczamy mocy miłości Boga, gdy rozpoznajemy Jego ojcowską obecność w naszym życiu osobistym i wspólnotowym, nie możemy nie głosić i nie dzielić się tym, cośmy widzieli i słyszeli. Relacja Jezusa z Jego uczniami, Jego człowieczeństwo, które objawia się nam w tajemnicy wcielenia, w Jego Ewangelii i w Jego tajemnicy paschalnej, ukazują nam, jak mocno Bóg miłuje nasze człowieczeństwo i czyni swoimi nasze radości i cierpienia, nasze pragnienia i niepokoje (por. Gaudium et spes, 22). Wszystko, co dotyczy Chrystusa, przypomina nam, że świat, w którym żyjemy, i potrzeba jego odkupienia nie są obce temu, który wzywa nas do aktywnego zaangażowania w tę misję: „Idźcie na rozstajne drogi i zaproście na ucztę wszystkich, których spotkacie” (Mt 22,9). Nikt nie jest wykluczony, nikt nie powinien czuć się odłączony czy pozbawiony tej współczującej miłości.

Doświadczenie Apostołów
Historia ewangelizacji rozpoczyna się od pełnego pasji poszukiwania Pana, który powołuje i chce nawiązać dialog przyjaźni z każdą osobą, gdziekolwiek by się ona znajdowała (por. J 15,12-17). Apostołowie są pierwszymi, którzy nam to przekazują, pamiętając nawet dzień i godzinę, kiedy Go spotkali: „Było to około czwartej po południu” (J 1,39). Przyjaźń z Panem, to, że widzieli Go uzdrawiającego chorych, jedzącego z grzesznikami, karmiącego głodnych, podchodzącego do wykluczonych, dotykającego nieczystych, utożsamiającego się z potrzebującymi, zapraszającego do błogosławieństw, nauczającego w sposób nowy i autentyczny, pozostawia niezatarty ślad, wzbudzając zadziwienie oraz wylewną i bezinteresowną radość, której nie można powstrzymać. Jak mówił prorok Jeremiasz, doświadczenie to jest płonącym ogniem Jego czynnej obecności w naszych sercach, która motywuje nas do misji, nawet jeśli czasami wiąże się z poświęceniami i niezrozumieniem przez innych (por. 20,7-9). Miłość jest zawsze dynamiczna i aktywizuje nas, aby dzielić się cudownym i pełnym nadziei przesłaniem: „Znaleźliśmy Mesjasza” (J 1,41).
Dzięki Jezusowi zobaczyliśmy, usłyszeliśmy i doświadczyliśmy, że może być inaczej. On dał początek nowym czasom, przypominając nam fundament naszego człowieczeństwa, o którym tak często zapominamy: „Zostaliśmy stworzeni do pełni, którą można osiągnąć tylko w miłości” (Fratelli tutti, 68). Te nowe czasy wymagają wiary będącej w stanie budzić inicjatywy i budować wspólnoty z kobiet i mężczyzn, którzy uczą się brać odpowiedzialność za własną i cudzą kruchość, promując braterstwo i społeczną przyjaźń (por. Fratelli tutti, 67). Wspólnota kościelna ukazuje swoje piękno za każdym razem, gdy z wdzięcznością przypomina, że to Pan pierwszy nas umiłował (por. 1 J 4,19). „Miłość Pana zachwyca nas, a zachwytu, z racji jego natury, nie można ani powstrzymać, ani nikomu narzucić. Tylko w ten sposób może rozkwitać cud bezinteresowności – bezinteresowny dar z siebie. Również zapału misyjnego nie da się rozpalić w wyniku rozumowania czy kalkulacji. Wejście «w stan misji» bierze się z poczucia wdzięczności” (Orędzie do Papieskich Dzieł Misyjnych, 21 maja 2020).
Z pewnością czasy nie były łatwe, pierwsi chrześcijanie rozpoczęli swoje życie wiary w środowisku nieprzyjaznym i trudnym. Doświadczenia marginalizacji i aresztowań przeplatały się z wewnętrznymi i zewnętrznymi walkami, które zdawały się stać w sprzeczności, a nawet negować to, co widzieli i słyszeli. Ale to, zamiast stanowić trudność lub przeszkodę, przez którą mogli się załamać czy zamknąć w sobie, motywowało ich do przemienienia wszelkich niedogodności, przeciwności czy trudności w okazję do misji. Ograniczenia i przeszkody stały się również uprzywilejowanymi miejscami namaszczenia wszystkiego i wszystkich Duchem Pana. Nic i nikt nie mógł być wykluczony z tego niosącego wyzwolenie przesłania.Żywe świadectwo tego wszystkiego znajdujemy w Dziejach Apostolskich, w księdze, którą uczniowie-misjonarze mają zawsze pod ręką. Jest to księga opowiadająca o tym, jak rozprzestrzenia się aromat Dobrej Nowiny, wzbudzając radość, którą może dać jedynie Duch Święty. Księga Dziejów Apostolskich uczy nas przeżywać trudne doświadczenia w bliskości z Chrystusem, by dojrzewać w „przekonaniu, że Bóg może działać w jakichkolwiek okolicznościach, nawet pośród pozornych niepowodzeń” i w pewności, że „kto się ofiaruje i oddaje Bogu z miłości, z pewnością przyniesie obfity owoc (por. J 15,5)” (Evangelii gaudium, 279).
To samo dotyczy także nas – aktualne czasy nie są łatwe. Sytuacja pandemii pokazała i zwiększyła cierpienie, samotność, ubóstwo i niesprawiedliwość, z powodu których tak wielu już wcześniej cierpiało, i zdemaskowała nasze fałszywe poczucie bezpieczeństwa oraz polaryzację i wszelkie podziały, które niepostrzeżenie pogłębiają się między nami. Osoby najbardziej wrażliwe i podatne na zranienie jeszcze bardziej odczuły własną bezradność i kruchość. Doświadczyliśmy przygnębienia, rozczarowania, zmęczenia; nie ustrzegliśmy się nawet konformistycznych i pełnych goryczy postaw, które odbierają nadzieję. My jednak „nie głosimy siebie samych, lecz Chrystusa Jezusa jako Pana, a nas – jako sługi wasze przez Jezusa” (2 Kor 4,5). Dlatego w naszych wspólnotach i w naszych rodzinach rozbrzmiewa słowo życia, które odbija się echem w naszych sercach i mówi nam: „Nie ma Go tutaj, zmartwychwstał” (Łk 24,6). To przesłanie nadziei, które zaprzecza determinizmowi, a tym, którzy pozwalają się mu dotknąć, daje wolność i odwagę konieczne, aby powstać i poszukiwać wszelkich możliwych sposobów okazywania współczującej miłości, „sakramentu” bliskości Boga, który nie porzuca nikogo na poboczu drogi. W tym czasie pandemii, w obliczu pokusy ukrywania i usprawiedliwiania obojętności i bezczynności w imię koniecznego dla bezpieczeństwa dystansu społecznego, pilnie potrzebna jest misja współczucia, która może sprawić, że dystans społeczny stanie się przestrzenią spotkania, troski i wsparcia. „To, cośmy widzieli i słyszeli” (Dz 4,20), okazane nam miłosierdzie, może stać się punktem odniesienia i wiarygodności, który pozwala nam odzyskać wspólną pasję budowania „wspólnoty przynależności i solidarności, której należy poświęcić czas, trud i dobra” (Fratelli tutti, 36). To Jego Słowo codziennie nas zbawia i ocala przed wymówkami, które mogą nas pogrążyć w tchórzliwym sceptycyzmie: „Wszystko jedno i tak nic się nie zmieni”. I w obliczu pytania: „dlaczego mam zrezygnować z mojego bezpieczeństwa, wygody i przyjemności, jeśli nie widzę żadnych istotnych rezultatów?”, odpowiedź pozostaje zawsze ta sama: „Jezus Chrystus zatriumfował nad grzechem i śmiercią i jest pełen mocy. Jezus Chrystus naprawdę żyje” (por. Evangelii gaudium, 275) i pragnie, abyśmy byli pełni życia, braterscy i zdolni do przyjmowania i dzielenia się tym przesłaniem nadziei. W aktualnych okolicznościach pilnie potrzebni są misjonarze nadziei, którzy, namaszczeni przez Pana, będą proroczo przypominać, że nikt nie zbawia się sam.Podobnie jak Apostołowie i pierwsi chrześcijanie, także i my mówimy z pełnym przekonaniem: „Nie możemy nie mówić tego, cośmy widzieli i słyszeli” (Dz 4,20). Wszystko, co otrzymaliśmy, wszystko, czym obdarował nas Pan, dał nam, byśmy to dobrze wykorzystali i przekazali bezinteresownie innym. Tak jak Apostołowie, którzy zobaczyli, usłyszeli i dotknęli zbawczej mocy Jezusa (por. 1 J 1,1-4), tak i my dzisiaj możemy dotknąć cierpiącego i chwalebnego ciała Chrystusa w historii każdego dnia i odnaleźć w sobie odwagę, by dzielić się ze wszystkimi przesłaniem nadziei, które rodzi się ze świadomości, że towarzyszy nam Pan. Jako chrześcijanie nie możemy zatrzymać Pana dla siebie: misja ewangelizacyjna Kościoła wyraża swoją integralną i społeczną wartość poprzez przemienianie świata i troskę o stworzenie.

Zaproszenie dla każdego z nas
Temat tegorocznego Światowego Dnia Misyjnego „Nie możemy nie mówić tego, cośmy widzieli i słyszeli” (Dz 4,20) jest zaproszeniem dla każdego z nas, abyśmy „przyjęli to brzemię” i ujawnili innym to, co nosimy w swoich sercach. Ta misja jest i zawsze była istotą Kościoła: „Kościół istnieje, aby ewangelizować” (Evangelii nuntiandi, 14). Nasze życie wiary słabnie, przestaje być prorockim znakiem i traci zdolność do zachwytu i wdzięczności, gdy zamykamy się w sobie lub w małych grupkach. Ze względu na swoją dynamikę życie wiary wymaga coraz większej otwartości, dzięki której można dotrzeć do wszystkich i przygarnąć każdego. Pierwsi chrześcijanie, nie ulegając pokusie zamknięcia się w elitarnej grupie, zostali zainspirowani przez Pana oraz przez nowe życie, które im ofiarował, aby pójść do pogan i dać świadectwo o tym, co widzieli i słyszeli: bliskie jest królestwo Boże. Czynili to z hojnością, wdzięcznością i wielkodusznością właściwymi dla tych, którzy sieją, wiedząc, że to inni będą cieszyć się owocami ich zaangażowania i poświęcenia. Dlatego lubię myśleć, że „Nawet najsłabsi, z różnymi ograniczeniami i zranieni mogą być na swój sposób misjonarzami, ponieważ zawsze trzeba pozwalać, aby dobro było przekazywane, nawet jeśli współistnieje z wieloma słabościami” (Christus vivit, 239).
W Światowy Dzień Misyjny, obchodzony co roku w przedostatnią niedzielę października, z wdzięcznością wspominamy wszystkie osoby, które swoim świadectwem życia pomagają nam odnowić nasze chrzcielne zobowiązanie do bycia hojnymi i radosnymi apostołami Ewangelii. Pamiętamy zwłaszcza o tych, którzy zdecydowali się wyruszyć w drogę, opuścić ojczyznę i rodzinę, żeby szybko i bez lęku zanieść Ewangelię do najdalszych narodów i miast, w których tak wielu ludzi spragnionych jest błogosławieństwa.Kontemplacja ich misyjnego świadectwa dodaje nam odwagi i motywuje do nieustannej modlitwy do „Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo” (Łk 10,2), ponieważ mamy świadomość, że powołanie do misji nie należy do przeszłości ani nie jest romantycznym wspomnieniem z dawnych czasów. Dzisiaj Jezus potrzebuje serc ludzi zdolnych do przeżywania powołania jako prawdziwej miłości, która sprawi, że wyjdą na peryferie świata i staną się posłańcami i narzędziami współczującej miłości. I jest to powołanie, które On kieruje do wszystkich, choć nie w ten sam sposób. Pamiętamy, że są peryferie, które są blisko nas, w centrum miasta lub w naszych własnych rodzinach. Istnieje również kwestia powszechnej otwartości na miłość, która nie jest geograficzna, lecz egzystencjalna. Zawsze, ale szczególnie w obecnych czasach pandemii, ważne jest, abyśmy rozwijali nasze umiejętności docierania każdego dnia do tych, którzy na pozór nie są częścią „mojego świata zainteresowań”, chociaż są blisko nas (por. Fratelli tutti, 97). Żyć misją to mieć odwagę pielęgnować te same uczucia, które miał Jezus Chrystus i wierzyć wraz z Nim, że ten, kto jest obok mnie, jest także moim bratem i siostrą. Niech Jego pełna współczucia miłość obudzi także nasze serca i sprawi, że wszyscy staniemy się uczniami-misjonarzami. Niech Maryja, pierwsza uczennica-misjonarka, sprawi, by we wszystkich ochrzczonych wzrastało pragnienie bycia solą i światłem naszej ziemi (por. Mt 5,13-14).

Rzym, Bazylika św. Jana na Lateranie,
6 stycznia 2021 r.,
Uroczystość Objawienia Pańskiego
Franciszek
Tłumaczenie: Papieskie Dzieła Misyjne

SYNOD, CZYLI NASZA WSPÓLNA DROGA

List pasterski w związku z XVI Zgromadzeniem Ogólnym Synodu Biskupów

Drogie Siostry, drodzy Bracia,

„(…) Syn Człowieczy nie przyszedł, aby Mu służono, lecz żeby służyć i dać swoje życie jako okup za wielu” (Mk 10,45). To, usłyszane przed chwilą zdanie Chrystusa, można potraktować nie tylko jako streszczenie całej dzisiejszej liturgii Słowa, ale w ogóle jako streszczenie Ewangelii. Chrystus przyszedł, aby służyć! Nie możemy też pominąć kontekstu, w którym padły te słowa. Oto Jan i Jakub próbują sobie „załatwićˮ pierwsze miejsca w Królestwie Bożym. Inni uczniowie jawnie się na to oburzają, pewnie dlatego, że sami chcieliby je dostać. A Chrystus cierpliwie tłumaczy: przyszedłem nie dla pierwszych miejsc, przyszedłem, aby służyć i „dać swoje życie jako okup za wielu”(Mk 10,45).

Tłumaczy to także dzisiaj i nam. Tłumaczy to swojemu Kościołowi, który powinien – jak słyszeliśmy w drugim czytaniu – trwać mocno w wyznawaniu wiary (por. Hbr 4,14) i przez to wyznawanie, tak słowem, jak i stylem życia, ukazywać światu Chrystusa – Sługę. Nie uciekniemy dziś przed podwójnym pytaniem. Najpierw warto zapytać samego siebie: czy inni, patrząc na moje życie, mogą zobaczyć w nim odbicie Chrystusa-Sługi, czy raczej widzą tylko kogoś nieustannie zatroskanego o własną pozycję i własne sprawy, ciągle oburzonego na drugich, szczelnie zamkniętego w swoim mikroświecie? I dalej: co można zobaczyć, patrząc na życie naszych kościelnych wspólnot: Chrystusa pochylonego w służbie najsłabszym, czy zatroskanie o wizerunek instytucji, walkę o zwycięstwo takiej czy innej opcji duszpasterskiej, a nawet politycznej?

Napięcia i spory między uczniami Chrystusa nie są niczym nowym, co dzisiejsza Ewangelia dobitnie ilustruje. Być może jednak obecnie są one jeszcze bardziej gorszące, bo przecież misja Chrystusa już się dopełniła. Otrzymaliśmy już Ducha Świętego. Jego tchnienie może nas doprowadzić do wspólnego rozpoznania woli Bożej. Jak Go słuchamy? Jak wygląda w naszych wspólnotach rozmowa o tym, co dziś Duch Boży mówi do Kościoła? Na ile potrafimy odwrócić wzrok od własnych spraw i dostrzec drugich, z ich potrzebami i doświadczeniami?

Nie powinniśmy uciekać od tych pytań, jeśli chcemy, by Kościół – od małych wspólnot wewnątrz parafii, poprzez same parafie i diecezje, aż po jego wymiar powszechny – podążał drogami wskazanymi przez Ducha Świętego. Nim zabierzemy się za jakiekolwiek reformy, potrzebny jest nam rachunek sumienia z tego, jak ze sobą rozmawiamy, jak nawzajem się słuchamy i jak rozeznajemy wolę Bożą? Nie tylko w sposób osobisty i indywidualny, ale także wspólnotowy.

Tydzień temu papież Franciszek rozpoczął uroczyście XVI Zgromadzenie Ogólne Synodu Biskupów na temat: „Ku Kościołowi synodalnemu: komunia, uczestnictwo, misja”. Synod to narzędzie, którym Kościół posługuje się praktycznie od swoich początków. Apostołowie zbierali się razem, aby podejmować decyzje pod tchnieniem Bożego Ducha (por. Dz15,1-33). Potem przez wiele wieków następcy Apostołów – biskupi –gromadzili się na synodach, by rozeznawać, jaka jest wola Boża względem Kościoła. Przez wieki synody były podstawowym sposobem podejmowania kościelnych decyzji.

Tym razem papież Franciszek pragnie, aby w synodalnym doświadczeniu uczestniczyli nie tylko biskupi. Do pójścia wspólną drogą rozeznania woli Bożej zaprasza wszystkich – bo wszyscy przez chrzest i bierzmowanie otrzymali Ducha Świętego, a w Eucharystii karmią się jednym Ciałem Żyjącego Pana. W ten sposób budują Mistyczne Ciało Chrystusa, czyli Kościół, za który są współodpowiedzialni. Samo słowo „synod” oznacza podążanie wspólną drogą. Synodalne prace potrwają dwa lata. Najpierw będzie miała miejsce faza diecezjalna, w przyszłym roku kontynentalna, a wreszcie w 2023 – powszechna. Jednak papież Franciszek chce, aby styl wspólnotowego rozeznawania stał się stałą praktyką Kościoła.

W czasie synodu mamy przyjrzeć się temu, w jaki sposób razem, duchowni i świeccy, budujemy wspólnotę Kościoła, począwszy od najmniejszej parafii. Czy i jak w Kościele ze sobą rozmawiamy? Jak często spotykamy się, by wspólnie szukać woli Bożej, a gdy już do takiego spotkania dojdzie, to na ile potrafimy cierpliwie słuchać siebie nawzajem, szanując zdanie drugiego? Ile jest w nas odwagi, żeby wypowiadać to, co w sercu rozpoznajemy jako możliwy głos Ducha Świętego? Czy nasze wspólnoty dają nam poczucie bezpieczeństwa, gdy próbujemy wypowiedzieć sprawy trudne? Papież proponuje, żebyśmy się nad tym zastanowili na różnych poziomach organizacji Kościoła, zarówno w nieformalnym gremiach, jak i w ruchach, stowarzyszeniach, parafiach i diecezjach. I jeszcze jedno pytanie, które Ojciec Święty podkreśla szczególnie: czy z naszej rozmowy o Kościele nie wykluczamy tych, których głos łatwo zignorować, bo są z jakiegoś powodu słabsi, zmarginalizowani i mniej obecni w „głównym nurcie” życia Kościoła?

ynodalne podejście musi zachowywać wrażliwość na włączenie do rozmowy wszystkich, nie wiadomo bowiem, przez kogo Duch Święty zechce przemówić. On „wieje kędy chce” (por. J 3,8) i kogokolwiek może wybrać jako swoje narzędzie. Wykluczenie kogoś ze wspólnotowego rozeznania może więc oznaczać pozbawienie się możliwości rozpoznania woli Bożej. Synodalne podejmowanie decyzji nie jest łatwe, bo zakłada, że głos Ducha wychodzący od jednego członka wspólnoty zostanie potem rozpoznany przez pozostałych, w których działa przecież ten sam Duch. Cierpliwość w słuchaniu i gotowość do nawrócenia, czyli nie tylko do zmiany własnych przekonań, ale do przemiany serca, są w takiej wspólnej drodze nieodzowne. Tym właśnie synodalny styl podejmowania decyzji różni się zarówno od władzy absolutnej, gdzie rację ma sprawujący władzę, jak i od demokracji, gdzie zwycięża ten, kto jest w stanie zdobyć choćby minimalną większość. W Kościele rację ma Duch Święty, a wszystkie ludzkie struktury władzy muszą służyć temu, by rozpoznać Jego tchnienie i mu się poddać.

Ten ideał nie jest łatwy do osiągnięcia. W Kościele istnieją – także na mocy prawa – struktury synodalnego rozeznania, jak na przykład parafialne i diecezjalne rady duszpasterskie, rady prezbiterów. Niestety nie zawsze i nie wszędzie są one rzeczywistym doświadczeniem wspólnotowej drogi rozeznania świeckich i duchownych, przełożonych i podwładnych. Nie zawsze i nie wszędzie w Kościele szuka się głosów z peryferii. Nie zawsze i nie wszędzie wysłuchuje się z miłością i szacunkiem ludzi zranionych, odrzucanych, mało znaczących w oczach świata. Proponowany przez Papieża rachunek sumienia z synodalności może nam pomóc w zmierzeniu się z tymi problemami. Ale pomoże tylko wtedy, gdy spróbujemy w naszych wspólnotach – od najmniejszych po największe – szczerze porozmawiać. Tam, gdzie zaufanie zostało z jakiegoś powodu nadszarpnięte, będzie to bardzo trudne. Nie ma jednak lepszego sposobu na odbudowę zaufania, jak spotkanie, bycie razem, cierpliwy dialog, któremu towarzyszy świadomość Bożej obecności.

Realizacja papieskiego zaproszenia do uczestnictwa w synodzie wymaga oczywiście także pewnej organizacji. Chodzi bowiem nie tylko o same spotkania i rozmowy we wspólnotach, choć już one są wielką wartością. Synod ma być też okazją do uświadomienia sobie, gdzie jesteśmy na drodze budowania synodalnej wrażliwości, czyli do wskazania, jakie napotykamy trudności, a jakie mamy dobre praktyki i doświadczenia? Głosy z synodalnego dialogu we wspólnotach lokalnych trzeba będzie zebrać, podsumować, przekazać dalej. Wkrótce zatem parafie powinny otrzymać szczegółowe informacje na temat przebiegu diecezjalnego etapu synodu, który potrwa kilka najbliższych miesięcy.

Nie trzeba jednak czekać na wytyczne organizacyjne, by zacząć rozmawiać. Można zacząć od wspólnot rodzinnych i dialogu małżeńskiego. Można porozmawiać z sąsiadami, czy koleżankami i kolegami z pracy. Można już włączyć pytanie o to, jak wspólnie szukamy woli Bożej,w tematy spotkań wspólnot parafialnych, zakonnych, diecezjalnych. A przede wszystkim można i trzeba w modlitwie osobistej i wspólnotowej wzywać Ducha Świętego, aby towarzyszył swoim tchnieniem wszystkim synodalnym rozmowom. Żeby podpowiadał, jak włączać do dialogu tych, którzy trzymają się z boku, albo którzy zostali zepchnięci na peryferie naszych wspólnot. Żeby otwierał nam serca na to, co mają do powiedzenia inni. Żeby uczył słuchania cierpliwego, empatycznego, wytrwałego oraz mówienia pokornego i odważnego zarazem. Żeby umacniał Kościół w mężnym wyznawaniu wiary (por. Hbr 4,14), czyli w ukazywaniu światu Chrystusa, który „nie przyszedł aby Mu służono, lecz aby służyć i dać swoje życie na okup za wielu” (Mk 10,45).

„Stajemy przed Tobą Duchu Święty, zgromadzeni w Twoje Imię. Pokaż nam drogę, którą powinniśmy iść i naucz jak nią podążać”!
Prosimy o Wasze życzliwe i żywe uczestnictwo w synodzie oraz życzymy wielu dobrych doświadczeń w czasie synodalnych spotkań. Na wspólną drogę z serca błogosławimy, w imię Ojca, i Syna, i Ducha Świętego!

Podpisali: Pasterze Kościoła w Polsce
Warszawa, dnia 7 października 2021 r.